reklama

Wrzesień 2009

Ja zawsze wybieram tą najgorszą opcję- a później wolę się pozytywnie rozczarować. :tak: Najbardziej boję się tylko tego, że wybiorę się gdzieś do sklepu- a tu nagle mi wody odejdą... :baffled:. Teraz jak jestem w mieście i słyszę jadącą karetkę na sygnale to aż mi ciarki przechodzą..brrr...
 
reklama
strach ma wielkie oczy hehe :happy: damy radę kobitki na porodówce w końcu to część macierzyństwa:happy: z reszta jak się już dostanie maleństwo na łapki to się zapomina o wszystkim, o tym całym bólu, o nacinaniu, pękniu i w ogóle. a jaka duma, że się takiego ślicznego dzieciaczka nosiło w sobie i się donosiło do końca:happy:
elaine jak mnie panna P. wkurza bo wymyśla na mój temat a z siebie robi nie wiadomo co to już nawet nie reaguję. kiedyś przykro mi się robiło bo w końcu to rodzina, siostra męża i nie chciałam konfliktów ale teraz już mnie koło dupki lata, że tak powiem. niech mówi co chce a z mężem nawet nie rozpoczynam dyskusji na ten temat bo jedyne co wtedy słyszę to "daj spokój i nie myśl o tym". tak więc życie brutalne ale nauczyło mnie, że pasożyty są wśród nas i trzeba z tym żyć:sorry:
a te spodnie to się już łonówki nazywaja?? kiedyś biodrówki były to wiem ale "łonówki" to pierwsze słyszę choć nazwa trafiona bo jak taka usiądzie to jej cały rowek widać z tyłu ale oczywiście ona zero krępacji i wszystko ok w końcu sznurek stringa zasłoni co trzeba bo jakby nie patrzeć majtki typu stringi są obowiazkowe by zasłonić co trzeba u takiej małolaty:baffled: ja pierwsze takie majty dostałam na 17 urodziny i oczywiscie załozylam ale mnie tak uwierało i nie wygodnie ze do dzisiaj wole zwykłe gacie:sorry:
 
Ostatnia edycja:
ja też sie właśnie boję, że wody mi odejdą w najmniej odpowiednim momencie i się zastanawiam, czy majtek na zmiane ze soba nie nosić i jakiś spodnek w razie czego bo jakby mi tak w tramwaju czy gdzieś daleko od domu odeszły to nie wiem co bym zrobiła. przy pierwszym porodzie mnie przebijali. ale każda ciąża jest inna i muszę się z tym liczyć, że mi może wszędzie odejść woda:baffled:
 
hihihih...kiedyś moja znajoma w opowieści pt nastolatki takiej nazwy na te spodnie użyła. Też wielkie oczy zrobiłam, ale tak mi się spodobała, że teraz już nie mówię "biodrówki" tylko "łonówki":-D:-D:-D. A to, że stringole wyłażą takim laskom, to świadczy o ich marnym guście..a raczej o ich bezguściu. Takie galotki nie są modne ani zdrowe. Owszem, można wieczorkiem założyć dla M.;-)..ale to i tak na chwilę przecież..hihihi....Chociaż teraz to ja nie ryzykowałabym- bo pewnie i dupsko mam dwa razy tak wielkie jak przed ciążą..i efekt byłby wprost proporcjonalny do oczekiwanego....:-D:-D:-D.
Ta Twoja Panna P Nemesis to naprawdę niezła laska. Też takie znam- pasożyty chodzące. Nawet w ciąży się człowiek musi wkurzać przez takie gadziny:crazy:!
 
Mi wody przy pierwszej ciąży właśnie odeszły- ale na szczęście w domu- a później to już tylko pozostaje karetka..nie wolno samej pojechać na oddział. Teraz boję się właśnie tego-że tak w sklepie mi pójdą...a muszę Ci powiedzieć, że wtedy to tak, jakbym się posikała...sporo tego było.
Co do porodu to dopiero później rozpoczęły się bóle. A macierzyństwo- jak maluszka położyli mi na brzuchu to gapiłam się tylko na te wielkie jaja.....;-). I nie mogłam zakumać, że to chłopczyk...byłam w takim szoku:-D.
 
no tak pasożyty pasożyty. ale chociaż jest się z kogo pośmiać czasem. a najbardziej w sytuacjach, jak ja mam coś a ona, żeby się pokazać oczywiście tezmusi mieć to samo ale wg niej tysiąc razy lepsze. jak zrobiłam sobie tatuaż to aż zzieleniała z zazdrości. pół roku potem też sobie zrobiła. na plecach. większy oczywiście tylko co to jest to bijcie mnie papciami ale nie wiem. kreski jakieś jakby dziecko namalowało ani ładu ani skłądu. no ale ma i cieszy banana.
a łonówki bardzo mi się podobają:happy: ekstra nazwa!
no i prawda co do stringów. najlepsze na romatyczny wieczorek z M. a nie na codzień. od tego się zapaenie i infekcje robią, a przy moim obecnym tyłku to tylko by się chyba gdzieś w tym tłuszczyku zlały i znikły hehe i chyba się moje dzidzi zgadza też ztym bo mnie poczęstowało kopniakiem w żebra:happy:
 
Oj kobietki kobietki :)
takie scenariusze tutaj opisywać :)
no ale w naszym stanie to wielu rzeczy sie mozna spodziewać he he he
lece na świeże powietrze podotleniac siebie i moja wielka fasolę.
Miłego popołudnia i do napisania!!
 
Makta- miłego dotleniania dla Ciebie i Dzidzi:-D.
No fakt, rozpisałyśmy się z Nemesis..o stringlokach, szwagierkach itp....trzeba się trochę poużalać nad sobą, skoro nasze M nie rozumieją. Ale się uśmiałam z tych naszych dupsk...hihihihihihihihi:happy::-D:-D:-D.
Moja Dzidzia chyba śpi, stwierdział, że woli żyć w nieświadomości jeszcze i jej te tematy nie ruszają...;-)
 
mój Ś.P. Amadeusz jak się urodził w 28 tygodniu to też miał jaja jak dzwony zygmunta i jak na takie maleństwo wielkiego pisiora. byłam pod wrazeniem normalnie, że tak hojnie obdarzony. ale ja na ręce nie mogłam go dostać ani brać przez cały czas jak żył, nawet dotknać bo pani lekarka zabroniła, żeby mu nie zaszkodzić. dopiero jak zmarł to go pierwszy raz na ręce dostalam.
a mnie jak przebili to też tak poczułam jak bym się posikała. ciepło między nogami mi się zrobiło i mokro. i chciałabym, żeby mi teraz jeśli odejdą odeszły w domu albo nawet już na tej działce u rodziców ale wśród swoich ziomków a nie gapiów z ulicy. wiem, że jak żonie znajomego odeszły a siedziała akurat w kuchni na krześle to przyjechało pogotowie i ją znieśli z tym krzesełkiem z 4 piętra bo nie wolno ponoć samej chodzić zeby dziecko się nie udusiło. ale to tak słyszałam tylo i nie wiem jak to jest.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry