Princi-dzięki za słowniczek, nie muszę wklepywać słówek, które mam na kartce :-)
siwaq, agnest - witajcie!
Rud ka-świetna ta audycja.Puszczę M jak wróci z pracy...
Makta -to ja też chętnie zobaczę ten plan. Mi jak na razie nikt nic takiego tutaj nie mówił, może dlatego że ja z szarego końca miesiąca. wiem tylko tyle, że chcę ZZO i szybko urodzić :-)
Mój pierwszy poród nie był taki zły.Powiem, że oczekiwałam czegoś gorszego. Poczułam, ze mam "mokro", jak siedziałam w ogródku i zrywałam porzeczki ( połowa lipca). Poszłam do domu, skurcze były rzadkie, ale regularne.Ok 21 prysznic i do szpitala. Ok 22 na IP stwierdzili, że rozwarcie malusie i że tak szybko to nie pójdzie, do rana mam spokój Byłam młodziutka i przerażona,ale grzeczna- słuchałam i robiłam co mówiły. Mogłam więc sobie chodzić spokojnie, no i słuchałam jak jedna babka rodzi i wydziera się aż strach, krzyczy na męża itp. Przestraszona byłam, że hej.No to ja grzecznie pytam położną czy mogę do WC, bo nie chciałam zadzierać.Gdy wróciłam to jedna z położnych pytała, czy któraś mnie badała ostatnio.Cisza.No to stwierdzili, że trzeba się położyć.Nagle słyszę-dzieczyny, toż ona rodzi.A ja do nich -nie, jeszcze nie, siostra mówiła, że do rana nie urodzę. Wszyscy w śmiech. I tak o 0.15 urodziłam syna przy drugim podejściu. 2 godzinki od przyjazdu do szpitala. Najgorzej wspominam szycie.
I liczę tak po cichu na podobny poród.