reklama

Wrzesień 2010...

Tosia - ja też tak mam, jak mnie czasem mała kopnie to aż mam świeczki w oczach i skarżę się do mojego B, że mnie córka bije. A on do mnie, żebym się nie dała i żebym jej oddała. Ale rzadko narzekam, bo pamiętam te chwile, kiedy jest mniej aktywna i kiedy panikuję, że może coś nie tak i proszę ją, żeby się poruszyła.

Gizelko - ja mam kredyt - ok. 1000 zł miesięcznie, a czasami jak rata podskoczyła to było ok. 1400. Dobrze, jest czasami ponarzekać, przynajmniej możemy coś z siebie wyrzucić, dobrze rozumiem Twoje dylematy.
 
reklama
tosia mam tak samo, jak około 20 tygodnia czułam pierwsze ruchy to byłam taka szczęsliwa i tylko czekałam kiedy znowu synek o sobie da znac, a teraz mnie to zaczyna "wkurzać" nie wiem czemu tak mam i przez to że już mnie to nie cieszy mam jakies wyrzuty sumienia
myślę, ze już troszkę jesteśmy zniecierpliwione i zmęczone ciążą i to stąd sie bierze.. jeszcze troszkę i będziemy mega szczęśliwe.. :-)
 
mnie dobija to, ze mam coraz więcej obaw, to, że wydaje mi się, żę jestem z tym całkiem sama... już kiedyś miałam się Was pytać... bo już przez to ktoś popatrzył na mnie jak na kosmitę... czy dla Was kopniaki i ruchy Dzidzia są zawsze przyjemne... bo kiedys powiedziałam przy kimś, ze to nie do końca tak jest to zostałam zmierzona w taki sposób wzrokiem, ze mi w pięty poszło...
Karolina, super ze wsio oki... wielkie gratulacje!!!
Oj ja Ci powiem szczerze że kopniaki mojego syncia jakiś czas temu przestały być przyjemne... ja czuję że on ma naprawdę mało miejsca i wbija mi się w wątrobę albo skacze po pęcherzu... masakra ale pocieszam się że nie ja pierwsza i nie ostatnia jestem w ciąży i mam nadzieję dotrwam do końca :-)

nooo a ja z racji pobytu w Hiszpanii to nauczyłam sięrobić paelle. Tak naprawde to jest tanie żarcie i pyszniaste!!! Tylko postać przy kuchni trzeba trochę. Ale super sprawa
No dziewczyny serio zaczynam sie obawiać tej mojej klocuni. Nosz kurcze Michała rodziłam w 31tc i z wagą 1650g. A tutaj 1930:confused: Zaczynam się bać

a jak to paelle się robi?? wrzuć na kulinarny...
 
mi osobiscie nie zdarzyło sie jeszcze narzekać na kopniaki JAULKI,ja jestem bardzo szczesliwa kiedy daje o sobie znać,często zdarza sie ze uśmiecham sie sama do siebie jak mała urządza harce.
 
Karolina84 -gratulacje!

Tosia, Paulka - zdecydowanie nie jestescie same!ale zgadzam sie, ze lepiej sie do tego nie przyznawac!ludzie zabijaja wzrokiem!ja juz niera mowilam, ze bardzo chcialam dziecko i bardzo je juz kocham, ale zdecydowanie nie naleze do Kobiet, ktore lubia byc w ciazy i sie tym zachwycaja!ja poprostu nie lubie tracic kontroli nad swoim cialem, a teraz nie bardzo mam wyjscie!

Kerna - dawaj przepis na paelle!moje Kochanie ja uwielbia!tylko wersja jaka ja znam jest z owocami morza, wiec chyba nie najtaniej?dotychczas jadlam tylko w restauracjach, no i zdecydowanie najtansze to nie bylo:)czekam z niecerpliwoscia na Twoja wersje:)
 
Uff dziewczyny! Ale produkujecie! Ledwie nadrobiłam!

A więc - gratuluję udanych wizyt Beniamince, Magi, Kernie, Karolinie87!

Magi - mój synek też jest ułożony pośladkowo, ale gin mnie uspokoił, że na razie nie ma czym się martwić!


Taka ja - koszmar z tym szpitalem!!!!! Aby nikt z nas nie miał przyjemności do takiego trafić!

KasikN bardzo prosze o przepis, zwłaszcza że dziewczyny już kiedyś pisały że przy cukrzycy można jadac gołąbki :)

Asiek - jednak uważaj na gołąbki! Ja po nich miałam bardzo wysoki cukier, a zjadłam dwa malutkie. Ryż nasiąka tłuszczem z mięsa w trakcie duszenia, a to według mojej diabetolog jest najgorsze - węglowodany nasączone tłuszczami - frytki, kotlet panierowany i td.
Witam wszystkich popołudniowo

Ja właśnie po wizycie u gina, tak się martwiłam czy z dzidzią wszystko ok, ale jest dobrze, waży już 1640 :tak: stópke ma ponad 6cm :)
Wyniki moje słabe i dostałam żelazo, dodatkowo gin powiedział że zero spacerów i do końca ciąży mam leżec i nieprzemęczac sie, bo szyjka krótka i słabo trzyma ?a dzidzia pcha się w dół. I nawet nie wiedziałam ze te moje pobolewania to skurcze, dostałam jakieś tabletki rozkurczowe, i powiedział że mam się szybciej szykowac na poród, ale najważniejsze zeby donosic do sierpnia a najlepiej do połowy.

ah najważniejsze że z dzidzią wszystko gra :)

To cudnie, że z dzieckiem wszystko w porządku, ale uważaj na siebie!!!!!!! Odpoczynek i jeszcze raz odpoczynek!

Miłego wieczorku życzę wszystkim!
 
myślę, ze już troszkę jesteśmy zniecierpliwione i zmęczone ciążą i to stąd sie bierze.. jeszcze troszkę i będziemy mega szczęśliwe.. :-)
moja pierwsza ciąża nie była z przypadku, oboje chcieliśmy i się o nią staraliśmy.....
całą ciąże byłam przeszczęśliwa aż do momentu narodzin...
nie potrafiłam się niunią cieszyc- miałam wielkie wyrzuty sumienia z tego powodu... nikomu prócz mojemu mężowi o tym nie powiedziałam, bo ludzie zaraz by pomyśleli o mnie jak wyrodnej matce...
musiałam się nauczyć ją kochać, nie przyszło to automatycznie....
wiadomo nie zrobiłabym małej krzywdy, wszystkie obowiązki wykonywałam ale raczej tak mechanicznie...
mój P tłumaczył to bardzo ciężkim porodem...
około 2 tyg zajeło mi zanim moja miłość rozkwitła....
ale mało kto potrafi zrozumieć....
 
dziewczyny ja też ponarzekam na kopniaki i wychodzące konczyny małej przez brzuch:baffled: Było przyjemne stukanie a teraz to jest jakieś znęcanie sie:baffled: Ale póki nie boli to lubie jak sobie fika bo przynajmniej wiem, że jej dobrze.
Co do paelli to dzis już mi sienie chce, ale jutro pewnie..muszę przetłumaczyć przepis na polski;-)
A paella to tak naprawde też śmietnik. Kwestia gustu. Na bazie ryżu, mozna dać mięsa, albo owoce morza. Do tego warzywka jakie kto lubi i smażyc na big patelni. Ja kupiłam w espani taką patelnie na metr średnicy ale w naszych większych też sie da, tylko że będzie jeje po prostu mniej:-)
Najadłąm siei idę poleżeć w przerwie meczyku;-)

Asiek ja Cie rozumiem. Bo mimo, że czekałam na małego półtora miesiaca jak leżał w szpitalu, płakałam jak sięcosdziało i jak patryzłam na niego jak biedny leżałał sam i nie moglam go przytulić..a potem jak w końcu dostaliśmy go do domu coś we mnie pęklo. Byłam wykończona. Nie spałam, nie jadłam nie miałam czsu sie wysikać bo małe wrzeszczał w niebogłosy. Doszło do tego, że wykrzyczałam mojemu bardzo przykre rzeczy których do teraz żałuję. A miłość i chęci przyszło z czasem. Tak sobie myślę, że to też wina tego wszystkoego przez co przeszłam...przeszliśmy.
 
Ostatnia edycja:
reklama
moja pierwsza ciąża nie była z przypadku, oboje chcieliśmy i się o nią staraliśmy.....
całą ciąże byłam przeszczęśliwa aż do momentu narodzin...
nie potrafiłam się niunią cieszyc- miałam wielkie wyrzuty sumienia z tego powodu... nikomu prócz mojemu mężowi o tym nie powiedziałam, bo ludzie zaraz by pomyśleli o mnie jak wyrodnej matce...
musiałam się nauczyć ją kochać, nie przyszło to automatycznie....
wiadomo nie zrobiłabym małej krzywdy, wszystkie obowiązki wykonywałam ale raczej tak mechanicznie...
mój P tłumaczył to bardzo ciężkim porodem...
około 2 tyg zajeło mi zanim moja miłość rozkwitła....
ale mało kto potrafi zrozumieć....
różnie reagujemy...tak naprawdę w takiej sytuacji nikt nie ma prawa nas oceniać... no niestety jest inaczej... ja niestety mam tak, ze czasem za dużo powiem nie temu co powinnam.. i jak Wam kiedys pisałam powiedziałam np teściowej , ze cesarką sie kończy 40 % porodów (Ona wydedukował, ze ja tak chcę) to Ona już stwierdziła, ze ja rodzić nie będę itp...bo dla niej cesarka to nie poród
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry