reklama

Wrzesień 2010...

Tosiu ja własnie zeszłej nocy prosiłam syna aby spał bo juz mnie kopaniem o 5 rano lekko zdenerwował ( ale już jak wstałam to znowu cieszylam się , ze sie rusza ) poza tym bywam, zniecierpliwiona tym , ze nie wiele moge zrobic bo czasami nawet leżenie czyli odpoczynek nie jest miły więc odliczam dni do porodu

Makarony tez uwielbiam nawet z serem białym i cukrem mniam;-);-)





 
reklama
Dziewczyny jeśli chodzi o nasze zachowanie po porodzie to naturalną wręcz rzeczą jest to że mamy chwile słabości lub nawet załamania. Ja po każdym porodzie płakałam, moja euforia przeplatała się z myślą "matko, co myśmy narobili, teraz będzie całkiem inaczej" itp. I raz się cieszyłam a za chwilkę płakałam z niewiadomych przyczyn, że małe płaczą, że nie chcą spać, że ciągle cycka trzymają, że oczy na zapałki mam. Te hormony są straszne dla nas po porodzie - nie tylko w ciąży.

A co do mych skurczy to już dzis spokój :) Ale z kolei chyba znów macica się rozszerzyła bo dziś z kolei oddychać nie mogłam, czułam sie jakby mi ktoś na klatkę piersiową głaz postawił :/
 
moja pierwsza ciąża nie była z przypadku, oboje chcieliśmy i się o nią staraliśmy.....
całą ciąże byłam przeszczęśliwa aż do momentu narodzin...
nie potrafiłam się niunią cieszyc- miałam wielkie wyrzuty sumienia z tego powodu... nikomu prócz mojemu mężowi o tym nie powiedziałam, bo ludzie zaraz by pomyśleli o mnie jak wyrodnej matce...
musiałam się nauczyć ją kochać, nie przyszło to automatycznie....
wiadomo nie zrobiłabym małej krzywdy, wszystkie obowiązki wykonywałam ale raczej tak mechanicznie...
mój P tłumaczył to bardzo ciężkim porodem...
około 2 tyg zajeło mi zanim moja miłość rozkwitła....
ale mało kto potrafi zrozumieć....

Asiek, podpisuję się pod tym co napisałaś. U mnie było identycznie. Na szczęście ta miłość rozkwita z dnia na dzień coraz mocniej i mocniej :-):-)
 
Gratulacje udanych wizyt!
Moja mała też potrafi mnie dobić. Leżymy sobie a ona tak sie mocno wypchnie że mam wrażenie że zaraz skóra mi pęknie. A nie dawno mi tak przywaliła w jakąś kiche czy coś że z bólu aż mi łzy poszły. Ale myśle sobie wtedy "masz tyle siły znaczy że zdrowiutka jesteś".
Drugą sprawą jest to że czuje że wszyscy mnie nie rozumieją że nie moge sie dużo skarżyć bo mi dowalą tekstem "chciałaś to masz" lub "takie są uroki ciąży". Litości ja też mam uczucia i to że zaszłam w ciąże nie znaczy że nie potrzebuje zrozumienia, uwagi i przytuleń bo dla nie których zamieniłam sie w chodzący inkubator a to że jestem dalej kobietą nie ma znaczenia. Przytłaczają mnie te wszystkie ograniczenia i zakazy i jak cholera wróciłabym do dawnych przyzwyczajeń ale dla dobra dziecka musze czekać jeszcze troche. Nikt nie pojmuje że ciąża to poświęcenie a nie tylko przyjemność noszenia życia w sobie.

Dobranoc laseczki!



dzięki Skrzaciku :-) właśnie coś w tym stylu po przeczytaniu Twojego posta powiedziałam mojemu... otworzył buzię i nie wiem czy wyjdzie z wanny o własnych siłach.. :-)
 
hejka, czytanie nadrobie jutro, bo dzis juz padam na ryjek, sorki...
Tylko sie pochwale po wizycie dzisiejszej synus waży 1500 g i jak to ginek okreslił "główka na dole, jajka na górze" więc ułozony główka w dól- to dobrze, a ze spory juz to raczej nie bedzie mu sie chciało odwracać, no i kolejne potwierdzenie ze synek!!! wiec juz moge sobie szykowac wszystko dla chłopaczka.

pa pa dobranocki 2.
 
Ojeju, już 3 godzinkę Was czytam na raty :-) Płodny dzień dzisiaj był ;-)
Dziękuję za miłe słowa, z Wami tak czuję się raźniej, i to ze mam doły i zniehęcenie i obawy jak to będzie...Po narodzinach syna tez miałam baby bluesa czyli małą deprechę poporodową, i wyłam jak dziecko że ja chyba nie kocham synka, że nie poradze sobie itd, itp. To niemal norma- spadek hormonów , zmiany w naszym organizmie, to czasem trwa troszkę, ale bywa że mija niepostrzeźenie i juz kochamy tego nowego ludzika całą sobą. Faceci też mają podobno :-) Czują się na II albo III planie, nie kochani i odtrąceni, czasami z zazdroscia wrecz do tego nowego człowieczka, co t odebrał miłość żony. Uczymy sie rodzicielstwa, nie chcemy popełnić błędów rodziców, a i tak jakies popełniamy, czesto te same...I warto sobie uświadomić, że nie ma idealnych rodziców- To tylko jakis ustalony społecznie wzorzec, do którego można dążyć, ale rodzin bez wad nie ma. Jesli gosci w nim dużo uczucia i mówienie o uczuciach to juz jest sukces i duża radość dla szczęśliwej nowej rodzinki.
Gratuluję udanych wizyt, dzieciątka nam rosną, oj rosną, a takie milimetrowe drobinki były...ale ten czas nam szybko śmiga. Przyspieszył ? ;-)
Dobrej nocy Dziewczyny, karaluchy pod poduchy i nie myślmy za dużo przed snem o problemach, jutro jest dzien...jutro pomyslimy.
Aga26tka- wielkie gratulacje synusia, waga akurat! :-)
Tosia, dobra jestes , mojemu tez musze cos odpalic, bo nawet dzisiaj naczyn nie umyl, buuu
P.S Moje synisko po rozmowach kwalifikacyjnych na kierunek Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne( taki mix prawa, filozofii, socjologii, psychologii, lingwistyki itd) po II roku wybiera sie kierunek docelowy. Nie wiem czy ma szanse, to malutki i oblegany kierunek, w dodatku wymagana jest duza samodyscyplina, a ja mojego syna w tym nie widze, leniuszka...Ech .Wyniki ok 15 lipca po rozstrzygnieciu konkursu swiadectw i podliczeniu wyników prac i rozmów.
 
Ostatnia edycja:
Witam Was raniuteńko :-)Ja już spać nie mogę :-(Mojego M wysłałam do Pracki , zrobiłam śniadanko i myślę co by tu zrobić:-D
powiesiłam pranie, i zmywarkę wyczyściłam, wiec troszkę mam z głowy na dziś....ale kolejny dzień prasowania,ale tym razem naszych ubrań :) bo naszego maleństwa prasowałam 2 dni a plecy tak bolą ze :szok::szok:
czuję się nawet nawet :-)
słoneczko wychodzi to jestem cała szczęśliwa, ale jak sobie pomyśle , że o 13:00 mam słońce na balkonie a mieszkam na 13-stym pietrze to aż mi się coś robi :wściekła/y:m:wściekła/y:am w domu saunę!!! POWAŻNIE!!! muszę w tedy uciekać bo nie da się oddychać, nic kompletnie!!!
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
witam się porannie po strasznej nocy... wczoraj wieczorem miałam tak opuchnięte nogi że aż kostek mi nie było widać, myślałam że takie rzeczy się nie zdarzają a jednak :-( wyglądało to strasznie... w nocy co chwile się budziłam i nie mogłam sobie miejsca znaleźć a jak w końcu wstałam jakąś godzinę temu to okazało się że mam spuchnięte nie tylko nogi ale też ręce i twarz (tak że z oczu zostały mi tylko 2 małe szparki) dobrze że za tydzień mam wizytę u gin....

Myszka zdjęcia są super ;-)

Zapomniałam wczoraj napisać jak to wyszło z mieszkaniem które oglądaliśmy... było nawet nawet ale totalnie nie umeblowane i nie było żadnych sprzętów agd do tego na ostatnim 4-tym piętrze bez windy i babka naprawdę dużo chciała jak za takie mieszkanie... po 1 nas nie byłoby stać a po 2 mieszkanie nie było rewelacyjne... ale i tak dziękuję wszystkim za kciuki :-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
85 justyna jeśli spuchła ci twarz to nie należy z tym czekac moim zdaniem bo grozi to stanem przedrzucawkowym :/ Jeśli to ci sie powtórzy to od razu dzwoń do lekarza.

A tak w ogóle to też witam,
zaraz na rynek lecę po koszulindę :) Zanim zrobi sie upał nie z tej ziemi.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry