Dajemy radę. Adaś - hmm... temat rzeka

Tuli małą, całuje, a za chwilę rzuci w nią resorakiem



Karmimy się cycem i jak narazie wystarcza, mała ładnie przybiera. Nocki = 3 pobudki



Do soboty miałam szpital w domu, Adaś miał jelitówkę, mąż grypę, mnie zaczynało rozkładać, ból gardła + kaszel, ale jakoś się wybroniliśmy. Modle się, żeby małej mi nie dopadło bo na niedzielę chrzciny planujemy więc dużo roboty.
Poza tym, w zeszłą sobotę pochowałam swojego kochanego dziadka, niestety choroba go pokonała. Strasznie mi żal, że Adaś nie będzie go pamiętał, a on tyle serca mu dał, tak bardzo go kochał...
Więcej napiszę gdy znajdę więcej czasu, teraz mam krótką chwilę dla siebie, bo oba łobuzy śpią