Zaczynam mieć dziwne lęki. A to czy z maleństwem będzie wszystko ok, czy aby na pewno jest zdrowe. Kurcze później jak czytam gdzieś w gazecie o wypadkach to też mnie to przeraża że człowiek wychowuje swoje kochane Maleństwo a ktoś mu je odbiera.
Poczytuje też sobie coś od sierpniówek i lipcówek no i się zmartwiłam i bardzo smutno mi się zrobiło bo niestety jedna urodziła maleństwo w 29 tygodniu i niestety po 10 dniach odeszło ono do aniołków:-(. Nie wyobrażam sobie takiej straty. Czekamy na nasze maleństwa a tu życie pisze smutne scenariusze.
Staram się codziennie mówić Maleństwu żeby nie brało za bardzo przykładu z mamusi i się nie śpieszyło. Ja będę czekać chociaż z chęcią bym już potrzymała w raczkach. Damy radę już prawie trzeci trymestr. Szybko minie.
Przedostatnia niedziela jak M nie ma. Nie mogę się doczekać jak w końcu wróci. Będzie się działo. Już mu obiecałam.

Dziś się coś nie wyspałam a Maleństwo mnie obudziło (pukało raz w jeden raz w drugi boczek). To stwierdziłam że trzeba coś zjeść i z powrotem w drzemkę.
Wczoraj cały dzień jadłam i to już chyba nie z głodu ale z nudów. Przyznaję się byłam głodna ale też nie wiedziałam co chcę zjeść. Poszłam na miasto bo niby coś się działo w ramach obchodów jego święta. Szczerze mówiąc to spędziłam tylko godzinę - pojechałam i wróciłam autobusem. Byłam sama i jakoś nie miałam ochoty na włóczenie się i na dodatek coś brzuch mi zaczął twardnieć. Załapałam się (a to był główny cel wycieczki) na gofra - z bitą śmietaną i polewą (8 zł - kurczę tyle to chyba nad morzem chcą

)
Teraz to znów idę coś przekąsić, może już obiadek. Coś czuję że teraz moja waga poszybuje ale mam to ..... byle Maleństwo zdrowe, a bardziej mnie martwi że dopiero 4kg+.