reklama

wrzesień 2011

hej Mamuśki!

Na trochę zniknęłam, ale dziś mam chwilkę, żeby zajrzeć do Was! Widzę, że uroki ciąży Wam też się dają we znaki :tak: Ja jakoś funkcjonuję, nawet na weselu szwagra w tą sobotę brykałam (dosłownie) do 3 nad ranem. Chyba moja mała będzie balerinką:-D:tak:;-). Tak mówili goście na weselu. Byłam chyba druga atrakcją po Młodej Parze ;-) Ale niestety od kilku dni kręgosłup mi w d**ę włazi (bo niby gdzie), ale serio. Tak bardzo boli, że nie mogę sobie znaleźć dogodnej pozycji ani do leżenia, ani do siedzenia ani do chodzenia. Wczoraj na procesji doszłam do 4 ołtarza i już szukałam ławki jak babcie... Jeszcze jakoś pracuję, ale jako główny kierownik wyręczam się pracownikami. Właśnie zatrudniliśmy z mężem nowego chłopaka i staram sie dawać mu jak najwięcej pracy, żeby do września wyrobił się na dobrego specjalistę :tak:
Pomalowaliśmy juz pokoik dla dzidzi, zamówiłam dzisiaj nową roletę, wózek nowiutki juz sie wietrzy... Ale mielismy z nim fatra. Kupiliśmy go w Dzień Dziecka o 700 zł taniej!!!!:szok: We wtorek mam wizytę i pojedziemy zamówić mebelki... Troche sie boję, czy się za bardzo nie rozpędzam, ale skoro juz ledwo łażę, to kto to potem za mnie zrobi? Jeszcze teściowa przygaduje, że to za wcześnie! Trochę mnie denerwuje taka gadka, tym bardziej, że juz jedną stratę przeżyłam i teraz musi być dobrze:tak:!!!
A jak u Was? wyprawki juz poczynione? Szkoły rodzenia rozpoczęte? Ja juz zaczęłam w tym tyg. no i jeszcze muszę sie pochwalić, że na basen chodzę!:tak:Niedługo planuję już znacznie zwolnić tempo i wtedy ponadrabiam.
Zatem jak widać czasu malo troszke na posiadówke przed netem, ale będę się starać.
Pozdrawiam!
 
reklama
ja na pytanie jak się czuję odpowiadam że ...JAK BABA W CIĄŻY... i mam bekę bo po takiej odp ciężko jest im dalej ciągnąć temat!!!!:-D:-D:-D:-D

ja dziś mam wenę do sprzątania... całą kuchnię wymyłam łącznie z szafkami... i jestem z siebie mega mega zadowolona:-):-):-):-)

ewelinka przykro mi że jest ci tak ciężko coś załatwić... i powiem szczerze że jednak w Polsce przepisy są dużo bardziej przejrzyste i kobiety w ciąży są uprzywilejowaną grupą ... oczywiście bardzo się z tego cieszę ...

dziewczyny proszę was żebyście uważały na siebie i słuchały swoich ciał nie ma co narażać siebie i dziecka na komplikację
 
Hej laseczki jak tam mija dlugi weekend? My intensywnie najpierw w srode imprezka do 4 rano, pozniej dzien ojca u rodzicow znowu imprezkowy, dzis odpoczelam nad woda, posiedzialam, pogrillowalam, teraz odpoczywam w domku.
Ostatnio mam jakas burze hormonow chyba wiecie, ,maz mnie drazni, zreszta kazdy mnie drazni, na imprezie to wkurzala mnie glosna muzyka, chociaz uwielbiam tanczyc, a nie mialam weny, czulam ze mi za glosno, zle i wogole, wolalam posiedziec i pogadac. Nie wiem czy to jakas przedporodowa depresja czy co.. Ostatnio wszystkie mysli kraza wokol mojego dziecka, ciazy, porodu i to tak, ze jak maz mowi "nie moge sie doczekac az on bedzie juz z nami", to ja prawie lzy wycieram pytajac "a nie boisz sie ze nie dam rady jako mama?", mam takie cos ze wzruszam sie wszytskim, uzalam sie nad wszystkim, wymyslam sobie problemy i wogole ciezka do zycia jestem. Ale mowie, to na bank hormony. Licze ze przejdzie :)
CO do glupich ciazowych pytan, to tez slysze seryjnie "jak sie czujesz" "ile przytylas" "czy wiesz co to bedzie" "jak bedzie mial na imie"... Jakos daje sobie z nimi rade poki co :)
 
ach...w sumie lepiej,że pytają niż mieliby mieć nas zupełnie gdzieś...jak pytają znaczy,że są ciekawi i może...życzliwi...? z drugiej strony taką babę w ciąży to o co pytać...o to co się najbardziej rzuca w oczy,czyli o ciążę i jej w związku z tym odczucia.Normalne i te 2 miesiące jakoś przetrwamy...chyba...:-)
 
BigChild - ależ Ci dobrze!! też bym sie na jakąś imprezkę wybrała, najlepsze takie przy grillu, ja mam mega miłe wspomnienia z nocą Świętojańską, przez wieeeeele lat ognisko na plaży, kupa znajomych, tańce śpiewy troszkę alkoholu ;-)
 
Oj dziewczyny...my "baby w ciąży" nie mamy łatwo... U mnie też taka pogoda, że raz słońce świeci a za chwilkę burza i oberwanie chmury. Więc nie ma się co dziwić, że te wahania tak na nas źle wpływają... :crazy: Chociaż jak tak czytam co przeżywacie to doceniam moje dobre samopoczucie jak na 30 tydzień. Ale my kobiety już tak mamy, że choćby nie wiem co- sprzątamy, pierzemy, chodzimy na zakupy, robimy obiadki mężom i dzieciom... a mój mąż złapał jakiegoś niegroźnego wirusa i oczywiście strasznie umiera... :-D padam przy nim ze śmiechu.:-D:-D Mężczyźni nie wytrzymali by bólu porodowego...nie ma szans.
I mnie też wkurzają pytania o samopoczucie, a jeszcze bardziej codzienne pytanie mojej teściowej: to już wiecie jak mały będzie miał na imię?? :crazy: A ja tłumaczę, że to nie jest na razie najważniejsze...
 
hej dziewczyny
pozdrawiam z nad morza.
Jakoś dojechałam, ale w połowie drogi miałam mega kryzys miałam 3 skurcze co 15 minut i juz sie balam ze cosnie tak.
Jeszcze przed wyjazdem pokłuciłam się na maxa z mężem o wyjazd bo nie wiedziałam co robić, to zamiast mnie uspokoić, albo coś to nawrzeszczał że sama chciałąm a teraz wydziwiam :/ no myślalam że go udusze. Do tego jechalliśmy powoli bardzo bo najpir wypadek potm ulewa, ale dojchaliśmy w nocy i o 1 położyłam się w końcu spać. To wtedy mała zaczeła szaleć w brzuchu na maxa :)
ciesze się z tego wyjazdu chociaż pogoda taka średnia, chłodno pada, za chwile gorąco. Dzisiaj brakuje mi sił od rana mam mega lenia i najchtniej bym leżała z książką.

a teraz śmigam ścielić łóżka i kąpać sie
 
reklama
Rzeczywiście jak się trochę zaniedba czytanie to ciężko nadrobić..
asia pogoda nad morzem średnia..u nas dzisiaj jakieś oberwanie chmury było..masakra, dopiero popołudniu wyszło słonko..ale od poniedziałku ma być znowu po 30 stopni..

Mnie pytania o samopoczucie i ogólnie ciążę nie denerwują, wydają mi się naturalne. Ja sama jak spotykam kogoś w ciąży to się pytam jak się czuje, co będzie itd..

Wczoraj byliśmy na kontroli w Gdańsku z małą, wszystko ok..ładnie się goją uszka, gardełko też. Potem spacerek w Sopocie i obiad i do domku.
Jutro wieczorem moja siostra zostaje z Igą, a my jedziemy do Doliny Charlotty na jakieś kabarety, mój mąż kupił bilety. Ja średnio lubię, ale ok:-) miły gest..

Sorki, że nie odpisuję, ale za dużo naraz przeczytałam..i nic nie pamiętam..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry