paula super sen

. Jestem ciekawa tylko skąd ta krowa. Może lubisz krowy albo wręcz odwrotnie?
ewelinka trochę dziwne wydaje mi się to z tą kasą. Może jednak jeszcze wyjdzie na twoje. Masz rację że zamartwianie nic nie pomoże. Długo jesteś już na Wyspach?
kasiula współczuję z działalnością gospodarczą. Taka znajoma krawcowa opowiadała mi ile to ZUS jej zaoferował na zasiłek (400zł

) mimo że płaciła składki. Stwierdziła że ma ich gdzieś. Bardziej jej się opłacało pracować tym bardziej że miała pracownie w domu. Powiedziała że przy następnym dziecku to zatrudni się dodatkowo u kogoś to przynajmniej coś z tego będzie miała. Co do Szwecji to jest to państwo socjalne, jednak jest też dużo minusów. Tam nie rodzice i ich decyzje są najważniejsi tylko państwo. Trochę brak tradycji rodziny. Jak coś się dzieje (często totalne bzdety) to państwo potrafi odebrać dzieci. Dzieci są uczone że jakby dostały klapsa (nie chodzi mi o maltretowanie dziecka) to mają dzwonić po pomoc lub powiedzieć w szkole.
Bluetooth to współczuję z przekomarzaczami. Ja za to jak mówię Ela. To zawsze słyszę "O Ela straciłaś przyjaciela" Litości

. Co do adaptacji do środowiska to moi znajomi smieją się że ja to wszędzie się dobrze czuję. I chyba tak jest. Jakoś tak szybko się klimatyzuję. Gdyby mój M chciał się gdzieś przenieść za granicę to ja z chęcią. Wiadomo jednak że takie zmiany niosą tęsknotę za bliskimi osobami. Zawsze jest coś za coś.
sylwia ja też zastanawiałam się która pierwsza się rozpakuje.
miki z językiem to się nie przejmuj bo moja mama jest już w niemczech prawie trzy lata i ledwie coś tam duka - tak jak pisze Bluetooth to ona zaszyła się w kręgu Polaków. Jestem dosłownie na nią wściekła bo dla mnie to taka ignorancja. Wiem że starszym osobą ciężko się nauczyć języka ale trzeba chociaż próbować. Ja już mamie patent wymyśliłam że kupiłam 2 książki dla dzieci - takie słowiniki obrazkowe i z tego ma się uczyć słownictwa. Jeśli chodzi o gramatykę to sama mam problemy. Najważniejsze to próbować i nie zrażać się.
aniawos nie przejmuj się bo moja koleżanka ma na imię Magda a wszyscy chcą na siłę zrobić z niej Magdalenę. Co w tą stronę nie działa.
Długo mnie nie było ale jakoś tak się porobiło.
Dziękuję wszystkim wrześniówką co trzymały za mnie kciuki w sprawie studiów. Zaliczyłam na 4 ćwiczenia jak i egzamin. Teraz mam dwa lata na obronę

. Nie mam szans na wrzesień bo ręce mi puchną i po chwili siedzenia przy kompie to kręgosłup mi odpada. Indeks już złożony w dziekanacie i tylko czekać aż mi wyślą pismo że skreślają mnie z listy studentów - strasznie to brzmi ale taka kolej rzeczy (później przywracają tylko na obronę). Pani z Dziekanatu była w szoku. Na początku coś tam burkała że regulaminu nie znamy a jak powiedziałam o ciąży to normalnie się rozpromieniła. Ona jest super tylko że teraz mają dużo roboty. Pokazała mi na kompie zdjęcie 1 miesięcznej wnuczki.
Właśnie popatrzyłam na kalendarz i zostały 2 miesiące, 8 tygodni, 60 dni do terminu. Niesamowite jak ten czas leci.
U mnie w ostatnim okresie za dużo się nie podziało. Byłam nad wodą 2 razy ze znajomymi. Trochę się opaliłam. U siostry na działce. Trochę mi się nudzi.
Pomału dokupuję różne rzeczy. Ostatnio nie mogłam się powstrzymać i kupiłam 2 pary rampersików - tylko że najmniejszy rozmiar był. Oczywiście w kolorystyce chłopięcej. Cóż 50% szansy.
Męczą mnie sny że coś może być nie tak. Mam ogólnie dziwne fazy. Coś podobnego jak pisałyście. Płaczę z byle powodu. Wczoraj prasowałam rzeczy i płakałam. Paranoja.
Kupiłam w końcu płyn do prania Lovella i zabrałam się za pranie. Najmniejsze rzeczy już mam wyprane, część już wyprasowana. Niestety robiłam to żelazkiem bo maglownica nie ma wtyczki - ktoś genialny z rodzinki odciął więc nawet nie wiem czy działa. Mój tata ma zadanie bojowe naprawić to (podejrzewam że on odciął), a że jest elektrykiem to nie będzie problemu. Dziś zostało mi do wyprasowania resztę tych najmniejszych rzeczy i ręczniki, kocyki itp.
Maleństwo ruchliwe. Niekiedy to brzuch nieźle faluje. Nie miałam jednak przyjemności zaobserwować wyraźnej stópki lub innej części ciała. Najczęściej to obrywam w spojenie łonowe, w przeponę, w żołądek i w kręgosłup. Chociaż dla mnie to bardziej pukanie niż kopniaczki.
Co do sn i cc to mi to jedno. Byle maleństwo było zdrowe. Jestem świeżaczkiem więc nie mam porównania. Chociaż uważam że zzo powinno być na żądanie. Jak można złagodzić ból to dlaczego tego nie robić. Rozumiem że mogą być przeciwwskazania ale w innym przypadku to jest jakaś nowoczesna metoda tortury przyszłych matek. Koleżanka rodziła 13 godzin i nic jej nie dali, mówiła że myślała że tak wygląda śmierć. Wymiotowała, wydzierała i nic. Powiedziała że nigdy więcej nie chce rodzić (a minęło 4 lata). Jak ktoś mówi że poród jest naturalny to ból przecież jest też naturalny więc dla czego nie robią wszystkiego na żywca. U dentysty można wziąć znieczulenie a to znacząco mniejszy ból. Wkurza mnie najbardziej że na temat znieczulenia wypowiadają się mężczyźni

a jak przychodzi wyjście do dentysty to robią w galotki.
Trochę się wkurzyłam na GUS. Bo zarobiłam tam niby kwotę X za moje chodzenie. L4 miałam od 10 czerwca (byłam w szpitalu) więc od wtedy już nie zarabiałam. A oni mi wypłacą kwotę Y a ZUS kwotę Z gdzie Y+Z=X co jest dziwne. Najlepsze że gus na mnie zarobi bo nie muszą mi wypłacić reszty tylko Zus zrobi to za nich. Zobaczę jak to wszystko wyjdzie jak przyjdą mi przelewy. To tak jakby składki które zapłaciłam nic nie dały i po prostu wypłacają mi tylko tą kwotę którą wypracowałam. Wychodzi że miałam do nich jak byłam w szpitalu żeby rozwiązać umowę.
Nie wie może któraś z was jak się wypisuje L4 na Zus. Nie mam pojęcia jaki tam jest NIP a we wtorek idę na wizytę.