reklama

wrzesień 2011

Witam,

Ale jestem dziś nabuzowana. obudził mnie rano kolega z poprzedniej pracy z pytaniem czy ja już urodziłam bo takie krążą u nich plotki?! Wczoraj umieściłam na fb tylko napis "1,5kg szczęścia" i niektórzy przewrotnie to zrozumieli. Najlepsze jest to,że na fb nie mam nikogo z tej poprzedniej pracy, więc to musiał być jakiś pośrednik. Normalnie aż się we mnie gotuje,że ktoś rozpowiada takie rzeczy bez sprawdzenia faktów.
Ach...

Dziś mąż jedzie do kolegi do Łodzi i okaże się czy będzie miał tam pracę, jak tak to będę miała męża weekendoweo, ale jakoś damy radę.
 
reklama
Witam wszystkie:-) U nas też deszczowo, ale może to i lepiej niż miałyby być upały.
Ja powoli robię zapasy mężowi na czas kiedy mnie nie będzie i tak cały dzień prawie spędzę przy garach, a urozmaiceniem będzie tylko deska do prasowania ;-)

Bluetooth no tak każdy tak mówi że najłatwiej się nauczyć jak się gdzieś żyje, ale dla jednych proste dla drugich mniej. Ja np należę do tych trochę bardziej wstydliwych i głupio mi z kimś ostre dyskusje prowadzić jak wiem że kuleję z językiem. Wolałabym dość dobrze znać i dopiero wtedy doskonalić wśród ludzi. Sporo nauczyłam się kiedy przez 3 miesiące pracowałam sama z Niemcem, wtedy nie było wyboru musiałam sobie radzić, w domu szukałam tego czego mi brakowało i szybko to zapamiętywałam. A teraz jak siedzę tylko w domu i kontakt z ludźmi znikomy to ciężko jest. Ale obiecuję się zabrać przez ten czas kiedy będę w Pl za język, i jak już tutaj przyjadę na drugi rok to będzie tylko lepiej :)

Ania w takim razie czekam, to na golaska też chętnie zobaczę. Ja zastanawiam się nad sesją u fotografa ale jakoś tak zeszło, a teraz już męża nie będzie do porodu to sama nie chcę... Może chociaż przed wyjazdem jeszcze jakąś ładną fotkę mi pstryknie :)

Pozdrawiam i dobrego dnia życzę!
 
nanusia to sie nie dziwie ze sie wkurzylas. Ja osobiscie srednio lubie fb ale od kiedy wiekszosc moich znajomych przeszlo z nk na fb to nie mialam wyjscia i zalozylam tam konto.Dobrze jest miec kontakt ze starymi znajomymi nawet taki sporadyczny :-)
Trzymam kciuki zeby Twoj m dostal prace chociaz tak jak piszesz nie wiadomo co lepiej czy weekendowy maz z praca czy maz w domu ale bez pracy. Na pewno dacie rade :-) U mnie ostatnio tez byly podobne rozterki, bo moj M jak na zlosc od kiedy jestem w ciazy ciagle dostaje jakies super oferty pracy tylko wszystko daleko od Berlina a ze ma prace ktora chetnie by zmienil to ciagnie go do nowego. Jednak ja pozostawilam mu ta decyzje czy chce pracowac i zyc na odleglosc czy nie. Osobiscie sobie tego nie wyobrazam ale ja niestety sie na pewno nie rusze w ciagu najblizszych 2 lat nawet jakbym chciala. Ku mojej radosci od poczatku konsekwentnie chociaz wiem ze z bolem odmawia jak tylko sie okazuje ze nie ma opcji pracy z domu.
miki dlatego tez uwazam ze to niestety indywidualna sprawa i nie traktuje tego jako mega osiagniecie ze znam tyle jezykow bo nie sleczalam nad ksiazkami latami i nie wydawalam kupe kasy na przerozne kursy. Wymagalo to ode mnie troche wysilku i odwagi zeby przelamac sie na poczatku i probowac mowic ale mimo tego uwazam ze po prostu przyszlo samo i na pewno duzo latwiej niz innym. Doskonale Cie rozumiem ze sie wstydzisz z ludzmi na uliczy porozmawiac. Tez mialam te dylematy. Jeszcze pojsc do sklepu i o cos poprosic nie bylo problemu ale tez brakowalo mi kogos z kim mozna bylo po prostu o zyciu pogadac i w ten sposob rozwinac jezyk. Dla mnie niemiecki byl najwiekszym wyzwaniem. Szczerze nienawidzilam ten jezyk i nie wyobrazalam ze mozna sie go kiedykolwiek nauczyc. I do tego te tasiemcowe wyrazy i wymowa brrrr.
Na poczatku chodzilam tutaj na kurs jezyka niemieckiego przez pol roku ale oprocz podstaw gramatyki i slownictwa nie dal mi nic. Dopiero jak poszlam do pracy udalo mi sie rozwinac jezyk do tego stopnia ze mam teraz problemy zeby mowic po angielsku bo wciskam niemieckie slowa :-D Dlatego tak wazne jest zeby starac sie mowic, mowic, mowic nawet jesli jedno zdanie klecisz godzine to predzej czy pozniej zaczniesz mowic plynnie. I bardzo duzo dalo mi ogladanie telewizji.
My tez mamy w planie sesje zdjeciowa tylko na razie pogoda do d.... wiec nie ma sensu ale mam nadzieje ze jeszcze znajdzie sie pare ladnych dni przed porodem.
 
paula super sen:-D. Jestem ciekawa tylko skąd ta krowa. Może lubisz krowy albo wręcz odwrotnie?

ewelinka trochę dziwne wydaje mi się to z tą kasą. Może jednak jeszcze wyjdzie na twoje. Masz rację że zamartwianie nic nie pomoże. Długo jesteś już na Wyspach?

kasiula współczuję z działalnością gospodarczą. Taka znajoma krawcowa opowiadała mi ile to ZUS jej zaoferował na zasiłek (400zł:szok:) mimo że płaciła składki. Stwierdziła że ma ich gdzieś. Bardziej jej się opłacało pracować tym bardziej że miała pracownie w domu. Powiedziała że przy następnym dziecku to zatrudni się dodatkowo u kogoś to przynajmniej coś z tego będzie miała. Co do Szwecji to jest to państwo socjalne, jednak jest też dużo minusów. Tam nie rodzice i ich decyzje są najważniejsi tylko państwo. Trochę brak tradycji rodziny. Jak coś się dzieje (często totalne bzdety) to państwo potrafi odebrać dzieci. Dzieci są uczone że jakby dostały klapsa (nie chodzi mi o maltretowanie dziecka) to mają dzwonić po pomoc lub powiedzieć w szkole.

Bluetooth to współczuję z przekomarzaczami. Ja za to jak mówię Ela. To zawsze słyszę "O Ela straciłaś przyjaciela" Litości:wściekła/y:. Co do adaptacji do środowiska to moi znajomi smieją się że ja to wszędzie się dobrze czuję. I chyba tak jest. Jakoś tak szybko się klimatyzuję. Gdyby mój M chciał się gdzieś przenieść za granicę to ja z chęcią. Wiadomo jednak że takie zmiany niosą tęsknotę za bliskimi osobami. Zawsze jest coś za coś.

sylwia ja też zastanawiałam się która pierwsza się rozpakuje.

miki z językiem to się nie przejmuj bo moja mama jest już w niemczech prawie trzy lata i ledwie coś tam duka - tak jak pisze Bluetooth to ona zaszyła się w kręgu Polaków. Jestem dosłownie na nią wściekła bo dla mnie to taka ignorancja. Wiem że starszym osobą ciężko się nauczyć języka ale trzeba chociaż próbować. Ja już mamie patent wymyśliłam że kupiłam 2 książki dla dzieci - takie słowiniki obrazkowe i z tego ma się uczyć słownictwa. Jeśli chodzi o gramatykę to sama mam problemy. Najważniejsze to próbować i nie zrażać się.

aniawos nie przejmuj się bo moja koleżanka ma na imię Magda a wszyscy chcą na siłę zrobić z niej Magdalenę. Co w tą stronę nie działa.

Długo mnie nie było ale jakoś tak się porobiło.
Dziękuję wszystkim wrześniówką co trzymały za mnie kciuki w sprawie studiów. Zaliczyłam na 4 ćwiczenia jak i egzamin. Teraz mam dwa lata na obronę:-D. Nie mam szans na wrzesień bo ręce mi puchną i po chwili siedzenia przy kompie to kręgosłup mi odpada. Indeks już złożony w dziekanacie i tylko czekać aż mi wyślą pismo że skreślają mnie z listy studentów - strasznie to brzmi ale taka kolej rzeczy (później przywracają tylko na obronę). Pani z Dziekanatu była w szoku. Na początku coś tam burkała że regulaminu nie znamy a jak powiedziałam o ciąży to normalnie się rozpromieniła. Ona jest super tylko że teraz mają dużo roboty. Pokazała mi na kompie zdjęcie 1 miesięcznej wnuczki. :-D

Właśnie popatrzyłam na kalendarz i zostały 2 miesiące, 8 tygodni, 60 dni do terminu. Niesamowite jak ten czas leci.

U mnie w ostatnim okresie za dużo się nie podziało. Byłam nad wodą 2 razy ze znajomymi. Trochę się opaliłam. U siostry na działce. Trochę mi się nudzi.

Pomału dokupuję różne rzeczy. Ostatnio nie mogłam się powstrzymać i kupiłam 2 pary rampersików - tylko że najmniejszy rozmiar był. Oczywiście w kolorystyce chłopięcej. Cóż 50% szansy.

Męczą mnie sny że coś może być nie tak. Mam ogólnie dziwne fazy. Coś podobnego jak pisałyście. Płaczę z byle powodu. Wczoraj prasowałam rzeczy i płakałam. Paranoja.

Kupiłam w końcu płyn do prania Lovella i zabrałam się za pranie. Najmniejsze rzeczy już mam wyprane, część już wyprasowana. Niestety robiłam to żelazkiem bo maglownica nie ma wtyczki - ktoś genialny z rodzinki odciął więc nawet nie wiem czy działa. Mój tata ma zadanie bojowe naprawić to (podejrzewam że on odciął), a że jest elektrykiem to nie będzie problemu. Dziś zostało mi do wyprasowania resztę tych najmniejszych rzeczy i ręczniki, kocyki itp.

Maleństwo ruchliwe. Niekiedy to brzuch nieźle faluje. Nie miałam jednak przyjemności zaobserwować wyraźnej stópki lub innej części ciała. Najczęściej to obrywam w spojenie łonowe, w przeponę, w żołądek i w kręgosłup. Chociaż dla mnie to bardziej pukanie niż kopniaczki.

Co do sn i cc to mi to jedno. Byle maleństwo było zdrowe. Jestem świeżaczkiem więc nie mam porównania. Chociaż uważam że zzo powinno być na żądanie. Jak można złagodzić ból to dlaczego tego nie robić. Rozumiem że mogą być przeciwwskazania ale w innym przypadku to jest jakaś nowoczesna metoda tortury przyszłych matek. Koleżanka rodziła 13 godzin i nic jej nie dali, mówiła że myślała że tak wygląda śmierć. Wymiotowała, wydzierała i nic. Powiedziała że nigdy więcej nie chce rodzić (a minęło 4 lata). Jak ktoś mówi że poród jest naturalny to ból przecież jest też naturalny więc dla czego nie robią wszystkiego na żywca. U dentysty można wziąć znieczulenie a to znacząco mniejszy ból. Wkurza mnie najbardziej że na temat znieczulenia wypowiadają się mężczyźni :wściekła/y: a jak przychodzi wyjście do dentysty to robią w galotki.

Trochę się wkurzyłam na GUS. Bo zarobiłam tam niby kwotę X za moje chodzenie. L4 miałam od 10 czerwca (byłam w szpitalu) więc od wtedy już nie zarabiałam. A oni mi wypłacą kwotę Y a ZUS kwotę Z gdzie Y+Z=X co jest dziwne. Najlepsze że gus na mnie zarobi bo nie muszą mi wypłacić reszty tylko Zus zrobi to za nich. Zobaczę jak to wszystko wyjdzie jak przyjdą mi przelewy. To tak jakby składki które zapłaciłam nic nie dały i po prostu wypłacają mi tylko tą kwotę którą wypracowałam. Wychodzi że miałam do nich jak byłam w szpitalu żeby rozwiązać umowę. Nie wie może któraś z was jak się wypisuje L4 na Zus. Nie mam pojęcia jaki tam jest NIP a we wtorek idę na wizytę.
 
nanusia to sie nie dziwie ze sie wkurzylas. Ja osobiscie srednio lubie fb ale od kiedy wiekszosc moich znajomych przeszlo z nk na fb to nie mialam wyjscia i zalozylam tam konto.Dobrze jest miec kontakt ze starymi znajomymi nawet taki sporadyczny :-)
Trzymam kciuki zeby Twoj m dostal prace chociaz tak jak piszesz nie wiadomo co lepiej czy weekendowy maz z praca czy maz w domu ale bez pracy. Na pewno dacie rade :-) U mnie ostatnio tez byly podobne rozterki, bo moj M jak na zlosc od kiedy jestem w ciazy ciagle dostaje jakies super oferty pracy tylko wszystko daleko od Berlina a ze ma prace ktora chetnie by zmienil to ciagnie go do nowego. Jednak ja pozostawilam mu ta decyzje czy chce pracowac i zyc na odleglosc czy nie. Osobiscie sobie tego nie wyobrazam ale ja niestety sie na pewno nie rusze w ciagu najblizszych 2 lat nawet jakbym chciala. Ku mojej radosci od poczatku konsekwentnie chociaz wiem ze z bolem odmawia jak tylko sie okazuje ze nie ma opcji pracy z domu.

Dzięki Bluetooth. U nas sprawa się ma tak,że mąż ma tu pracę, ale w restauracji, charuje po 12 godzin dziennie, a kasa marna a i do tego w ratach wypłacana. Co mnie bardzo irytuje. Do tego od ponad roku zmienili im umowę z całego etatu na pół etatu bo był kryzys ( choć wypłacają kasę za cały etat) i jakoś nie kwapią się do zmiany tej umowy.
Mąż najpeirw pracował u tego kolegi z domu, na czarno oczywiście i zarabiał sporo kasy i miał już dawno tam pojechać do normalnej pracy, ale rewolucje w krajach arabskich dały się we znaki w biznesie i działalność została na jakiś czas zawieszona. Teraz ruszają na nowo i jest szansa na całkiem fajną kasę. Jak się ułoży, to wtedy ja dojadę do mojego męża z maluszkiem i zaczniemy nowe życie tam. Choć napewno nie będzie mi łatwo bo jestem bardzo związana z moją mamcią.
 
Witajcie. Wczoraj popołudniu stwierdziłam, że wyjdę ze swoim łobuziakiem na spacerek, z tą nogą to z ledwością szłam ,dobrze że wózek wzięłam to chociaż miałam się o co oprzeć. Jak wróciliśmy po spacerku do bloku to Krystek wcale nie grymasił :tak:że już musimy wchodzić po schodkach, oczywiście sam wchodził tylko się trzymał poręczy ,a ja za nim jakoś się wtaskałam. Noc minęła mi kiepsko co godzinę się prawie budziłam, za to miałam bardzo fajny sen. Śniło mi się ,że nadszedł czas mojego porodu i pojechałam do szpitala i najpierw siedziałam w pokoju z położną i nagle czuje główkę między nogami więc przyszedł gin i żadnego bólu nie czułam i urodziłam i wszystkim mówiłam że nic mnie nie bolało, może to proroczy sen:tak::-D, bardzo bym chciała żeby tak było.
Bry dziewczyny! :-)
Igocencja to witam w klubie trudnych imion :-D Ja pierwsze czego sie nauczylam w pierwszych miesiacach mojego pobytu w Niemczech to literowac moje nazwisko :-) bo tez do latwych nie nalezy i co najciekawsze najwiecej bledow zdarza mi sie w PL oczywiscie bo tutaj wszyscy ladnie i dokladnie sluchaja a w PL oczywiscie kazdy przekreca po swojemu wiec gdzie nie pojde to czesto sama juz pisze nazwisko zeby sie nie droczyc...Nawet jak wozek teraz zamawialismy to babka blad w nazwisku zrobila :wściekła/y:
U mnie np. panieńskie nazwisko wcale nie było trudne i tak nie którzy je przekręcali i na dodatek trzeba je było przeliterowywać, a moja starsza siostra ,która ma na imię Kamila to przekręcali jej imię na Kalinę.
 
Wczoraj to już miałam mega chandrę. A na to mi tylko obcięcie włosów pomaga. No to nożyczki w rękę i trochę mniej mam na głowie. Od niepamiętnych czasów sama się ciacham. Jak chodziłam do fryzjera to zawsze jaki to kolor jaki numer farby bla bla bla (a mam naturalny blond i pasemka od słońca). Mam tylko obawy czy kiedyś przez mój kiepski humor nie obetnę się na łyso.

Jak już chwaliłyście się psiakami. Oto mój. To jest najgłupszy pies na świecie. :laugh2: Znaleziony w reklamówce z 9 lat temu. Zimą. Przeżył on i jego siostrzyczka (uczepiła się jego brzuszka - on był 2 razy większy) 4 pozostałych niestety nie dała rady. Siostrzyczce znaleźliśmy dom, a on został już z nami (mieliśmy wtedy mojego ukochanego kota giganta i jakoś tam przeżyli razem choć nigdy do przyjaciół nie należeli)
spike.jpg
SPIKE - oczywiście wrył się w moją pościel. Już wolę go puścić bo później wyje mi pod drzwiami (wcześniej wycierając łapki).

Wczoraj myślałam że go ukatrupię, cały czas po mieszkaniu chodził za mną i mnie denerwował :wściekła/y: Niestety mój tata wychowywał go bezstresowo i nawet w domu nie ma smyczy. Wyprowadzanie polega na wypuszczaniu go samopas. Nawet obroży nie ma.
 
ellsi gratuluje zakonczenia studiow! Jeszcze tylko obrona i finito. 2 lata to sporo na napisanie pracy, wazne tylko zebys nie rzucila tego teraz gdzies w kat i dopiero za poltorej roku czy jeszcze pozniej sie za to zabrala. To jest najgorsze. Ja tak zrobilam i co prawda udalo mi sie wyrobic ale nie zycze nikomu tego stresu.
Fajowy psiak. Moj ostatni psiak zostal w PL z ex. Bardzo kochany jest i tez przygarnelam go z dworu. Biedaczek byl chyba bity, bo strasznie bal sie schodow i w ogole na poczatku chodzil po mieszkaniu skulony. Odkrylam tez u niego pare blizn.... Na szczescie szybko zapomnial i sie zaklimatyzowal. Uwielbia jezdzic samochodem i w ogole jest bardzo madrym kundlem. Czasami teskni mi sie do niego ale coz, tamto zycie zostawilam za soba a sprowadzanie go tutaj tylko by mu zrobilo krzywde. Tam ma swoja dzialke, swoje katy itp a tutaj wszystko od nowa...nie chcialabym mu tego robic.
Z tym kablem od maglownicy to faktycznie niezle... dobrze ze Twoj tato moze to naprawic.
nanusia to super by bylo gdyby w koncu wyszlo cos normalnego gdzie moglibyscie sie normalnie utrzymac.Jesli mozesz potem do niego dojechac to faktycznie warto sprobowac. Przeciez to nie koniec swiata a w Lodzi bedziesz miala na start juz kilka znajomych z bb wiec nie bedzie na pewno tak zle :-D Wiem ze na pewno ciezko Ci bedzie rozstac sie z mama ale przeciez bedziecie sie odwiedzac.
Motylla trzymam kciuki zeby sen Ci sie spelnil :-)
Moja mala wedrowniczka ma dzisiaj bardzo aktywny dzien. Boskie uczucie i widoki jak mi tak przez brzuch tylko rozne czesci ciala przechodza z jednego boku na drugi. Wygladam momentami jak waz ktory przed chwila zjadl mala sarenke :-D
 
Witajcie kobietki :-)
Mój małż już drugi tydzień chodzi do pracy na 17:00 więc całe popołudnia i wieczory spędzam sama w domu. Niestety nie mogę się nigdzie ruszyć, bo ból mi na to nie pozwala. Tak więc leżę przed TV lub z laptopem na brzuchu. A dupa rośnie. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu puszczą go na inną zmianę, bo zwariuję sama w domu.
W sobotę małż się w końcu zlitował i umył mi okna i chyba już zawsze będzie on to robił. Mi to zajmuję ok 1,5 godziny. Każde okno dokładnie dopieszczone itp. A on po 30 minutach już pił kawę, a efekt osiągnął ten sam co ja.
Malutka zaczyna ruszać się inaczej. Coraz częściej czuję jak się rozciąga, wypycha to i owo. No i kopie coraz mocniej.
No i często ma czkawkę. Zdarza się jej nawet kilka razy dziennie. Wasze pociechy też tak mają?
 
reklama
Hej
Moja dziś spała do 10 30. Szalala nam do 1 w nocy. Jeju oszaleje z tym dzieckiem. A teraz leje, więc zero spaceru, Kinia siedzi i śpiewa - szalona ;)
A mnie pomimo odpoczynku w nocy nogi bolą jakbym maraton zaliczyła. A zaliczę maraton jeszcze bo dziś mamy do pozałatwiania sporo spraw pilnych. W tym muszę znaleźć ktg w NT.

a i wnerw był wczoraj bo rozpakowałam wreszcie ubranka które przywizźliśmy z krakowa i co sie okazało po posortowaniu - ze J zabrał same 68 i 74 i kilka sztuk sie zaplątało między nimi 62 ale to moze ze 6 sztuk a tak wszystkie malutkie zostawił. Kur*** no to dalej jestem w d*** kiedy to poprać, poprasować, poukładać szczególnie ze mi Kinia nie pomaga wręcz przeciwnie - szafki nie mogę na chwilkę zostawić otwartej bo wszystko fruwa po pokoju. Nie jego wina bo jego rodzice nam do lokalu nawieźli swoje graty, zwalili pól lokalu jakimiś śmieciami i meblami i poprzestawiali wsztstko co my tam mieliśmy. J złapał karton na samym dole a nie przyszło mu do głowy że kartony są poprzestawiane. teraz chyba z pól dnia stracimy by znaleźć to co potrzeba

edit
kurdee w NT nie ma jak zrobić ktg ambulatoryjnie. W szpitalu mogą zrobić ale jak mnie przyjmą na min 2 doby do szpitala - czego nie chcę nawet ze względu na Kingę, a mogli by zrobić bez przyjecia gdybym chodziła do ich lekarza ze szpitala bo nawet gdybym chodziła do jakiegoś z NT który tam nie pracuje to też bez szans

Kurcze dostałam wiadomośc że mój wujek, mąż mojej matki chrzestnej nie żyje. Nie wiem co sie stało ale mnie to dobiło totalnie. Uwielbiałam tego wujka. Mógł jeszcze żyć i żyć, nie był przecież stary - miał raptem 63 lata. I 1,5 roczną wnuczkę - pierwszą wnuczkę. Nawet nie zobaczy jak Madzia pójdzie do przedszkola
icon_sad.gif
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry