reklama

wrzesień 2011

Cześć..
u nas też od rana leje..standard ostatnie dni..
Zdecydowaliśmy, że bierzemy fotel ten u nas w meblowym nie z IKEA. Potem pojadę z Igą wybiorę ostateczny kolor i zamówimy, a potem na jakieś zakupy i do centrum handlowego pooglądać ciuszki:-)

trixi trzymaj się mocno..do środy już niedługo..
 
reklama
Oj dziewczyny sypiemy sie!
Trixi zaciskaj nogi i odpoczywaj w lozeczku, Sawi Ty tak samo.
JA nawet noc znosna choc ciagle mnie maz budzil chrapaniem a ja jego ze ma sie przewrocic na drugi bok i tak wiecie w kolko.
Wczoraj wieczorem udalo mi sie meza namowic na wyprawe po wozek z allegro. Facet wystawil go o 18 a o 20 mysmy go kupowali, malo tego ktos go 15 minut wczesniej zalicytowal wiec chyba teraz bedzie mial problem. No ale ja jestem happy bo mam pieknego x-landerka 3 w 1 w kolorze pieknego blekitu. Teraz jestem spokojna i moge czekac do porodu :) A jeszcze lozeczko trzeba przywiezc i bedzie wszystko.
 
Bry dziewczyny! :-)
sawi kupe lat Cie nie bylo. Dobrze ze pomimo roznych problemow nadal sie nie rozpakowalas. Bedzie dobrze, tylko zaciskaj mocno nogi do powrotu ginka :-)
ellsi Ty to chyba naprawde z nudow zaczynasz sie zamartwiac co? :-) Jedz do miasta, kup sobie dobrego loda, rukole i od razu lepszy humor na pewno bedzie :-)
Wszystkim wynudzonym wspolczuje serdecznie. Ja nie wiem natomiast dlaczego tak szybko mi czas leci. Dopiero co byl piatek a tu znowu weekend sie zaczyna. Wstaje codziennie o 7ej a i tak do 18tej kiedy moj M wraca do domu nie wiem gdzie ten czas pognal :eek: Mam jeszcze tyle do zrobienia a tutaj tak malo czasu zostalo :baffled:
Do tego dolegliwosci mam coraz wiecej bo od wczoraj boli mnie kregoslup i palce u rak. Mam opuchniete nogi i ledwo czlapie. Wyobrazcie sobie ze zaczelam sprzatac mieszkanie w srode wieczorem - pol lazienki i to i tak z pomoca meza a wczoraj, gdyby nie to ze przyjechal do domu ok. 13 tej i odwalil za mnie wiekszy kawal sprzatania to ledwo sie do 18tej wyrobilam z reszta lazienki, kuchnia, upieczeniem ciasta i lasagni :baffled: I w przerwach musial mi jeszcze do tego masowac ledzwie bo myslalam ze zejde z bolu. Przerazajace, to co jeszcze niedawno zajmowalo mi ok. 3 max 4 godziny teraz trwalo prawie caly dzien i to i tak odkurzanie, mycie podlog i inne wieksze rzeczy robil M :eek: Strasznie mnie to podlamalo bo teraz kazde zajecie to nie lada wysilek a ja mam jeszcze tyle w planach :angry: Wieczorem przyszla natomiast w odwiedziny tesciowa. Przyniosla nam kupe rzeczy do pielegnacji, tony pieluch flanelowych, mate edukacyjna i pare innych drobiazgow. Milo z jej strony, trzeba przyznac chociaz boje sie ze zacznie kupowac jakies glupoty ktore w ogole sie nie przydadza. Prawie mnie wczoraj zgwalcila jak jej probowalam wytlumaczyc ze ubranek mamy juz cala szafe ( pokazalam - zeby potem nie bylo, ze cos kombinuje) i naprawde na razie nie potrzebujemy....to nie pojela....dzisiaj gdzies tam jedzie i jakby cos fajnego znalazla to bedzie dzwonic zeby sie o rozmiar pytac....ehhhh Momentami mnie to przeraza bo ja to doskonale rozumiem ze ona jest podekscytowana ze zostanie w koncu babcia ale dla mnie to ona po prostu zwariowala na jej punkcie. Malo tego jak sie na cos uprze to nie ma jak jej to wybic z glowy. Po raz kolejny tlumacze jej ze poscieli nie potrzebujemy przez najblizsze 2 lata a ona ciagle jak katarynka powtarza: to jaki rozmiar kupic? :wściekła/y: Mam tylko nadzieje ze nie bedzie od nas wymagala zebysmy sie co tydzien u niej z mala meldowali, bo ona wnusie chce zobaczyc :szok: Tym bardziej ze to wyprawa samochodem na 40 minut bo ona mieszka dokladnie na drugim koncu miasta.Na szczescie moj M jest dosyc asertywny nawet w stosunku do niej wiec mam nadzieje ze jej to jakos w razie czego wybije z glowy. Fajnie wczoraj bylo przy kolacji bo opowiadajac o pieknych ubrankach jakie ona wlasnie dzisiaj ogladala w jakims sklepie stwierdzila ze taka super sukienke do chrztu widziala. No i padlo pytanie kiedy robimy chrzest... :-D a my ze nie robimy. Troche ja przytkalo ale na szczescie jej facet powiedzial ze on uwaza ze to bardzo dobrze, on swoich dzieci tez nie chrzcil bo to do rozwoju i zdrowia dziecka nie jest potrzebne a samo dziecko jak chce to pozniej zawsze sie ochrzcic moze. Wiec dyskusja sie zamknela na tym, ze no wlasciwie to my jestesmy rodzicami i my decydujemy ale moj M cos czuje ze ona powroci do tego tematu jak bedzie bez niego i wtedy to pewnie bedzie z tego niezla awantura :-D Ale co tam, my podjelismy decyzje w kwestii naszego dziecka i jak jej sie to nie podoba to jest jej sprawa :-)
U mnie dzisiaj w planie dopakowanie do konca walizki do szpitala i goooora prasowania, bo nie chce mi sie w weekend tego robic.
Niestety pogoda do kitu jesli chodzi o pranie wiec sobie chyba daruje i jutro zaczne ostateczne pranie rzeczy malej jesli bedzie slonecznie.
Strasznie mnie bola palce u rak i mnie to wkurza niemilosiernie ale jakos trzeba to przezyc.
Ide pakowac walizke :-)
Milego dnia kobitki!
 
Mambusia chyba rzeczywiście mamy przed sobą ostatnie dni nudów, później zapewne nie będzie chwili na obijanie się :-) Na szczęście dzisiaj mam do zrobienia pewien projekt, w ramach pomocy koleżeńskiej, więc myślę, że z dwie godzinki będę miała zagospodarowane hihih
Bluetooth co do sprzątania- wiem o czym mówisz. Wczoraj spotkałam się z koleżanką i też opowiadałam jej o tym, jakie to jest męczące przepranie trzech rzeczy czy umycie podłogi- w pełni wyrozumiale odpowiedziała mi "Też tak miałam, zanim urodził się synek byłam pełna energii, w ciąży już było ciężko cokolwiek zrobić, a po urodzeniu to do teraz nie potrafię wykrzesać z siebie tyle sił ile miałam wcześniej" (jej dziecko ma ponad 10 lat). :szok: Zszokowała mnie. Ja mam w sobie w środku tyle energii, chciałabym tyle rzeczy robić, ale po prostu nie mam sił. Wczoraj zwykły spacer po parku przypłaciłam zaciskaniem zębów, bo rozbolał mnie brzuch jak na @ i do tego promieniował na nogi. Do rozwiązania jesteśmy na prawdę ograniczone ruchowo.

W weekend czeka mnie wizyta rodziców- sama nie wiem czy się cieszyć. Podejrzewam, że nasłucham się kazań- dlaczego jeszcze wszystkiego nie wykończyliśmy w mieszkaniu, gdy dzidziuś już tak blisko terminu. Ochhhhh będzie ciężko.... Nie lubię tłumaczyć po raz kolejny, że najbardziej ograniczają nas finanse, i że np bez szafy wnękowej w przedpokoju można żyć. Jakoś będę musiała przetrwać te odwiedziny.
Wam życzę miłego piątku i mniej deszczu;-)
 
Witam się :)

Dawno mnie nie było, ale własnie próbuję wszystko doczytać, muszę się pochwalić, że mam już wszystko gotowe, ciuszki, łóżeczko . .. . jeszcze spakuję torbę i mogę rodzić, a to jeszcze 5 tygodni i nic nie zapowiada się na to bybyło to wczesniej :(
a powiem Wam, że jest mi już strasznie ciężko szczególnie w nocy, a rono cała spuchnięta jestem, mały waży już 3400, chodzę jak kaczka i ogólnie dopada nie przygnębienie. Boję się strasznie proodu, zastanawiam się czy dzieciątko będzie zdrowe, czy będzie widziało, słyszało itp. MASAKRA mój W pociesza mnie że to tylko 5 tyg i muszę wytrzymać, :)
Karola ja podobnie jak większość piore wszystko co nowe. Wyjątkiem bedzie wózek tu pranie dla mnie bezsensu. Prasuje tez narazie wszystko ale to tak tylko na pierwszy raz potem wątpię zeby mi sie chciało.

jestem tego samego zdania, że nie będe prasowała rzeczy dla małego, choć pierwsze ciuszki poprasowane i uszykowane. jakoś nie miałam sumienia by wrzucic pogniecione do szafy, więc następne pewnie też będę prasować, choć się zarzekam żę NIE czas pokaże.

lina82, asia* - współczuje wam takich mężów :( ja ma zupełnie inaczej o wszytsko co poproszę mojego W mam to zrobione nie od ręki ale na drugi dzień, łożeczko wstępnie ustaliliśmy że będzie "zrobione" 15 sierpnia, ale nie wytrzymałam i poprosiłam go by przyniósł, złożył i tak tez się stało. My kobiety potrzebujemy wsparcia, bo strasznie chormony nami sterują, mamy obawy z ciążom, porodem a potem z bycia mamą i tego Wam z całego serducha życzę :)

reszta później nie mam siły siedzieć, a mały nie daje mi spokoju fika i fika ach ....
 
Witam. Krystek śpi, a ja mam w planach trochę ogarnąć mieszkanie ale jak to mi wyjdzie to się okażę. Najgorzej, że auto jeszcze u mechanika stoi a W. zamówił wczoraj do niego część i pewnie po weekendzie dopiero przyjdzie, jeszcze muszę podjechać do Puław podbić ubezpieczenie i jeszcze mam parę spraw do załatwienia, a tu wielkimi krokami termin się zbliża.
Mambusia zyje.....ale co to za zycie ...... w zasadzie to juz tylko leze w lozku ,wszystko boli.... zaciskam zeby i mam nadzieje ze do srody dotrzymam :) Buziole wszystkim !!!!
Trzymam kciuki żebyś do środy wytrzymała.
 
ja dziś ostatnią turę ciuszków poprasowałam.. teraz robie gołąbki ciekawe czy mi wyjdą..
ja to wam powiem ze trochę mnie to przeraza że to już tak niedługo że ten czas tak szybko leci że niedługo moje maleństwo będzie ze mną ze nie dam sobie rady.. bardzo bym chciała z jednej str żeby Gabiś był już ze mną nawet jak bym miała rodzić dziś ale z drugiej str ten strach....
 
Hej
Ja też dziś zrobiłam pranie ciuszków i jeszcze tapicerkę od wózka dziś wypiore.Bo pogoda nareszcie sprzyja i wszystko ładnie szybko wyschnie ;-)
Mnie sam poród nie przeraża ale nie chce jeszcze rodzic bo psychicznie jeszcze jakoś sie gotowa nie czuje.No i teraz mam na głowie szykowanie dziewczynek do szkoły i poród by mi pokrzyżował mocno plany.No i jeszcze finansowo musimy częśc wydatków przenieść na wrzesień więc u nas niestety na ostatnia chwile większość będzie dla synka.
Ja czuje się dosyć dobrze ale wypady na miasto sa dosyc forsujące i chodzę w baaardzo zółwim tempie by później w domu nie cierpieć ;-)
Trixi trzymaj sie mocno i ściskaj nóżki ile możesz do środy.
 
Hejka dziewczyny.

Mało piszę, bo ostatnio słabo się czuję. Wczoraj nawet na badaniu w szpitalu ze trzy razy zasłabłam, aż mnie na izbę przyjęć wozili, ale na szczęście wszystko jest ok, a dzidzi moje osłabienie nie przeszkodziło w brykaniu. Cały dzień przeleżałam potem w łóżku, bo jakoś chodzić nawet nie mogłam. Dziś trochę lepiej i myślę o zabraniu się za sprzątanie, ale nie wiem co z tego wyjdzie ;-) Zazdroszczę tym co mają dużo energii.
Rany patrzę, że u Was już wszystko gotowe dla maluszków, a my ciągle w lesie. Boję się coraz bardziej, że nie zdążymy. W nast. tygodniu mamy jechać po łóżeczko i różne akcesoria, to może spokojniejsza będę.

Trixi, Asia trzymajcie się dzielnie, dacie radę:-)
Pozdrawiam cieplutko.
 
reklama
a ja się dziś wkurzyłam, bo znalazłam w skrzynce list z zusu, że była kontrola a mnie w domu nie było i mam sie im szczegółowo wytlumaczyć dlaczego:szok: wiecie, zebym była już od dawna na tym l4, a ja pracowałam prawie do 8 miesiąca to mi łaskę teraz robią, zadzwoniłam tam i powiedziałam że nie mam zamiaru do nich jechać w 9 miesiącu ciąży na drugi koniec Krakowa i stac w kolejkach, więc prześlę im list że byłam w sklepie....tyle zachodu o nic, bo przecież mam zwolnienie 2 że mogę chodzić!!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry