Bry dziewczyny! :-)
sawi kupe lat Cie nie bylo. Dobrze ze pomimo roznych problemow nadal sie nie rozpakowalas. Bedzie dobrze, tylko zaciskaj mocno nogi do powrotu ginka :-)
ellsi Ty to chyba naprawde z nudow zaczynasz sie zamartwiac co? :-) Jedz do miasta, kup sobie dobrego loda, rukole i od razu lepszy humor na pewno bedzie :-)
Wszystkim wynudzonym wspolczuje serdecznie. Ja nie wiem natomiast dlaczego tak szybko mi czas leci. Dopiero co byl piatek a tu znowu weekend sie zaczyna. Wstaje codziennie o 7ej a i tak do 18tej kiedy moj M wraca do domu nie wiem gdzie ten czas pognal

Mam jeszcze tyle do zrobienia a tutaj tak malo czasu zostalo
Do tego dolegliwosci mam coraz wiecej bo od wczoraj boli mnie kregoslup i palce u rak. Mam opuchniete nogi i ledwo czlapie. Wyobrazcie sobie ze zaczelam sprzatac mieszkanie w srode wieczorem - pol lazienki i to i tak z pomoca meza a wczoraj, gdyby nie to ze przyjechal do domu ok. 13 tej i odwalil za mnie wiekszy kawal sprzatania to ledwo sie do 18tej wyrobilam z reszta lazienki, kuchnia, upieczeniem ciasta i lasagni

I w przerwach musial mi jeszcze do tego masowac ledzwie bo myslalam ze zejde z bolu. Przerazajace, to co jeszcze niedawno zajmowalo mi ok. 3 max 4 godziny teraz trwalo prawie caly dzien i to i tak odkurzanie, mycie podlog i inne wieksze rzeczy robil M

Strasznie mnie to podlamalo bo teraz kazde zajecie to nie lada wysilek a ja mam jeszcze tyle w planach

Wieczorem przyszla natomiast w odwiedziny tesciowa. Przyniosla nam kupe rzeczy do pielegnacji, tony pieluch flanelowych, mate edukacyjna i pare innych drobiazgow. Milo z jej strony, trzeba przyznac chociaz boje sie ze zacznie kupowac jakies glupoty ktore w ogole sie nie przydadza. Prawie mnie wczoraj zgwalcila jak jej probowalam wytlumaczyc ze ubranek mamy juz cala szafe ( pokazalam - zeby potem nie bylo, ze cos kombinuje) i naprawde na razie nie potrzebujemy....to nie pojela....dzisiaj gdzies tam jedzie i jakby cos fajnego znalazla to bedzie dzwonic zeby sie o rozmiar pytac....ehhhh Momentami mnie to przeraza bo ja to doskonale rozumiem ze ona jest podekscytowana ze zostanie w koncu babcia ale dla mnie to ona po prostu zwariowala na jej punkcie. Malo tego jak sie na cos uprze to nie ma jak jej to wybic z glowy. Po raz kolejny tlumacze jej ze poscieli nie potrzebujemy przez najblizsze 2 lata a ona ciagle jak katarynka powtarza: to jaki rozmiar kupic?

Mam tylko nadzieje ze nie bedzie od nas wymagala zebysmy sie co tydzien u niej z mala meldowali, bo ona wnusie chce zobaczyc

Tym bardziej ze to wyprawa samochodem na 40 minut bo ona mieszka dokladnie na drugim koncu miasta.Na szczescie moj M jest dosyc asertywny nawet w stosunku do niej wiec mam nadzieje ze jej to jakos w razie czego wybije z glowy. Fajnie wczoraj bylo przy kolacji bo opowiadajac o pieknych ubrankach jakie ona wlasnie dzisiaj ogladala w jakims sklepie stwierdzila ze taka super sukienke do chrztu widziala. No i padlo pytanie kiedy robimy chrzest...

a my ze nie robimy. Troche ja przytkalo ale na szczescie jej facet powiedzial ze on uwaza ze to bardzo dobrze, on swoich dzieci tez nie chrzcil bo to do rozwoju i zdrowia dziecka nie jest potrzebne a samo dziecko jak chce to pozniej zawsze sie ochrzcic moze. Wiec dyskusja sie zamknela na tym, ze no wlasciwie to my jestesmy rodzicami i my decydujemy ale moj M cos czuje ze ona powroci do tego tematu jak bedzie bez niego i wtedy to pewnie bedzie z tego niezla awantura

Ale co tam, my podjelismy decyzje w kwestii naszego dziecka i jak jej sie to nie podoba to jest jej sprawa :-)
U mnie dzisiaj w planie dopakowanie do konca walizki do szpitala i goooora prasowania, bo nie chce mi sie w weekend tego robic.
Niestety pogoda do kitu jesli chodzi o pranie wiec sobie chyba daruje i jutro zaczne ostateczne pranie rzeczy malej jesli bedzie slonecznie.
Strasznie mnie bola palce u rak i mnie to wkurza niemilosiernie ale jakos trzeba to przezyc.
Ide pakowac walizke :-)
Milego dnia kobitki!