reklama

wrzesień 2011

Hej:confused2:

Ja dzis nocka koszmarna. Przebudzilam sie koło 1 i do 3 nie spalam. Obudzilo mnie swedzenie i drapalam sie jak opetana. Komary sobie mnie wzięły na cel. Myslalam ze zwariuje, oczywiście do tego temperatura 27 stopni w sypialni tez nie pomagała.
Wycieczek do kibelka nie liczę i jeszcze koszulka i przescieradlo mokre od siary. Cóż przypomnialam sobie stare, dobre czasy, chyba trzeba sie powoli przyzwyczajac:eek:
Moze mi sie humor u fryzjera poprawi. Przunajmniej 3 h posiedze w klimie i moze drzemke sobie utne:-D

Mambusia mój Leon tez cyrki wczoraj wyprawial. Z prawej strony robił mi sie taki śmieszny rozek i mieliśmy z A ubaw. Choc wydaje mi sie ze niestety na dole dalej czuje jego nogi a nie głowę.

Tofilesia mi sie tez juz marzy seksik na przyspieszenie, ale czekamy przynajmniej do 01.09. Zreszta w tych temperaturach to po urodzilabym napewno;-)

Motylla jak bedzie trzeba użyj patelni, każdy sad Cie uniewinni:tak:

Ewelinka wicie gniazda widZe na maksa u Ciebie:-)
Uważaj na siebie i Zosie. Jak pokoik bedzie gotowy, to księżniczka z ciekawości moze tez w koncu opuści pałac mamusi:-)

Dziuba, Ola meldowac o ewentualnych postępach porodowych!;-)

Kacha widZe ze Twoja mama to faktycznie ciężki temat. Współczuje Ci, ze aż tak sie o Ciebie "troszczy". Moja tez ma fajne jazdy ale to temat na kiedy indziej.
 
reklama
Witam sie porannie:)) wstałam dziś wcześniej, bo mama się zapowiedziała że rano przed pracą na kawke do mnie wpadnie, chcociaż i tak noc miałam nie ciekawą, bo wiadomo gorąco....

Misiako współczuję komarów ja właśnie sie wczoraj pocieszałam tym, że jest gorąco ale chociaż komarów nie ma, śpię przy całych oknach otwartych, bo inaczej idzie się udusić.

Kacha strasznie to przykre, że tak wyglądają Twoje kontakty z mamą, ale pamietam jak pisałaś na początku że masz z nią ciężko, ja tez nie cięrpię jak ktoś za mnie życie ustawia, ale na szczęście nikt mi sie specjalnie nie miesza

No ciekawe jak tam Dziuba i Ola nocke przezyły??
 
Witam,
znów samolubnie... Myślałam, że czasu tu będzie, że hej, a wciąż coś chcą, jak nie ktg, to usg, to badanie wewnetrze, lab, to to, to tamto...
Wczorajsze wyniki badań nie wyszły najgorzej, usg też 'nie jest najgorzej' - mało mi to mówi... Z lekarzem tym co wczoraj był jakoś się dogadać nie mogłam :-(
Na wieczornym obchodzie był ordynator, świetny człowiek, powiedział, że rano mnie zbada sam, osobiście i podejmie decyzję co do porodu, czy już czy poczekamy do początku tygodnia.
Na wszelki wypadek mam nie jeść, dobrze, że nie mam co, bo jeszcze śniadania nam nie dali ;-)
Od 6 jestem na nogach, gorzej jak w wojsku tu jest ;-) zaraz obchód, więc bardzo proszę o kciuki!! :-)
Później do mnie Adaś przyjedzie :-) wczoraj go nie widziałam... :-( czekam na tego Urwisa małego :tak: (i kurde znów się poryczałam!!)
Mąż mi mówił, że w nocy się obudził i krzyczał, że chce do mamy i uspokoić się nie mógł :-( więc jednak mnie trochę kocha :tak:;-):-D
Dziś go szybko stąd nie wypuszczę :-)
Chyba, że zabiorą mnie na cięcie.
Aha, bo nie wiem czy Wam pisałam czy nie...
Będę miała cięcie na pewno...

Oooo, weszli na oddział z obchodem, lecę więc!
Do zobaczenia później! :*
 
Paula kciuki zaciśnięte :-)
Kacha wyrazy współczucia :wściekła/y: mi po czymś takim odechciałoby się kontaktów z mamą :szok:
Olajak się czujesz??
Dziuba daj znać czy coś przyśpieszyliście :-p
misiako na komary polecam raid w płynie dla mnie to wybawienie :-)
eweliniak oszczędzaj się :-)
motylla nie przejmuj się mężem :eek: Oni tylko myślą o sobie...
mambusia fajnie mamy położną wirtualną :-)
U mnie noc super :-) jak zasnęłam o 23 tak oko otworzyłam o 6:50 i już nie chciało mi się spać. Rano się wystraszyłam bo pierwsze co czułam ruchy synusia jeszcze zanim oczy dobrze otworzyłam, a dziś najadłam się strachu bo to ja budziłam synka... Na szczęście wszystko wróciło do normy i czuję super kopniaczki :-) jaka ulga :tak:
 
Cześć,
paula daj znać po obchodzi co i jak?
kacha, że Twojej matce ciągle się chce coś kombinować..ja juz bym chyba odpuściła:sorry:
ewelinak, ale rozumiem że nie Ty będziesz malować???

Dziewczyny współczuje komarów, upałów..chociaż wczoraj u nas popołudniu też zrobiło się parno..także jakieś 4h miałam podobnie do was..i dziękuję bardzo..byłam cała mokra, klejąca..fuuu...dzisiaj niby też ma tak być. na razie mgła i średnio..pewnie popołudniu znowu będzie duchota.
Wczoraj znowu na wieczór obżarłam się grillem, chipsami, piłam gazowane- nie wie, ale mam jakoś ochotę, chociaż ogólnie gazowanego nigdy nie pijam. Rano weszłam na wagę i tylko się wku!@#$...to już chyba nie idzie w brzuch tylko w doopę:angry: został jeszcze tydzień z kawałkiem, ale jak będę tak codziennie się odżywiać to przywale jeszcze z 5kg:crazy:

Miałam jakiś strasznie głupi sen, najpierw badanie u gina, ze strasznie bolało i aż zemdlałam..a potem Iga w wodzie, w morzu, ze nie mogła wypłynąć...jakieś durnoty..
ola co u Ciebie??
dziuba Ty też się pokazuj..
 
Witam z rana :)
Noc nie za ciekawa - moglam spac tylko na lewym boku i jak chciałam sie przekrecic, to skurcze łapały :/ Myślalam, że to może juz, ale rano wszystko ucichło - nawet mi brzuch nie twardnieje :/

Paula - daj znac jak po obchodzie :) Trzymam kciuki :) U was wpuszczaja małe dzieci na oddział? U nas niestety jest zakaz :(
Kacha wyrazy współczucia mi po czymś takim odechciałoby się kontaktów z mamą
motylla - jak tam z mężem dzisiaj? Już lepiej?
Kacha - tak jakbym czytała o mojej matce. Możesz jej cos mówić, a ona i tak swoje. Moim zdaniem nie ma co sie przejmowac, tylko po prostu zacznij ignorować jej wybryki. Niech sobie żyje we własnym świecie, a Ty rób wszystko po swojemu :)

Miłego dnia :)
 
Misiako - mam nadzieje, że jak pokoik będzie gotowy - zaraz Zosieńka z ciekawości wyskoczy - hahahaa... Ja do szkoły na czas chciałabym wrócić. A zaczynam 3 października...więc jakby tak chciała trochę szybciej - nie pogniewam się ;-) A Ty relaksuj się u fryzjera - mile spędzonego czasu życzę :-)
Ania - no na to bym sie nie porwała - nie dałabym rady. Wiesz ja tak sprzatam 10 minut sprzatania, 20 minut odpoczynku - więc slimacze tempo ;-)
Paula - powodzenia na wizycie i kciuki, żebys szybko do domku do synka wróciła - nie płacz - synek dzielny mężczyzna - da radę. A Ty pomyśl troszkę o sobie :tak:
 
Witam :-)
paula kciuki zacisniete
kacha wspolczuje, ja nie pojmuje jak tak mozna sie komus ukladac zycie :szok:
ewelinak powodzenia przy malowaniu i oszczedzaj sie jak tylko mozesz
aniawos ja tez cos ostatnio mialam faze na chips a o gazowanym nie wspomne caly czas nie moge sie odczepic :zawstydzona/y:

U nas nocka w miare, nie moglam zasnac i co chwile kopalam mojego kochanego zeby przestal chrapac ale jak juz usnelam to zlacialo do rana.

Chetnie przyjme pare stopni ciepla i troche sloneczka takze jak jak macie pod dostatkiem wyslijcie do Szwecji ;-):-D

Milego dzionka :-)
 
No i po obchodzie.
Czekamy do wtorku, we wtorek będą mnie ciąć, więc moja Hania będzie sierpniowa jeszcze, ale chyba mnie stąd nie wyrzucicie? ;-)
Lekarz - ordynator bardzo fajny, wszystko wytłumaczył, przede wszystkim mówił podczas badania co robi, co widzi, więc zadowolona jestem :-)
We wtorek będzie mój dr już w szpitalu, więc istnieje możliwość, że to on będzie ciął, a jak on będzie, to mąż będzie mógł być blisko :-)
Chociaż myślę, że jak z Ordynatorem się zagada odpowiednio to i on pozwoli :-) (poznali się kiedyś na ewakuacji szpitala)

Przykro mi tylko, że do tego wtorku "bezwzględnie!" muszę tu zostać ;/
Białko w moczu nadal ma śladowe ilości, ale jednak tam jest i mam siusiać do takiego specjalnego pojemnika,zbierać mocz, jakoś tam to fachowo nazwali, nie pamiętam jak :-) i z tych siuśków będą badać białko w moczu :-)

Idę zaraz na spotkanie z mamusią z mojego miasta z BB, leży za ścianą ;-)

Lepszy nastrój dziś mam, mimo tęsknoty za Adasiem :-) coś czuję się poryczę się jak durna jak go zobaczę :-)
No to lecę na pogaduchy :-)

A później Was nadrobię :-) obiecuję!

Widziałam tylko, że Oli wczoraj brzuszek wariował .... Jak się dziś czujesz? Mam nadzieję, że wszystko ok :-)

Lecę :-)
 
reklama
Dziewczyny tak czytam o tych mamach i myślę sobie, że teraz kiedy same jesteśmy w ciązy, mamy dzieciaczki - spójrzmy inaczej, bardziej pobłażliwie na wybryki rodziców. Wiem, że to trudne - tez miewam różne sytuacje, ale jak pisałam w innym wątku - nasi rodzice nie dają sobie rady z tym, że przestają odgrywać tak ważną rolę w naszym życiu - nie zawsze rolę udaną...
Pomyślcie sobie jak to teraz jesteśmy w ciazy - tyle wysiłku, wyrzeczeń, nadziei związanych z dzieckiem... Później trud wychowania, troska. I w momencie kiedy dziecko zaczyna swoje życie - napewno nie jest łatwo nagle z dnia na dzień przestać się angazować. Nie każdy rodzic posiada tą mądrość i rozwagę, nie każdy umie przestać ingerowac w życie swojego dziecka. Czasami panicznie boją się utracić tą kontrolę, robią głupoty - i w ten sposób chcą zwrócić na siebie uwagę.
Różnie jest w życiu. Często nasze dzieciństwo jest inne niż byśmy tego chcieli. Czasami mamy to poczucie, że nasi rodzice nie mają prawa ingerować w taki, lub inny sposób. I bywają sposoby nie do zaakceptowania.
Mam nadzieję, że my wszystkie tutaj będziemy umiały w przyszłości tak po prostu mądrze istnieć w dorosłym życiu naszych dzieci.
Ach... zebrało mi sie na przemyślenia - a sama mam trudności w komntaktach z Ojcem. Ale staram się spojrzec na niego inaczej - i zawsze zastanawiam się jakby to było - gdybym byłą z drugiej strony.

Miłego dnia Dziewczyny - a ja zaraz pędzę do sklepu - mam nadzieję, że dostanę wybrane kolory. A jutro chyba Ikea - jak dam radę :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry