reklama

wrzesień 2011

Witam! Dziękuję za troskę! Wczoraj dzwoniłam do swojej lekarki bo sama się wystraszyłam z tym moim samopoczuciem i stwierdziła, że wszystkie objawy jakie mam to organizm szykuje się do porodu, więc mówiła, że 12.09 prawdopodobnie już się nie zobaczymy bo nie dochodzę do tego czasu w dwupaku...Wymioty - organizm się oczyszcza do porodu, ból brzucha jak na okres bo Maleństwo się ustawiało w kanale i napiera na wyjście, bóle z krzyża i skurcze - że to rzeczywisty zwiastun porodu..
Mówiła, że jakby w nocy się coś działo to mam jechać do szpitala - fakt, że miałam jeszcze skurcze i bóle brzucha, pleców, ale doleżałam...a dzisiaj od rana Mała spokojna co też mówiła, że wtedy dziecko już jest ułożone i zbiera siły na poród stąd mniejsza aktywność, skurczy kilka już było takich, że mnie zgięło w pół, ale pojedyńcze i ustawały, więc może powoli, powoli jak lekarka mówiła się rozkręci..
Mambusia - chyba Ty pisałaś, że to dopiero 35 tydzień, suwaczek mam błędny, bo mam wcześniejszy termin czyli teraz jestem na końcówce 36 tygodnia...Patrząc po mojej siostrze ona już miała swojego Jaśka przy sobie, takie wcześniejsze porody u nas to chyba tradycja...
Także siedzę jak na bombie zegarowej, mama z tatą nie spuszczają ze mnie oka heh, nawet w nocy musiałam mieć sypialnię otwartą na wypadek jakby się coś działo to żeby słyszeli...
Jakby się coś działo kilka numerów mam spisanych więc na pewno dam znać...Gorzej jak z takim samopoczuciem przyjdzie mi się kulać do terminu to po prostu umrę...
Miłego dnia i ochłody!
 
reklama
wiecie co,mi się coś stało i tak jak chciałam urodzić,tak teraz nie chcę!!!
nie spieszy mi się na porodówkę,jak sobie pomyślę ile to bólu,męczarni to mi się odechciewa...do tej pory byłam bardzo pozytywnie nastawiona na poród, a teraz nie wiem co się stało,niby kończę 37 tydz. i zdarzyć się to może w każdej chwili,ale codziennie proszę dzidziula ,żeby jeszcze poczekał...najbardziej się boję,że przyjdzie mi rodzić w nocy...na oddziale cisza,wszyscy śpią i tylko moje jęki słychać...ma-sa-kra
 
Asnecja a Ty masz przeciez jeszcze 2 tyg do cc, mozesz tak przyspieszac?
Sposob wyglada na dobry :)

Tak, bo chce, zeby zaczął się porób wcześniej, żebym zdążyła jeszcze do bliższego szpitala, zanim zaczną remont :P Mam 1,5 tyg, bo innaczej bede rodziła daleko... :)

OLA368 - czekamy w napięciu na dalszy bieg wydarzeń :)
 
Ostatnia edycja:
Hejka Dziewczynki :-)
Kurcze Dziuba coś się dzisiaj nie zameldowała, może udało Jej się przyspieszyć :confused:
Ewelina w tym co piszesz o rodzicach jest dużo racji, ale ile można tak motać? Jeszcze w dobrej wierze jej kiedyś powiedziałam, żeby poszła do psychologa jak sobie nie radzi z rozstaniem to powiedziała, że nikt nie będzie z niej debila robił. Przed wyjazdem do UK przez krótki okres czasu u nich pomieszkiwałam i miałam matkę na głowie non stop, miałam wrażenie, że kontroluje każdy mój krok. Co do mnie telefon dzwonił to już były pytania kto to, po co i dlaczego. To jest niestety tzw. toksyczna miłość rodzicielska. Ona nie pozwala mi dorosnąć, uważa, że cały czas dzieckiem jestem i chciałaby za mnie decydować i nie dociera do niej, że niedługo 30 mi stuknie. Niestety nie sądzę, żeby miało się cokolwiek w naszych kontaktach na lepsze zmienić. Najszczęśliwsza by była jakbym zostawiła Tomka i wróciła z dzieciakami do Polski. Nie dociera do niej, że tutaj Oliś ma lepszą opiekę i nam się lepiej żyje, myśli tylko o sobie.
Asnecja, ja już przestałam się generalnie przejmować, ale denerwujące jest troszkę jak od czasu do czasu usłyszy się kolejną rewelację co mamuśka wyczynia ;-)
Misiako chętnie bym się z Tobą miejscami zamieniła i posiedziała pod tymi nagrzewaczami :-) U nas jest kiepska pogoda i z miłą chęcią bym się troszkę nagrzała ;-)
Aniu powiem Ci, że ja też mam ochotę na gazowane i cały czas pepsi za mną chodzi ;-)
Paula, czyli już wszystko jasne :-) Trzymam kciuki za Was :tak:

A tak w ogóle to Wy spać nie możecie? ;-) Matko, o godzinie 6 na nogach, toż to środek nocy jest ;-)
 
Martela myślę że nocne porody to codzienność więc nie masz się co przejmować :-) Pamiętaj o tym co mówią dziewczyny które już rodziły: poboli i przestanie a dziecko wszystko Ci wynagrodzi. Nie ma się co stresować tylko trzeba mysleć pozytywnie!
 
hej dziewczyny
ja ledwo żyje, nie daje już rady w te upały.
Rozpakowałam 4 torby z rzeczami i nie mam siły dalej, odpuściłam pranie wszystkiego bo nie dm rady, trudno będzie mi śmierdzieć, ale ineczej nie wyrobie. I tak jeszcze masa pracy przedemną.
nie wspone już o obiedzie i pożądkach w domu :( trudno, chłopaki zjedzą jakieś kanapki, jak sobie coś kupią a ja i tak nie daje rady nic jeść :(
 
mnie bardziej przeraża jakakolwiek myśl o zzo, więc tym razem będę też rodzić naturalnie i bez znieczulenia :) ale póki co nie myślę o porodzie, mam jedynie nadzieję, że pójdzie lepiej niż za pierwszym razem (drugi raz nie chciałabym tego samego przechodzić)

misiako, ja z chęcią powędrowałabym do fryzjera :) nawet w taki upał :tak:

Ola trzymaj się dzielnie i jak coś to szczęśliwego i szybkiego plum życzę :tak:

martela porą dnia się nie przejmuj, w szpitalu przyzwyczajeni ;)
 
Asia wiem, ze to marne pocieszenie, ale ja jestem u kresu wytrzymałości z tego upału....jutro kupuje klimatyzator, bo wiatrak juz nie wiele daje. Mój G.chciał zamontowac już dawno, ale twierdziłam że nie potrzeba:wściekła/y: ojjj ja głupia, a dziś spedziłam godzine u Pana w jarzyniaku, bo własnie miął tak cudnie chłodno od klimy...ostatecznie zamieszkam w samochodzie

Misiako tych suszarek nad głową współczuję, bo ja sama jak suszyłam dziś włosy to później musiałam prysznic brać, bo mokra byłam....ale co tam przynajmniej bedziesz piekna:-D ja się wybieram w środę do fryzjera i mam nadzieję na normalniejsza temperaturę
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry