OLA368
Fanka BB :)
Witam! Dziękuję za troskę! Wczoraj dzwoniłam do swojej lekarki bo sama się wystraszyłam z tym moim samopoczuciem i stwierdziła, że wszystkie objawy jakie mam to organizm szykuje się do porodu, więc mówiła, że 12.09 prawdopodobnie już się nie zobaczymy bo nie dochodzę do tego czasu w dwupaku...Wymioty - organizm się oczyszcza do porodu, ból brzucha jak na okres bo Maleństwo się ustawiało w kanale i napiera na wyjście, bóle z krzyża i skurcze - że to rzeczywisty zwiastun porodu..
Mówiła, że jakby w nocy się coś działo to mam jechać do szpitala - fakt, że miałam jeszcze skurcze i bóle brzucha, pleców, ale doleżałam...a dzisiaj od rana Mała spokojna co też mówiła, że wtedy dziecko już jest ułożone i zbiera siły na poród stąd mniejsza aktywność, skurczy kilka już było takich, że mnie zgięło w pół, ale pojedyńcze i ustawały, więc może powoli, powoli jak lekarka mówiła się rozkręci..
Mambusia - chyba Ty pisałaś, że to dopiero 35 tydzień, suwaczek mam błędny, bo mam wcześniejszy termin czyli teraz jestem na końcówce 36 tygodnia...Patrząc po mojej siostrze ona już miała swojego Jaśka przy sobie, takie wcześniejsze porody u nas to chyba tradycja...
Także siedzę jak na bombie zegarowej, mama z tatą nie spuszczają ze mnie oka heh, nawet w nocy musiałam mieć sypialnię otwartą na wypadek jakby się coś działo to żeby słyszeli...
Jakby się coś działo kilka numerów mam spisanych więc na pewno dam znać...Gorzej jak z takim samopoczuciem przyjdzie mi się kulać do terminu to po prostu umrę...
Miłego dnia i ochłody!
Mówiła, że jakby w nocy się coś działo to mam jechać do szpitala - fakt, że miałam jeszcze skurcze i bóle brzucha, pleców, ale doleżałam...a dzisiaj od rana Mała spokojna co też mówiła, że wtedy dziecko już jest ułożone i zbiera siły na poród stąd mniejsza aktywność, skurczy kilka już było takich, że mnie zgięło w pół, ale pojedyńcze i ustawały, więc może powoli, powoli jak lekarka mówiła się rozkręci..
Mambusia - chyba Ty pisałaś, że to dopiero 35 tydzień, suwaczek mam błędny, bo mam wcześniejszy termin czyli teraz jestem na końcówce 36 tygodnia...Patrząc po mojej siostrze ona już miała swojego Jaśka przy sobie, takie wcześniejsze porody u nas to chyba tradycja...
Także siedzę jak na bombie zegarowej, mama z tatą nie spuszczają ze mnie oka heh, nawet w nocy musiałam mieć sypialnię otwartą na wypadek jakby się coś działo to żeby słyszeli...
Jakby się coś działo kilka numerów mam spisanych więc na pewno dam znać...Gorzej jak z takim samopoczuciem przyjdzie mi się kulać do terminu to po prostu umrę...
Miłego dnia i ochłody!


ojjj ja głupia, a dziś spedziłam godzine u Pana w jarzyniaku, bo własnie miął tak cudnie chłodno od klimy...ostatecznie zamieszkam w samochodzie
ja się wybieram w środę do fryzjera i mam nadzieję na normalniejsza temperaturę