reklama

wrzesień 2011

Aniawos zamieść jakieś zdjęcie swojej odświeżonej sypialni. Jestem ciekawa jak wyszło. Ja w sypialni też mam jasne ściany- biały lekko złamany popielatym, a jedna ściana to beton ozdobny taki surowy. Tylko wyposażenie mam nienajnowsze i niekompletne- bo po przeprowadzce funduszy zabrakło na niektóre rzeczy :) I tak stoi łóżko z Ikei, które już ma kilka lat i zaczyna się sypać oraz wieszak na ubrania na kółkach. Teraz chcemy jeszcze dokupić jakąś komodę na rzeczy dla synka, wstawimy fotel, lampę no i łóżeczko. Jakoś będzie przytulniej w tej naszej sypialni. Ogólnie bardzo lubię urządzać wnętrza, przed przeprowadzką milion godzin spędziłam na stronach domosfera, wnętrza, metamorfozy itp.

Bafinka
myślę, że z finansami to teraz każda z nas odczuwa brak kasy. U mnie w tym m-cu wzrósł kredyt więc za mieszkanie 2.300 + paliwo 700zł= 3 tys poszło lekką ręką. Masakra. Ja juz nawet zaczęłam planować napad na bank :-)

Bebzonik
ja też ucięłam sobie rano drzemkę i śniła mi się Angelina Jolie, przyjechała do Polski i zamieszkała w jakimś hotelu a ja byłam jej asystentką. A później się okazało, że ona jest tajną agentką i jacyś ludzie przyszli ją zabić, a ja razem z nią uciekałam i próbowałam ją chronić. A później obudził mnie telefon od mamy i nie wiem czy przeżyła czy nie :-D Co za sen....

U nas dzisiaj słonecznie, ale nie za gorąco, w sam raz dla ciężarnej mamy hihi Humor u mnie dzisiaj nijaki, tym bardziej , że co chwila drętwieją mi dłonie. No i nie mam pomysłu na obiad....
 
reklama
Mi dzisiaj śniło się że jakaś brygada antyterrorystów obroniła mnie przed nachalnym pijakiem, a ja chyba z wdzięczności poszłam do sklepu kupić im jogurty :-D
 
Znów temat snów :-)

Mi wczoraj mąż powiedział, że jeszcze raz mu powiem co mi się śniło, to nerwowo nie wytrzyma i pójdzie biegać całą noc :-) hehe
A śniło mi się, że porwał Adasia i razem ze swoją rodziną chciał wyjechać do innego kraju, a jak już zabrałam im Adasia, to gonili mnie z kijami bejsbolowymi, w końcu mąż mnie dogonił, dał w głowę i... się obudziłam :-)
Wkurzają jego sny o jego rodzinie, chyba zbyt intensywnie myślą o tym jakby mnie wykończyć, że śnią mi się często... :-(

Bafinka dobrze, że zjadłaś tę drożdżówkę...


BigChild ja sobie rybaczki z pasem na brzuszek kupiłam w h&m na początku sezonu za śmieszne pieniążki, nie pamiętam ile dałam, ale bardzo tanio kupiłam, teraz sa podobno wyprzedaże, więc pewnie trafisz na coś fajnego :-)


Sylwia spokoju dużo życzę!! :-)


Ewelinak ja tak miałam w środę.. Z łóżka wstałam przed 18 :-(
Naciesz się dzieciaczkami, a później daj to zrobić babci :-) na pewno z wielkim utęsknieniem czeka na nich :-)

Dziuba spokojnie... :*


Bebzonik super, że Ci się śniłam :-) hihihi :-)


Wiecie, że ja już tydzień w domu siedzę? Tydzień i dwa dni... Pomijając wyjście do lekarza w piątek, w niedzielę na pogotowie i wczoraj z mężem, tuż przed 21 pojechałam po mleczko dla Adasia bo nam się skończyło! A tak cały czas w domu!! Ale zauważyłam, że nogi mi nie puchną jak nie chodzę, więc nie jest źle :-) gdyby jeszcze tylko siły były... :-(

W poniedziałek lub we wtorek będę miała meble dla Adasia :-) i jestem przeszczęśliwa :-) w końcu!! :-) Już dziś dzwonili, że będą ... :-)
Ojjj :-) Adaś będzie miał swój pokoik :-) szok!! Będę ryczeć!!
Ubranka z naszego przejdą do Adasia, więc już od jutra biorę się za pranie ciuszków Hani, będę miała je gdzie włożyć :-)
No i dziś mąż (pracuje dziś - do jutra) zadzwonił i mówi do mnie tak:
"Mąż-Kochanie, czy ty masz wszystko co potrzebujesz do szpitala?
Ja- nie mam
M- ojej, a czego nie masz?
J- no w sumie to nic nie mam
M- oszalałaś dziewczyno? Przecież niedługo rodzisz, a ty nic do torby do szpitala nie masz?
J - yyyyyyyyy?
M - z Adasiem to wszystko miałaś gotowe w 30 tygodniu!
J - no miałam, ciuszki też miałam poprane :-)
M - a teraz nie poprałaś?
J - nie, bo mi nie przyniosłeś ich, robisz to od miesiąca :-)
M- tak?
J - tak
M - przecież ty mi nic nie mówiłaś.... "

Rozmowa z mężem się udała... Koniec końców okazało się, że kolegi żona miała umówioną cesarkę na 11 sierpnia, a urodziła wczoraj :-) i też nic gotowego nie miała :-) Bo przecież był czas... :-)

Zaraz więc zasiadam do zakupów szpitalnych ;-)

Ale najpierw muszę zadzwonić do bratanicy, bo wydzwania do mnie :-)



Aaaaaa za pamięci mej :-) wiem, że to nie ten wątek, ale... Kiedyś był temat aptek i tańszego kupowania w danej aptece przez internet, a odbierało się w aptece w swoim mieście! Jaka to apteka?
 
Paula_zg dobry dialog z mezem! Moj za to lajcik, porod, jaki porod, codzien sie pyta kiedy jego syn juz w koncu bedzie tu lezal, ale coo torba, wozek, wanienka? Eeee jest czas...
Gadalam z kumpela i tez mi powiedziala ze mam neidlugo sie popakowac, bo jej tez mowili ze nie urodzi narazie a po takiej wizycie wlasnie odeszly jej wody, gdzie nic nie wskazywalo na rozpakowanie i rozpakowala sie wlasnie w 36 tygodniu. Choc ja jeszcze mam miesiac do tego czasu. Mysle ze kolo polowy sierpnia wlasnie sie spakuje. Nie ma co za szybko. Wy to niektore faktycznie jedna noga na porodowce :)
 
byłam z małą na spacerze, kupiłyśmy se półlitrowe opakowanie lodów sorbetu i całość wciągnęłyśmy na ławce na podwórku!! na poprawe humoru niewiele się zdało, ale było pyszne i czas nam minął, teraz jeszcze trochę ogarnę w domu, poprasuję reszte ubrań, pochowam pranie, kąpiel i do łóżka obie i się lenimy!

paula - dobreeee!! ehh, faceci...
 
Paula_zg dobry dialog z mezem! Moj za to lajcik, porod, jaki porod, codzien sie pyta kiedy jego syn juz w koncu bedzie tu lezal, ale coo torba, wozek, wanienka? Eeee jest czas...
Gadalam z kumpela i tez mi powiedziala ze mam neidlugo sie popakowac, bo jej tez mowili ze nie urodzi narazie a po takiej wizycie wlasnie odeszly jej wody, gdzie nic nie wskazywalo na rozpakowanie i rozpakowala sie wlasnie w 36 tygodniu. Choc ja jeszcze mam miesiac do tego czasu. Mysle ze kolo polowy sierpnia wlasnie sie spakuje. Nie ma co za szybko. Wy to niektore faktycznie jedna noga na porodowce :)


he he mój mąż też mnie dziś rozśmieszył:) jak mówię o porodzie to lajcik mówi że chwila moment i po krzyku.. tak pozytywnie go szkoła rodzenia nastawiła a dziś po pobieraniu krwi za wcześnie odgięłam rękę i gaza mi spadła i krew zaczęła lecieć to mało nie padł.. od razu wszystko zaczeło go boleć... aż strach pomyśleć jak się zachowa podczas porodu....

ja już po zakupach sobie kupiłam kapcie do szpitala a małemu bluze bluzkę i śpiochy:) no i kilogramy warzyw... najadłam się a teraz cierpie bo brzuch mam wzdęty...
 
Bafinka hehe dobre ;-) faceci :-)

Moja mama, jak rodziła moja przyjaciółka mówiła, że Marek, jej mąż zemdleje jak nic przy porodzie :-) zdarzyło mu się kilka razy hehe :-) ostatecznie Elwira miała cesarkę i jak Marka poinformowali, że muszą zrobić cięcie, to wtedy padł, że go ocucić nie mogli :-)

Co do widoku krwi, to mój przyzwyczajony do tego, więc krew na nim wrażenia nie robi :-) W tych kwestiach akurat opanowany jest :-)


Dziewczyny a jak to jest przy cięciu w Waszych szpitalach, mężowie mogą być?


e: BigChild ja coś czuję, że września nie doczekam...Zobaczę co powie dr za tydzień na wizycie :-)
 
W szpitalu, w którym będę rodzić mąż może być obecny przy porodzie. Ale ostatnio dla pewności spytałam go jeszcze raz, czy aby napewno chce brać w tym udział. Bo wiadomo krew, krzyki, no i widoczki też moga być drastyczne. Ale upiera się, że bardzo chce i mówi, że "phi" nie robi to na nim większego wrażenia. No ok, powiedziałam mu, że na własną odpowiedzialność, żeby nie było pytałam hahahaha Ale pewnie da radę, ja tam bardzo się cieszę, że będzie uczestniczył w tym wydarzeniu i wspierał mnie, ale też chciałabym, żeby nie miał złych wrażeń.
 
mój nie chce drugi raz ze mną iść, przyjaciółka się za to upiera że pójdzie ze mną na porodówkę. Nakłaniajcie facetów do bycia z Wami, to dużo pomaga!!

Zrobiłyśmy z Tysią sałatkę owocową na podwieczorek, co by nie mieć wyrzutów po tych ogromnych lodach:

dsc1350n.jpg
 
reklama
hej
u mnie koszmarna noc, mega migrena, bolało mnie to tego gardło ucho i ząb, brzuch i plecy. Łóżko mega niewygone, myślałąm że zwariuje. Z przeciwbólówek tylko imuprom i ferwex. Łyknełam łyżeczkę tego ferwexu bo już nie dawałąm rady i pomogło jakoś zasnełam.

Śniło mi się że pposzłam do lekarza z tymi moimi bólami a on mi dał zstrzyk z oxy i kazał rodzić. A ja uciekłam ze szpotala bo jeszcze nie chciałąm rodzić.

Dzien też kepski, wszystko mnie boli. Chciałabym już być u siebie w domku, nie nadaje się już na wyjazdy. Stresuje się że zaczne nagle rodzić, a tu zdala od domu tlyko z mężem i małym dzieckiem w domu, bez rzeczy do szpitala. To chyba ostatni wyjazd przed rozpakowaniem. Przynajmniej pogoda u nas śliczna :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry