reklama

wrzesień 2012 ;)

reklama
hej laseczki
mlodzi spią, obiad się gotuje i mam dla Was chwilkę

na to wychodzi, że Adik ma skok rozwojowy nr 1 ... wszystko by się zgadzało...
dzisiejsza nocka spokojniejsza :tak::tak:wyspałam się nawet :-)
rano byłam w Lidlu na zakupach bo wyprzedaże dla dzieci starszych były o matko jak baby się biły o ciuchy wyrywały sobie masakra jakaś a ja dyskretnie z drugiej strony wzięłam rzeczy i uciekłam :-D coby po buzi nie dostać:-D

co do karmienia piersią

żadna książka nie jest w stanie powiedzieć ile nasze dziecko zje... bo jest to sprawa indywidualna dziecka."Specjaliści " jedno a dziecko drugie...także nie spinajcie się dziewczyny bo jak maluch będzie głodny to się o to jedzonko upomni :-)


Future zdrówka dla Was

co do chrzcin my chrzcimy dopiero w kwietniu - u nas jest nie ogrzewany kościół i nie chcę, zebyśmy się wszyscy pochorowali dlatego odczekam aż będzie ciepło:-)
 
ryba92012
user-offline.png
chyba nie do końca się zrozumiałysmy, bo i mówimy trochę o czym innym :)

Ja nie do końca się zgodzę z tym co napisałaś, bo informacja o tym, że jesteśmy najedzeni potrzebuje trochę czasu aby dotrzeć do mózgu. Jeżeli od początku dziecko je treściwy pokarm, zje więcej kalorii zanim poczuje się syte aniżeli w wypadku kiedy ssie pierś (z tego samego powodu też np. ilości mm są ściśle podane i nie powinno się zbytnio norm przekraczać bez porozumienia z lekarzem). Ty opisujesz zasady przy karmieniu piersią - wtedy owszem, nie da się dziecka przekarmić, nie powinno się też dopajać i tu się w 100% z Tobą zgadzam. Co do wpływu podawania wody na ilość pokarmu nie zgodzę się zupełnie, ponieważ to ile mam mleka zależy ile go ściągnę laktatorem. Ja, jak pisałam wyżej, jestem "mamą laktatorową", nie przystawiam dziecka w ogóle, laktację po porodzie rozbujałam i utrzymuję (i nawet zwiększam, choć wielu twierdzi, że się nie da) tylko i wyłącznie przy pomocy laktatora. Dlatego też ilość zjadanego przez dziecko pokarmu w moim przypadku nie ma wpływu na laktację. Trzeba pamiętać, że KP i KPI to jednak nie do końca to samo. czym innym jest też KP wspomagane MM lub KPI.

Co źródła mojej wiedzy to kierowałam się radami jakie otrzymałam na forum zrzeszającym mamy karmiące tak jak ja, powtarzam więc informacje otrzymane tam od dziewczyn, a one w wielu przypadkach konsultowały sprawę z pediatrą :) Zuzinka bardzo ładnie mi przybiera, nie marudzi po jedzeniu, więc chyba głodna nie jest.

Mam nadzieję, że wyjaśniłam nieporozumienie :)
 
Cloudynka zgadzam się z Toba :) to tak samo jak wszystkie w 'poradnikach" Ci "specjaliści" piszą, że dziecko KP powinno jeść 20-25 min... moj ssie 5 minut z zegarkiem w ręku, je co 2-3 h, przybiera rewelacyjnie, starszak też tak jadł...
 
My własnie wrociłysmy z wizyty kontrolnej, mała ładnie przybrała, plamke ktora dostala kazali mi obserwowac, czy sie nie powieksza lub ni9e zmienia koloru - martwi mnie to troszke, mam nadzieje ze bedzie ok. Za to ja to tak jak myslalam zapalenie spojowki, dostalam masci i krople, ale oko to mam jakbym niezle w czambo dostała, az wstyd na ulice wychodzic:szok:

Co do tematu o karmieniu mlekiem matki z butelki - to kazdy robi jak mu wygodniej, na chlopski rozum to i moze faktycznie odciagniety pokarm jest bardziej tresciwy, jak karmie cycem zajmuje nam to ok 15-20min jest mi tak wygodnie i nie widze potrzeby podwójnej roboty z odciaganiem, myciem laktatora i butelek, jezeli dzidzia sie najada, przybiera na wadze to po co? Ale jak ktos sie z tym lepiej czuje to jasne niech tak robi, kazdy sposob jest dobry jezeli dziala.

Risia - 5min :szok::szok::szok: TAKIEJ TO DOBRZE !!! Rachu ciachu i po sprawie:-) Moja to jednak lubi sie gramolic.
 
Ostatnia edycja:
Och, ja bardzo chciałam karmić piersią... Chciałabym Wam opowiedzieć moją historię dlaczego wylądowałam na KPI...
Moja córcia urodziła się odrobinę za wcześnie, miała przez to troszkę słabsze ssanie. W szpitalu strasznie straciła na wadze, więc była dokarmiana. Ponad to bardzo dłuzyła jej się żółtaczka i wtedy też była na butli. Od samego początku miała też cyckowstręt, wiła się krzyczała, odwracała główkę... pomimo usilnych prób i pomocy kilku położnych nie umiałam jej przystawić, a jak już po pół godzinie sie udało, to nawet jeśli dobrze chwyciła pierś to tylko "ciumkała" i tak czy siak musiałam dokarmiać butelką. Walczyłam o KP 4 tygodnie, ale skończyło się fiaskiem. To był koszmar... O mało nie skończyłąm z depresją poporodową :/ Mała ryczała, ja ryczałam... Mąż się frustrował... byłam wykończona. Do tego pół godziny prób przystawiania, ok 40 minut ssania, 20 minut butelki, a potem jeszcze 30 minut laktatora żeby mieć czym dokarmić bo po samej piersi awantura.... jeśli dodać do tego czas na przewijanie usypianie etc. nie zostawało chwili nawet na siusiu. Możliwe, że za szybko się poddałam, może też trochę zabrakło mi wsparcia i wiedzy (chociaż przed porodem niby miałąm całą teorie w paluszku i by łam bardzo nastawiona na KP)? Nie wytrzymałam... Ponieważ jednak chciałam karmić moim mlekiem zdecydowałam się na odciąganie. Tym bardziej, ze od listopada i tak muszę wrócić na studia (zaoczne) więc laktatora i tak bym używała. Jasne, że to męczące, podwójna robota... No i nie ma tej magii dzidziusia ssącego pierś. No, ale trzeba się poświęcić, bo myślę, że lepsze KPI niż MM... Teraz mamy juz wyrobiony rytm dnia, to odciąganie jakoś da się przeżyć (np. można czytać książkę lub buszować po necie :P) a przede wszystkim obie jesteśmy spokojniejsze :) Może przy drugim dzieciu się uda? :)

pozdrawiam wszystkie mamusie - nieważne jak karmiące i zazdroszczę tym, którym cyckowanie się udało :)
 
Ostatnia edycja:
Witam wieczornie :-) ja po dzisiejszym maratonie padam na twarz:eek: umyłam wszystkie okna zmieniłam firanki i zasłony ....bylam z młodym na zakupach zimowych tz kurtke i buty sprawnie poszło ale biedniejsza o 500 zł jestem;-):-p ale mam go z głowy jeszcze młoda została do ubrania na zime ale przed zakupami z nia to najpierw meliske musze sobie walnac:cool2::-D....

Sorki ale nie pamietam:zawstydzona/y: ktoras sie pytała o naczynka na buzi...moja mała urodziła sie z naczyniakami płaskimi tz uszczypniecie bociana na powiekach obu w kacikach na czole ma w kształcie litery v na głowce i na pleckach :-( niby lekarka powiedziała mi ze do 1-2 roku zycia to znika ale i tak to mnie martwi.... Szymon miał na szyji naczyniaka jamistego ktory znikł mu po kilku latach ...miało moze ktorejs dzieciatko to i czy faktycznie znikło po jakims czasie ...
 
reklama
U nas ok ;)) czytam karmiac a potem nie pamietam dokładnie co miałam odpisać, z gory przepraszam

Maluszek u nas wlasnie pampersy odparzyly pupke, teraz mamy baby z Auchan i sa ok, ale z kilka dni musialam smarowac by sie zagoilo.

Risia no u nas karmienie 10-15 min, w ostatnich dniach jakis nienajedzony to 2cycusie to dluzej, ale zgadzam sie, ksiazki swoje a dzieci swoje

Patrysia alez masz fajnie z tyloma chlopakami, Twoje suwaczki wygladaja super

Pepuszek w koncu pożegnaliśmy pomoglam mu, teraz jest strupek, ale to juz jakby nic ;) kikutek prawi. 6 tyg siedzial, uhhh

U nas chyba jakis skok, Maly je bez opamietania, ledwo daje rade.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry