KasiaP-P
Fanka BB :)
No to dobrze że wszystko okej z nim, bo już czasem to nie wiem co myśleć, z kim nie rozmawiam to słyszę pytanie "mały daje popalić cooo?"... no a on właśnie nie daje popalić, miewa trudniejsze dni ale ogólnie to jest bardzo grzeczny. I od początku przesypia całe noce (z 1 budzeniem na mleko) w swoim łóżeczku, w swoim pokoju - w co też niektórzy nam nie wierzą. Ja przez pierwsze miesiące robiłam wszystko aby go rozpuścić jak dziadowski bicz, nosiłam go non stop, a on od 5 miesiąca woli podłogę i zabawki. Czasem to ja do niego podchodzę się bawić, albo go przytulam bo się stęskniłam
nawet jakiś czas temu myślałam, że może mu szczepionki zaszkodziły... wiem wiem, matka wariatka jestem.
No ale skoro Wy też macie takie dzieci, to czuję ulgę. Bo czytam tak o tych skokach rozwojowych i nic takiego jak okresy marudzenia u Huberta nie zauważam, po prostu jakoś stopniowo zaczyna robić nowe rzeczy, niemal niezauważalne są te postępy. A lęku separacyjnego wcale nie miał. Wszystkie inne dzieci płaczą za mamą a on co?
Fasolka, no mój też pisiora tak ciągnie że myślę aby mu na to nie pozwalać, no ale to w końcu jego własny osobisty pisior więc niech robi z nim co chce. Byle nie publicznie
nawet jakiś czas temu myślałam, że może mu szczepionki zaszkodziły... wiem wiem, matka wariatka jestem.No ale skoro Wy też macie takie dzieci, to czuję ulgę. Bo czytam tak o tych skokach rozwojowych i nic takiego jak okresy marudzenia u Huberta nie zauważam, po prostu jakoś stopniowo zaczyna robić nowe rzeczy, niemal niezauważalne są te postępy. A lęku separacyjnego wcale nie miał. Wszystkie inne dzieci płaczą za mamą a on co?

Fasolka, no mój też pisiora tak ciągnie że myślę aby mu na to nie pozwalać, no ale to w końcu jego własny osobisty pisior więc niech robi z nim co chce. Byle nie publicznie

Ostatnia edycja:


i za mamą też średnio tęskni. Podczas skoków mały też nie przechodził przez wszystkie opisane tam objawy.
teraz za obiadek sie biore , moj dzwonił ze za godzinke bedzie juz w domku po pracy
wiec super bo normalnie to 17-18 h....a moja mała lezy juz od jakiegos czasu i jak zachipnotyzowana patrzy na gałazki z jajuszkami powieszonymi
usmiechnieta zadowolona ,po latach leczenia jak to ona ujeła hurtowo im poszło
dzieckowi wyszły wreszcie ząbki i jest okej

to nie napawa optymizmem:-( Ratuje się melisa bo nerwy w strzępach
Potrzebuje zmian.
Kurcze tak piszecie o włosach..a ja mam dylemat.. po świetach ma wesele i nie wiem czy farbować czy poczekać do drugiego trymestru... Bo odrosty to już na 4 cm gdzies mam...I się gryzę bo z jednej strony to nie chce już dzieciaczkowi dokładać bo operacja to już za dużo a tu jeszcze farbowanie i chemia..Niby wiem że to nie grozne no ale nie jest to takie pewne..I nie chce po prostu dokładać. A z drugiej strony czuje ze bede wygladać jak dziad. I co myslicie? farbowac czy poczekać ?
a tak marzyłam o takiej fryzurce :-(