Hej dziewczyny, witam się południowo. W końcu znalazłam czas żeby usiąść do komputera bo tak to tylko codziennie Was czytam z telefonu a, że mój dotyk działa jak chce to wolałam nie pisać żeby nie dostać kurwicy
Jezuniu co od kilku ze mną zgaga wyprawia to ja nawet nie wiem jak to opisać. Głównie wieczorem i w nocy. Rennie pod ręką i już prawie na spiąco to ssam

I jak nie zgaga mnie budzi to sikaczka i tak na zmianę co 40 minut pobudka... To chyba taki trening organizmu przed wstawaniem w nocy jak jak Kluska się urodzi....
U mnie waga na razie w okolicach 10-12kg na plus z tym, że ja nie trzymam żadnej diety, jem na co mam ochotę i kiedy mam ochotę, piję soki chociaż tam dużo cukru ale myśle, że im normalniejsza moja dieta teraz to po narodzinach dzidzia będzie może bardziej już przyzwyczajona do takiego mojego jedzenia ale to się zweryfikuje po rozpakowaniu :-)
Z innych spraw to chodzę z wścieklizną bo kupiliśmy mieszkanie i jest remont generalny. Pracownicy mieli się ogarnąć do końca miesiąca (czyt. do dzisiaj! urwał go mać!) a tam armagedon jak po wojnie! W sypialni kupa gruzu, w salonie druga większa kupa gruzu, ściany, które były skuwane ledwo obrobione, brud, smród i ubóstwo! Jedyny plus jest taki, że miesiąc po ich wejściu na mieszkanie są prawie całe ulożone kafelki w łazience ale to przecież kropla w morzu tego bagna! Ubranka mi się walają, kosmetyki dla mnie i Kluski przesuwam z kąta w kąt. U teściowej miejsca nie ma nawet na moje rzeczy (mam jedną maluńką szafeczkę 75/40cm), już bym chciała to wszytsko sobie ułożyć niech nabiera domowych bakterii i zapachów a tu nie ma innego wyjścia jak szczelnie zapakować do jakiś worów i upchać u góry na meblach bo tu naprawdę nie mam miejsca na nic. Jak mci się nie wyrobią do przyszłego piątku na glancuś cacuś z tym syfem, gruzem itd to ich sama wypierdziele i dostaną ***** a nie ostatnią część wypłaty, i choćbym sama miała ten gruz znosić to pogonie ich gdzie pieprz rośnie
Kaha, Kołtunek, Lalki - też mam poduchę motherhood i wypoczywa mi się z nią fantastycznie, jest idealne do leżakowania ale nie bardzo potrafię z nią spać, bo za dużo się w kocy kręce i obracam a z tą poduszką to już nie taka łatwa sprawa....
W kwestii komentowania brzuchola to na szczęście mojego nikt nie komentuje, zresztą jak spotykam kogoś kto pyta co tam to sama mówię, że rośniemy jak widać na zalączonym obrazku

Nikt mi też nie opowiada o innych przykrych ciążowo dzięciecych sprawach także nie narzekam ;-) A jakby tylko ktoś zaczął to z moją nie wyparzoną gębą zaraz by się dowiedział co myślę o nim i jego rodzinie do piątego pokolenia wstecz więc może dlatego nikt się nie odzywa ;-)
Musiałabym iść jeszcze do fryzjera, włosy troszkę podciąć bo końcówki wiszą, kwiczą i błagają o nożyczki, ale przecież kobieta w ciąży nie ma czasu na takie pierdoły bo trzeba jechac do sklepu kupić fugi, panele, pojeżdzić ponad 200km do sklepów i latać i pół dnia szukać odpowiednich mebli a później płakać, że nogi drą, że plecy bolą, ze kość łonowa żyje własnym życiem... A co tam fryzjer... Ważne, że auto w srodku na glancuś wysprzatałam i połamałam paznokcie...Na co mi fryzjer kuźwa... A jak się rozpakuję to będę sobie pluć w brodę, że miałam tyle czasu dla siebie i nie doceniłam...
Już miałam kończyć pisanie i brać się za prasowanie ale obróciłam się do tyłu, zobaczyłam taki obrazek
Zobacz załącznik IMAG0143.jpg (tak, mamy nawet pralkę w pokoju - przynajmniej mam dodatkową półkę

) i chyba jakoś wolę posiedzieć jednak na forum

Torba do szpitala leży i patrzy się na mnie z wyrzutem bo obiecałam jej, że spakuje ją w tamtym tygodniu, ale ja przecież NIE MAM CZASUUUU

Dziewczyny dodajcie sił bo czuje, że jestem u kresu wytrzymałości z tym wszystkim :-/