Kołtunek trzymam kciuki, żeby się rozkręciło. Albo żebyś trafiła na rozgarniętego lekarza, który podejmie konkretną decyzję o cc. Ja się męczyłam 3 dni zanim podali mi oxy. Nikomu nie życzę takiej męczarni.
Nie było mnie kilka dni na forum i ciężko nadrobić co u Was. Ale widzę, że powoli wszystkie wypatrujemy symptomów zbliżającego się porodu. U mnie dziś 38 skończony, do terminu 14 dni. I nic. Tylko nerwowa jestem szalenie.
Miałam ostatnio urodziny i trochę gości dlatego trochę zaniedbałam forum.. Urodziny z moim m miałam sielankowe. Ale sielanka się skończyła i już wczoraj tak mi ciśnienie podniósł, że usiadłam i się popłakałam. Tracę już obiektywizm, bo sama nie wiem czy m aż tak mocno mi podpadł czy to moje hormony powodują oderwanie od rzeczywistości.
W każdym bądź razie mój m. myśli, że ja nadal mogę wszystko- a ja ledwo już chodzę. I do tego przecież to on jest biedny bo nic nie może zrobić jak ma wolne, bo przecież mogę zacząć rodzić. No bidulek straszny

Nie wiem czy się śmiać czy płakać. I coś czuję, że najlepiej żebym urodziła jak on jest w pracy. Pierwszy poród miałam ciężki i m był dla mnie ogromnym wsparciem. Dlatego dziwię się, że ostatnio ma takie dziwne podejście. A może on się po prostu boi, że znowu będzie tak kiepsko. ehh