Długo myślałam co Ci odpisać, bo nie lubię się kłócić w takich kwestiach, ale zwyczajnie twierdzenie, że laktator to niezbędny wydatek jest... nieprawdziwe i może być szkodliwe. Jak wiele innych sprzętów, może laktację uratować i może ja posłać do diabła. W prawidłowo przebiegającym karmieniu, do karmienia potrzebne są tylko mama i dziecko i nic więcej. Wmawianie mamom, że jest inaczej, to czysty marketing. Argumentowanie "bo ja potrzebowałam" jest takie samo jak w przypadku innych gadżetów laktacyjnych, typu nakładki na sutki, butelki, smoczki itp. Wszystko to może (ale nie musi oczywiscie), negatywnie wpłynąć na laktację, szczególnie, jeśli używane jest bez konkretnej wiedzy i planu działania. Niewinny laktator, używany niewłaściwie, może być przyczyną hiperlaktacji, zastojów, zapalenia piersi, nieuzasadnionego dokarmiania mm (tak, tego też, bo mamy często dochodzą do wniosku, że nie mają mleka, bo "nie leci", a wiadomym jest, że laktator nie jest urządzeniem pomiarowym i tak na prawdę najbardziej mleczne piersi mogą być całkowicie na laktator niewrażliwe i nic nie poleci). Dlatego też warto wystartować z karmieniem dziecka bez dodatkowych "wspomagaczy". Fajnie jest wybrać sobie w razie czego jakiś konkretny model, bo wszystko może się zdarzyć i faktycznie może on być niezbędny. Może nam dziecko do inkubatora (tfu tfu, odpukac) trafić i wtedy potrzebny będzie można mocny sprzęt elektryczny. Może się okazać, że dziecko ma problem z uchwyceniem przepełnionej piersi, bo się brodawka chowa, wtedy wystarczy zwykła apteczna pompka za parę złotych. Nikt nikomu nie broni kupować, przecież to wszystko są Wasze pieniądze i Wasze decyzje. Natomiast ja piszę z perspektywy osoby zajmującej się stricte karmiącymi piersiami - nie wmawiajmy nikomu, że karmienie cyckiem wymaga jakichś konkretnych narzędzi. W lwiej części przypadków nie wymaga.