reklama

Wrześniowe mamy 2018

  • Starter tematu Starter tematu Deleted member 178444
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Super że jesteście już w domu :)
Dobrze że jest taka możliwość wykupienia sali , dzięki temu mogłaś mieć malutką obok :) I brawo dla męża :)
Fakt fajnie że można tak sobie wykupić taka sale , ale już wtedy personel Tobą się nie interesuje .. Ja byłam po Cc i przychodziły tylko żeby mi kroplowki przeciwbolowe zmieniać . O 10 przywieźli mnie na sale a o 15 dziecko przywieźli i zostawili.. dodam że miałam znieczulenie ogólne byłam nietomna i pod wpływem leków , nie.wspomnę o poruszaniu się .. postawili mała i nawet żadna położna nie pomogła prZy pierwszym karmieniu .. Na szczęście dzidzia dala sobie szybko sama rade ..
 
A pamietasz ile te skurcze wynosily naturalne na ktg?
Nie wiem. Nie patrzylam. Tak na prawdę dopiero w okolicach 6 cm zaczęło mnie mocno boleć, wcześniej znakomicie sobie radziłam oddechem i rozluźnianiem ciała na skurczu. Ktg miałam tylko 2 razy, przy czym ostatnie właśnie na przełomie 5/6 cm, to tam wtedy się Przemek podjaral cyferkami i walnął hasłem typu "jaaaaaaaaa wiesz ile było?! 148!", ale go Gośka zbesztala, że na ktg ma nie patrzeć, tylko na mnie, bo cyferki nie odzwierciedlają bólu. W każdym razie do 5 cm poród trwał 3,5 godziny, a potem w godzinę urodziłam. Bez oksy i całej reszty. Parte 8 minut i prawie nie bolały. Zero pęknięć, nacięć, a rodząc dziecko 700gramow lżejsze na oksytocynie i w durnej pozycji na plecach rozerwało mnie tak, że miałam 18 szwów i pół roku abstynencji seksualnej. Także tego...
Jeżeli faktycznie można mieć takie skurcze jak Ty, a nie że akurat jesteś w nielicznym procencie, to to jest straszne że oni tego nie rozumieją. W sensie, że ja musiałam mieć 2 kroplówki z oxy, dwa dni pod rząd albo co drugi dzień (nie pamiętam) i faktycznie było ciężko i rozrywało.
Nie jestem. Każda kobieta, która znam i rodziła z oksy i bez, potwierdza te różnice. Bo jest kolosalna. No i podanie oksytocyny często jest dopiero pierwsza interwencja, a wywoluje ich cała lawinę...
 
Tak w skrócie:
Ok 23 zaczęły się skurcze. Bolało bardzo mocno ale cały czas czekałam na jakiś ból nie do zniesienia. O 3:40 stwierdziłam że najwyżej wyjdę na mieczaka i nas odesla. 4:40 jesteśmy w szpitalu. Dokumenty, papierki, KTG ja już się dre że nie dam rady leżeć. Patrzą rozwarcie pełne. Ok 5:00 pędem na porodówkę mnie zawiezli. 6:05 po krzyku.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry