A mój coś chodzi sfochowany..wczoraj stwierdziłam, że trzeba jakiś seks uskutecznić, bo widzę że zestresowany, chyba ma nadmiar złej energii..to mi powiedział, że nie musze się do niczego zmuszać...wieczorek siedział ogladał na dole tv..jak przyszedł to spałam..prawie, ale już nic mi się nie chciało..a potem młoda zaczeła marudzić i poszedł do niej spć..czyli foch...
no i chciałam byc miła..i nie wyszło..i jak znam siebie to zaraz ja walnę focha...mi sie nie chce w ogóle, a jak on unosi się dumą i będzie czekał aż mi się nie wiadomo jak zachce..to obawiam się, ze moze jeszcze trochę poczekać...