Ech, też nie mogę pojąć nieuprzejmości ludzi, żeby nie pozwolić ciężarnej wejść ze sobą do gabinetu po receptę? Mnie na szczęscie jeszcze nic takiego nie spotkało, jak szłam na krzywą cukru, to zapytałam kto jest pierwszy i powiedziałam, że będę miała robioną krzywą i muszę podejść pierwsza do okienka. Tak samo jak weszłam po godzinie i dwóch. Jedna pani była niezadowolona przy moim drugim wejściu, ale to już nie moja wina

Na szczęście żadne przykre słowa nie padały. A jak by mnie ktoś przepuszczał, to bym skorzystała i nie patrzyła na wściekłe spojrzenia pacjentów, którzy chodzą do lekarza chyba raz na miesiąc!
Na szczęście nie podróżuje komunikacją miejską, chociaż raz bym z ciekawości pojechała i zobaczyła.
Jeszcze o glukozie - ja się nastawiałam, że to będzie ohydne, że będę miała odruch wymiotny i w ogóle, jeszcze laborantka powiedziała, żeby nie pić wody, ale w sumie nie było źle, wytrzymałam. Nie taki diabeł straszny

Pozdrawiam i gratuluję udanych wizyt.