reklama

Wrześniówkowe mamy

Shin, dobrze, ze sie odezwalas!
Wzruszajaco napisalas o karmieniu, ja tez tak czulam...
Luandzia, Shin...a moze nie przyzwyczajajcie juz dzieci do butli? tylko od razu do innego typu koncowek do ssania, takich jak w kubkach niekapkach?

Hruda, no to mam kolezanke marzeniowo-wagową ;) Ale ty chyba za malo wazysz prawda?

A co do wagi przy karmieniu... nie spadalo mi prawie NIC!z wagi 75 zeszlam na 73 w ciagu 4 miesiecy..porazka...
Dokarmilam Olafa do 6. miesiaca, a ostatnio jedziemy tylko na butli.. Troszke mi tego szkoda, bo chcialabym go chociaz w nocy karmic..ale dla Olafa to bylo niewygodne, denerwowal sie jak mial przy piersi bez ruchu byc, a mnie ...(moze to puste..) dobijaly moja waga, wyglad..i bezsilnosc, ze nic z tym nie moge zrobic...
A w ogole to olo juz sie nie najadal w pewnym momencie... i nie przybieral..
Brakuje mi wlasnie tez bliskosci, ale
z drugiej strony staram sie to inaczej nadrabiac.
 
reklama
Hruda, no to mam kolezanke marzeniowo-wagową ;) Ale ty chyba za malo wazysz prawda?
Co znaczy 'za malo'?:szok:...eee nie rozumiem...waze 70, trza zrzucic 3-4 by miec wage sprzed ciazy a marzenie to kolejne 5-7...
Przykrzy mie to siedzenie w domu...mialm isc na spacer a tu pogoda pod psem...jak biore za ksiazke to Stachu mnie wola i nie ma wyjscia- trzeba sie nim zajac...hmmm tesknie za moja Bolandia:nerd:...zapakowalabym Stasia, wsiadla w samochod, pojechala po zakupy, potem na spacer, nad morze lub do mojego parczku, wpadlabym po drodze do kawiarni na kawke i lody...i bylabym u siebie a tak? eeee szkoda gadac
 
Witam!
Dziś zacznę od życzeń...Luandzia1- wszystkiego naj naj , zdrówka i samych radości!!!!!
Nie ma szans, nie przeczytam wszystkiego...trudno, moja strata, jak sądzę...:-)
A my dziś sie obudziliśmy i nie wiem skąd i po czym ale Małego coś wysypało na buźce...właściwie nie na całej ale zawsze...nic poza tym Mu się nie dzieje, więc póki co na razie będe obserwować, a jutro i tak idziemy do lekarza to zobaczymy...kurcze, ciekawe czy to po tej zupce Gerbera...a On ja tak lubi....
 
Zmiana planow...nie potrzebnie sie glowilam i troilam, wymyslalam, obmyslalam. Wielkanocy w domu nie robie...
...Jade do Polski...
...JUPI...
...moj kochany maz zrobil mi niespodzianke...a bylo to tak...
...nieswiadoma niczego rano wybralam sie do centrum na ostatnie przedswiateczne zakupy, biegalam po supermarkecie, koszyk po brzegi wypchalam i ustawilam sie w kolejce do kasy, gdy nagle zadzwonil maz z zapytaniem gdzie jestem, ja mu na to, ze w sklepie, jedzenie kupuje, a on, zebym nic nie kupowala. Troche oglupialam i zamilklam, bo jak to mam nic nie kupowac, tyle wolnego, to co my jesc bedziemy. Maz chyba wyczul, ze cos ze mna nie tak, bo po chwili dodal :"kochanie nic nie kupuj, bo jedziemy do Polski" - no i ja znow zaniemowilam. Maz trzy razy mi powtorzyl wiesz to dla Ciebie, bys byla w te swieta szczesliwa, ja na to tylko, tak, tak wiem kocham Cie i przerwalam rozmowe. Szybko wybieglam z kolejki poodkladalam towar na polki, ludzie sie troche dziwnie na mnie patrzyli, ale co tam. Wybieglam ze sklepu, wsiadlam w autobus, w domu w pol godziny spakowalam walizki i czekam na meza i jego corke, bo Leyla jedzie z nami. Nie jedziemy na dlugo, bo tylko do poniedzialku, ale jestem przeszczesliwa...Spedze Swieta z rodzina...
27.gif
50.gif
27.gif

Kochane!!!
Wesołego Alleluja!
Kiedy Wielka Noc nastanie,
Życzę Wam na Zmartwychwstanie
dużo szczęścia i radości,
któte niechaj zawsze gości
w dobrym sercu, w jasnej duszy
i niech wszystkie żale zgłuszy!





wielkanoc3.gif
 
Klavell swietna wiadomosc!!Moge sobie tylko wyobrazic jak sie czujesz:) Ja tu tez sama z M i corcia i wiem jak to bywa czasem :/ Cieszylam sie, gdy rodzice przylecieli do nas na Boze Narodzenie. Ale Wielkanoc niestety spedzimy sami, wiec niesmialo powiem, ze Ci zazdroszcze. MILEGO WYPOCZYNKU!!!!!!!!Maz zrobil Ci swietna niespodzianke!Widac, ze Cie kocha :)
 
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA ZUZI

Klavell to super ale masz kochanego męża, chyba lepszego prezentu na świeta nie mógł ci zrobić:-):-):-):-)

oj dziewczyny ciężko będzie mi za Wami nadążyć, ale puki co nie poddaje się i namiętnie czytam Wasze posty:tak::tak::tak: co do mojej pracy to juz 4 dzień mam za sobą i z radością stwierdzam że nie jest tak żle jak myślałam że będzie:happy: bardzo dużo uwagi poświęcam Juli po pracy więc myślę ze nasza więzi nie ucierpi:laugh2: a co do samej pracy to kurcze jakoś tak fajnie jest oderwać się od obowiązków domowych i poplotkować sobie z dziewczynami... Teściowa siedząc w domu z Julią sprzata mi mieszkanie co mnie strasznie irytowało ale teraz to sobie tak myśle że jak chce to proszę bardzo ja będe miała mniej do roboty:-):-):-)

wiem ze to nie jest watek o jedzeniu ale musicie mi wybaczyc- nie mam tyle czasu zeby wszystkie wątki zaliczyć a chciała bym Wam napisać co mi się dzisiaj przytrafiło a w sumie to bardziej Juli tzn dałam jej dzisiaj po raz pierwszy słoiczek hipp-a "krem ryżowo jarzynowy z kurczakiem" i mala miała normalnie odruch wymiotny przy każdej podawanej łyżeczce to nam sie jeszcze nie zdazylo oczywisie zaraz go odstawilam....
dobra narazie koncze ale jeszcze dzisiaj zawitam pozdrawiam:tak:
 
Klavell - to swietna wiadomosc..bo rodzina to zawsze rodzina! gratuluej meza;-):-) i mezowi takiej niespodzianki:-)
Asiek - moj tak robi jak sie zadlawi albo mu nie smakuje...ale zdarzylo sie to moze 2 razy, bo to wielki obzartuch jest:sorry: i wpyla co leci;-)
 
reklama
hejka
ja muszę się przeszkolić w zołzowaniu bo dziś wracam heapy z pracy a tu zonk
w domu taki syf że masakra
Klavell super że jedziesz do domku na święta jednak nie taki ten twój mąż straszny ;)

a ja powolutku zabieram się do świątecznych wypieków bo robie ciasta które składa się z kilku placków i przekłada a to masą a to twarogiem ala sernik itp
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry