Carioca - dziękuję, kochana, ja się dziś w sumie dobrze czuję, tylko kicham co chwilę. I spać mi się chce, jak nie wiem co. Ale najważniejsze, że łeb nie pęka, bo dla mnie ból głowy to dramat. A co do wyspania... Dziś w nocy nie mogłam spać. Tzn. odkąd Kuba pierwszy raz mnie obudził, to miałam problem z zaśnięciem. Chyba z pół godziny kręciłam się w wyrku, tysiąc myśli na godzinę, jak za "najlepszych" czasów mojej bankowej kariery:-

-

-(
Ja też dawno z Tymkiem nie ćwiczyłam. Tzn. odkąd jest chory, nie chcę go dodatkowo męczyć, ale chyba nie szkodzę mu tym zbytnio, bo z dnia na dzień i tak widzę postępy. Nawet już prawie się nie zgina w rogalik i układa się prościutko. Czasem tylko mu zdarzy się wygiąć po dawnemu ale zaraz się prostuje.
Qurcze, a przed chwilą zmierzyłam mu temperaturę i miał 38,5 st. C w pupie... Czyli 38st. po odjęciu połowy stopnia:-

-

-( Dałam mu leki, wypił z herbatką, potem zjadł pół słoiczka zupki jarzynkowej. To jego pierwszy posiłek od wczoraj. Zgroza... Dobrze, że chociaż pić chce.
A Kuba godzinę temu zasnął, więc chwilkę mam jeszcze go z głowy. Dzisiaj nie jest już taki marudny, ładnie je. Może on się uchowa.
Co do prostowania nóżek, to Tymek też tak robi od jakiegoś czasu. Skoro więc kilkoro naszych dzieci tak ma, to chyba nie jest to nic nienormalnego. Wydaje mi się, że w tym wieku nóżki już zaczynają przygotowywać się do stania. Przecież niektóre wrześniowe dzieci już potrafią stanąć w łóżeczku trzymając się szczebelek. Ale postaram się sprawdzić gdzieś, czy to aby normalny objaw i napiszę później czego się dowiedziałam.