reklama

Wrześniówkowe mamy

reklama
No i leze sobie w lozeczku zaczelam nawet czytac forum od poczatku i znalazlam sie na 38 stronie :szok:ale napisalam tylko pare postow bo potem wyladowalam w szpitalu i tak wlasciwie bylo do konca ciazy kroplowka w domu albo szpital...
 
Witam was kobitki.U nas dzisiaj piekna pogoda i Naomi zaczyna spac coraz lepiej.Ale jak cos jest dobrze to cos sie musi sypac.Mianowicie laptop zaczyna cos nawalac:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:Dobrze ze mi wspollokator porzyczyl swoj to przynajmniej moge pisac do was.
Blimka ciesze sie ze twoj synek zaakceptowal nianie.Sama bylam kiedys niania i wiem jakie to wazne zeby dziecko polubilo nianie.
Hruda duzo zdrowka zycze.
Co do ogrodka przy domku to ja mialam taki przy poprzednim domku.Ale tutaj nie:no::no::no:I strasznie zaluje,ba jak zrobi sie juz naprawde cieplutko to Naomi tez by z tego korzystala.
Uciekam dokonczyc obiadek.
 
Blimka dzieki :-) musiała przeoczyć ten post. Tak więc to prawda :-(

Hruda kuruj się kuruj!!!! Trzymam kciukasy!!!!

Moniu zobaczysz zdjęcia jak tylko dostaniesz dostęp do zamkniętego.

A ja wróciłam od mamy i tak jet pięknie na dworze, że zaraz wybywam na spacerek muszę fona zrobić do kuzynki to może i ją wyciagne na przechadzke z dzieciakami :-)

A wiecie co Kubala zrobił u mamy przemaszerował na czworaja cała długość przedpokoju!!!!!! :laugh2::laugh2::laugh2: Ale się ciesze!!!! W końcu zaczoł raczkować!!!!

Po drodze spotkałam listonosza, przyszły mi czapeczki te kapelusiki FAJOWE!!! A ta bandamka to taka chustka na głowe.

Kuba też szybko zaakceptował niekapka-kapka :-) i pije z niego od 5 miesiaca.
 
Blimka super, że Twój maluch zaakceptował nianie :-)

Luandzia znam dziewczyne, która przez 4 ostatnie miesiące ciąży przeleżała w szpitalu na podtrzymaniu w tym 3 miesiące w ogóle nie wstawała z łózka miała zakaz brała tokolize. Mąż był u niej dzień w dzień mył ją, pomagał w przebieraniu, pomagał w załatwianiu fizjologicznych spraw. A Marysia tylko marzyła o gorącej kąpieli i normalnym WC. W dodatku miała takie zaparcia, że raz robili jej lewatywe na sali, gdzie były wszystkie dziewczyny co prawda my wyszłyśmy, ale z pewnością czuła się totalnie skrępowana. Nie mogli jej wywieść bo po pierwsze jakby staneła na nogi to mogłoby spowodować poronienie a po drugie łózko się nie mieściło w łazience.

Podziwiałam ją. Ja ogólnie w szpitalu spedziłam miesiąc, ale w porównaniu to nic.
 
Ja do konca 6 miesiaca cierpialam na tzw patologiczne wymioty (kilkanascie razy na dobe) potem caly czas tracilam przytomnosc a w 7 miesiacu zaczelo mi sie otwierac ujscie i mialam skurcze najmilej chyba wspominam dwa ostatnie miesiace ,to dziwne jak bylam w ciaz to myslalam ze tego nie wytrzymam (zwlaszcza wymiotow) a teraz nie pamietam ze cos takiego mialo miejsce dopiero jak zaczelam czytac forum od poczatku to zaczelam o tym myslec...Ta niepamiec to chyba jakis cud bo nie wiem czy zdecydowalabym sie na nastepne dziecko:-)
 
reklama
Luandzia to coś strasznego co przeszłaś :-( ale racje Blimka napisała dla tak wspaniałej dziewczyny warto było :-)

Wiem co to znaczy strach przed najgorszym bo na poczatku przeszliśmy straszne chwile. Później spokój aż do 32tc kiedy miałam skurcze i leżałam tydzień pod krolówką, a dwa tygodnie póxniej powtórka z rozrywki tolokiza dozylnie :dry: bo rozpoczoł się poród przedwczesny tyle zatrzymywania było, że póxniej miałam problemy z urodzeniem Kubalki bo skurcze były tak mało sukcesywne, że szyjka nie rozwierała się, a ból niesamowity....choć dopiero po podłączeniu oksytocyny poznałam co to znaczy prawdziwy ból nie do wytrzymania, ale wytrzymałam i już dawno wszystko zapomniałam :-) jedno wiem WARTO BYŁO!!!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry