

Dziewczyny, dzięki za komplementy odnośnie synka. Rzeczywiście, teraz to kawał chłopa z niego, a wczoraj się dowiedziałam, że w żłobku miał ksywkę "Serdelas". Ciekawe dlaczego, he he. Wszyscy mi mówią jakiego mam wyrośniętego trzylatka (Kuba w lipcu skończy dwa



). Ale tak to jest jak się ma dwu metrowego tatusia. A tak na marginesie, to właśnie mojemu synkowi zaczął się etap "A co to jest" (a właściwie "To to je?") no i całymi dniami trzeba mu odpowiadać "To jest misiu, to jest baja, to jest stolik" itp. itd... Chociaż przecież doskonale wie, co to wszystko jest. Jak do tego dojdzie "A dlaczego?" to chyba nie wydolę


Ja też ciągle kaszlę, dziwne, bo inne objawy zapalenia gardła dawno ustąpiły. Nie wiem, czy powinnam się wybrać do mojej lekarki rodzinnej, ale trochę mnie ten kaszel niepokoi. W zasadzie czuję się bardzo dobrze. Od czasu do czasu, szczególnie pod koniec dnia, zaczyna pobolewać mnie brzuchol. Wczoraj uciekałam przed okropną burzą, która się rozszalała wieczorem, biegłam przez parę minut (strasznie nie lubię burz) no i musiałam łyknąć no-spę i się położyć, bo tak mnie rwało w dole brzucha. Dobrze, że Kuba poszedł szybko spać, bo nie dałabym rady z nim dłużej powalczyć. Potem drugie maleństwo (to w środku) zaczęło trochę dokazywać (co znoszę cierpliwie i z radością, bo przeraża mnie każda godzina, kiedy go nie odczuwam). To wszystko plus okropna burza sprawiło, że budziłam się co pół godziny i spokojniej zasnęłam dopiero przed 2:00 w nocy.
Jeśli chodzi o glukozę to mam ją wykonać w pierwszym tygodniu czerwca. Pamiętam z poprzedniej ciąży, że była obrzydliwa, ale wtedy mogłam wypić ją w domu a badanie wykonał mi mój gin w swoim gabinecie. A teraz mam iść do laboratorium i po wypiciu roztworu 75 mg glukozy kwitnąć tam dwie godziny do pobrania krwi. Ciekawe, skąd ta zmiana? Najbardziej mnie cieszy, że w sobotę i to w Dzień Matki jadę na USG połówkowe. Trochę przeraża mnie trzy godzinna podróż samochodem w upale 30-stopniowym, bo tak zapowiadają na sobotę. Ale już nie mogę się doczekać. Tyle, że moi faceci zostaną chyba w domu - dla Kuby taka podróż to byłaby udręka - a tak chciałam, żeby mój mąż był przy badaniu.
Carioca - a jaki wózek kupiłaś? Mnie kusi Graco Quattro De Lux, wydaje się funkcjonalny i dość lekki, choć przy poprzednim wózku (tym Kubusiowym) to każdy byłby leciutki :-). Nie chcę wydawać wielu pieniędzy, choć nie dam się już namówić na wózek za 650 zł, co to to nie. Za jakość trzeba jednak zapłacić. Przekonałam się na własnej skórze. Muszę też kupić nowe łóżeczko, bo Kubusiowe jeszcze służy naszemu pierworodnemu (już jako tapczanik). A w ogóle to rozpakowałam torbę z ubrankami po Kubie, tymi najmniejszymi. Aż wierzyć się nie chce, że to dziecko się kiedyś w nie mieściło


Część z nich ma moja kuzynka, ale już wie, że będzie musiała je niebawem zwrócić, hi hi. Tak, że z ubrankami nie będzie kłopotu. Myślę, że oprócz wózka i łóżeczka oraz kilku drobiazgów nie będzie potrzeby większych inwestycji.
Tygrysku - czy twój Szymek też tak często łapie infekcje? Mój Kuba znowu pokasłuje, mam zamiar dzisiaj go poczęstować Nurofenem na noc (przeciwzapalnie, bo dzięki Bogu, gorączki jeszcze nie ma) i czymś ogólnie na przeziębienie. Eurespal to rzeczywiście paskudztwo, ale daje radę, a u Kuby jakoś przechodzi w mleku. Mam nadzieję, że to się w nic nie rozwinie. Qurcze, miesiąc spokoju było.
Uff, ale się rozpisałam

. Chyba pora kończyć. Trzymajcie się, dziewczyny, cieplutko!