Jestem, jestem, kochane Wrześnióweczki! Dziękuję za pamięć.
Wczoraj się tak kiepsko czułam, że nie śmiałam wstawać z wyrka i siadać przed komputerem. Nie wiem, co się ze mną działo, ale padałam na ryjca. Ta pogoda mnie wykończy. Nawet do szpitala nie odważyłam się ruszyć. Więc ktg nie zrobiłam. No ale w poniedziałek mam wizytę, to się dowiem, co słychać u mojego szkraba i może rozwieje swoje obawy.
Majandra - dzięki za sms-a, naprawdę się cieszę, że udało ci się uniknąć szpitala. Bierz leki i odpoczywaj, a na 100% wszystko będzie po twojej myśli.
Tygrysku - u nas dzisiaj już ładniej za oknem ale też wieje jakby się ktoś uwiesił. Wczoraj wieczorem za to tak dmuchało, że mi krzesła i 5-litrowe butelki z wodą do kwiatów na balkonie poprzestawiało. Myślę, że ta pogoda jest tragiczna i że to przez nią czuję się nie najlepiej. A jeśli chodzi o porządki, to dzięki Bogu, że nie mam kamerki podłączonej do internetu, bo normalnie krajobraz jak po huraganie:-):-):-). Na jutro już mi się goście zapowiedzieli (na szczęście mile widziani) więc i tak muszę się zebrać do kupy i wziąć do roboty.