pod tym wzgledem, to niestety kiepsko:-(
wiecie co, rozgryzlysmy z siostra nasza wspaniala bratowa

. Aneta, kiedsy nam zazdroscilas, ze tak sie rzetelnie informujemy o chorobach w rodzinie

. wyszlo na jaw, ze az za rzeetlnie

: nasza bratowa jest ogolnie bardzo glupia i wredna. mieskzaja z moja mama. stosunki takie sobie, sa zgrzyty, ale to tez wina brata.
wydalo nam sie teraz podejrzane, ze zazwyczaj jak sie mamy zjechac do mamy, to w piatki u nich wszyscy chorzy. tak bywalo zawsze, gdy byl okres chorob:wrzesien-maj. nasza mama mowila, ze dzieci tam zdrowe, a jak pytalysmy Olke, to twierdzial, ze zaczal sie aktra, gardlo itp itd. kilka razy mozna w to uwierzyc, ale nie czesto. moze bardzije jej wierzylysmy dlatego, ze Jasia ma bardzo olewczy stosunek do chorob, bo ajk pisalalm z goraczka biega na grzyby, wiec dla niej katar czy gardlo, to nic. mialysmy wiec do mamy ograniczone zaufanie pod tym wzgledem i wiecej ufalysmy bratowej.
jednak teraz mnie i Ale tknelo cos, z eto moze byc celowe dizalanie Olki, zebysmy nie przyjezdzali do mamy, bo wtedy tez zawsze sie czepimy zachowania Tomka i czasem sa zgrzyty. dla nich pewnie lepiej, jak nie widzimy ich glupoty i jest spokoj.
mama we czwartek mowila nam, ze dzieci zdrowe, a Olka w pitek ze Witkor am katar, Radzia bardzo boli gardlo, ona tez nie najlepiej sie czuje. ja sie wkurzylam. na predce obmyslalysmy z Ala zmiane planu, zeby jednak sie gdzies spotkac. mieli przyjechac do nas. jendak w pitek wieczorem pisalalm z Ala na gg i dogadalysmy sie, ze podejrzane sa te piatkowe choroby u nich i postanowilysmy zaryzykowac i jednak pojechac. co sie okazalo? Witkro ma nos suchy, Radzio nie wei, co to bol gardla i nikt nie wspominal o zadnych chorobach


co za wredna malpa


troche chaotycznie napisalam, sluze wyjasnieniami;-)