majandra
Mamusia Maciusia 17/08/07
Ja w szpitalu bedac 9 dni mialam problem z karmienie, najpierw synek nie umial ssac,pozniej okazalo sie,ze mam malo mleka, nastepnie byly podejzenia o "kiepskie" brodawki, dalej byl nawal mleka. Oj, co ja przeszlam
! Wszyscy w szpitalu mimo to naciskali,zeby karmila piersia, jak szlam na dokarmianie to patrzyly na mnie jak na morderczynie. Bylam tam tylko 2 razy i potem stwierdzilam,ze wole juz sie pomeczyc niz wozic tam synka. Zwlaszcza jak to karmienie wygladalo: strzykawa w buzke i sru. Mleko wylewalo sie ustami.:-
angry: Ale teraz ciesze,ze karmie piersia. Synkowi i mnie jest przyjemnie:-)
! Wszyscy w szpitalu mimo to naciskali,zeby karmila piersia, jak szlam na dokarmianie to patrzyly na mnie jak na morderczynie. Bylam tam tylko 2 razy i potem stwierdzilam,ze wole juz sie pomeczyc niz wozic tam synka. Zwlaszcza jak to karmienie wygladalo: strzykawa w buzke i sru. Mleko wylewalo sie ustami.:-
. Coś czuję,że to jeszcze potrwa, przynajmniej okna nam wymienią zanim się dzidziuś urodzi.
)
ale to pewnie od owoców których wczoraj zjadłam całą masę.