Ruda-iza, Xeone - no ja też tak miałam, najpierw byle do końca 36 tygodnia, a teraz ani widu ani słychu. Na ostatniej wizycie u mego doktorka naśmiałam się z tego jak norka. Jak dobrze pójdzie to może we wtorek, środę będę już po wszystkim. Ale wszystko zależy od poniedziałkowej wizyty w szpitalu u ordynatora oddziału położniczego. Ja, jak Kubica, muszę przejść przez kwalifikację



. Jak wszystko pójdzie po mojej myśli, to zdobędę Pool Position i będę miała swojego Tymka przy sobie.
Xeone - duża ilość gęstej galaretki na bieliźnie to może być czop. Jeśli jest podbarwiony krwią, można to traktować jako oznakę rychłego porodu. U mnie czop odchodził prawie 2 tygodnie, aż się dziwiłam, skąd tam taka tego ilość się wzięła.
Majandra - ale zbieg okoliczności, ja dzisiaj też myślałam o Cfcgirl (pochodzimy z jednego miasta i się "prywatnie" znamy), dlatego dzisiaj wyszukałam jej użytkownika i sprawdzałam ci się z nią dzieje. Rzeczywiście jest w ciąży, 5 tydzień, ale nie zdążyłam doczytać do końca tego wątku, w którym się udzielała (Mamy z Bradford czy coś takiego). A o ile dobrze pamiętam, to sama zajrzała do nas jakiś czas temu i przekazała nam wieści o swoim odmiennym stanie. Chyba właśnie akurat wtedy, kiedy ty rodziłaś.