Witam i ja.
Własnie wróciłam z PUP dostałam skierowanie na staż, pojechałam na rozmowę ale szefa nie było, kazali zostawić CV i babka mówił, że jakby co to zadzwonia, bo będzie casting

więc dupa blada.......... tak zawsze mówią: ZADZWONIMY a zawsze głuchy telefon potem jest

Monia witam "siostro kombiaków";-) fajowe
Aneta ekstra udało Ci sie sprzedać
Donuś ............ widziałam Twoją królewne na własne oczy i oświadczam, że jest normlana, nie za chuda

a pupcie to nawet ma pultaśną
Co do naszego wypadu w góry. Ogólnie mielismy maraton, ( Donus plan wykonany;-)) , jestem strasznie dumna z moich pociech, że dali radę iśc na doline 5 stawów do wodospadu Siklawa a stamtąd po bardzo trudnym szlaku nad Morskie Oko, w sumie 8 godzin wędrówki, w pewnym momencie jest tak stromo, że jednen facet źle stanął i poleciałby w dół ggdyby nie korzenie drzew........
Pod koniec mieliśmy jakiegoś wirusa i żygalismy dalej niż widzieliśmy, ja do 3 nad ranem ściskałam kibel, Maja nastepnego dnia w markecie schaftowała się a Adasiek 3 dnia w Wieliczce

, no ale daliśmy radę.
U Donusi było bardzo sympatycznie......... tylko trochę głupio nam było, że nas ulokowali w dwóch pokojach a oni sami gnieździli się w namiocie.........
Co do auta, to padł nam alternator , jechaliśmy to auto nam piszczało, bo elektronika dawała znać, po drodze znaleźllismy elektromechanika, ogólnie nie zajmowali sie tymi sprawami, ale byli bardzo pomocni, zorganizowali nam części , ich "złota" rączka zajął sie autem, a właścicielka była taka wporządku i zawiozła nas nad wodę, by dzieci sie wykąpały no i żebysmy nie sterczeli w warsztacie........... po 3 godzinach przyjechała bo auto naprawione. Szczęśliwi ruszylismy , ale po 3 km znów to samo

więc wróciliśmy spowrotem do nich, a że już póxno było to nocleg był przymusowy, bo następnych części juz dostać po 17tej nie mozna było. Nocowalismy w jakimś moteliku, a J rano pochałam do warsztatu a my miejskim do centrum do kina, bo co tu robic kiedy z nieba lał się 40-sto stopniowy żar. Po Smerfach2 J zadzwonił, że jedzie........... no i do tej pory jeździmy już bez problemów. Nie obyło się i z modlitwa po drodze na Jasną Górę zajechaliśmy.
Tyle w skrócie
