Witam po raz pierwszy w Nowym 2008 Roku!
U nas też miała być impreza kołderkowa przy TV ale o 18:00 wpadł znajomy, no to uszykowałam co nie co i podrinkowaliśmy sobie do 21:00. Potem zebrało nas na spacer, więc zapakowaliśmy maluchy do wózków i wybraliśmy się na małą przechadzkę. Między innymi zaszliśmy złożyć życzenia do chrzestnej Kubusia, która miała nocny dyżur w pracy (to jej mąż nas odwiedził), a potem poszliśmy do restauracji, gdzie bawili się ludziska z naszej paczki. Muzyczka grała cicho, więc Tymo spał, za to Kuba - tancerz - rozkręcił im imprezę
. Po godzince wróciliśmy do domu, po drodze puszczając z Kubą kilka sztucznych ogni. Kuba dotrwał do 23:30, kiedy już miał dosyć wypiliśmy Picolo za Nowy Rok i mały poszedł spać. Natomiast Tymo obudził się po powrocie ze spaceru i doczekał z nami do północy. Na szczęście zasnął jak tylko ucichł hałas spowodowany petardami. My z mężem posiedzieliśmy do 2:00, a rano o 6:00, niestety, dzieciarnia uznała, że koniec spania. Więc mamy oczy na zapałki
U nas też miała być impreza kołderkowa przy TV ale o 18:00 wpadł znajomy, no to uszykowałam co nie co i podrinkowaliśmy sobie do 21:00. Potem zebrało nas na spacer, więc zapakowaliśmy maluchy do wózków i wybraliśmy się na małą przechadzkę. Między innymi zaszliśmy złożyć życzenia do chrzestnej Kubusia, która miała nocny dyżur w pracy (to jej mąż nas odwiedził), a potem poszliśmy do restauracji, gdzie bawili się ludziska z naszej paczki. Muzyczka grała cicho, więc Tymo spał, za to Kuba - tancerz - rozkręcił im imprezę
. Po godzince wróciliśmy do domu, po drodze puszczając z Kubą kilka sztucznych ogni. Kuba dotrwał do 23:30, kiedy już miał dosyć wypiliśmy Picolo za Nowy Rok i mały poszedł spać. Natomiast Tymo obudził się po powrocie ze spaceru i doczekał z nami do północy. Na szczęście zasnął jak tylko ucichł hałas spowodowany petardami. My z mężem posiedzieliśmy do 2:00, a rano o 6:00, niestety, dzieciarnia uznała, że koniec spania. Więc mamy oczy na zapałki


To już dwa i pół tygodnia jak nie mogę nią ruszać
). No i ona mi powiedziała że był taki czas że zupełnie straciła mleko na 3 dni, a był też okres że miała mało mleka jak jej dziecko miało ok 3 miesięcy. Przetrzymała to, częściej przystawiała małego, i zaczęło się to mleko produkować w wystarczających ilościach (a nawet w nadprodukcji). Motywuje mnie to, bo widzę, że nie tylko ja mam kryzysy, że to normalne, ale też że można je przetrwać bez dokarmiania.

.