reklama

Wrześniówkowe mamy

Nuśka no właśnie po narkozie to był koszmar :crazy: Wymiotowałam i wogóle samopoczucie STRASZNE. Dzisiaj już jest lepiej, już w domciu i bez tego cholernego drenu który ogranicza wszelkie ruchy. Ranki bolą, no ale to chyba normalne na drugi dzień. Najgorsze jest to że ostatni posiłek jadłam w niedzielę wieczorem i jestem okropnie głodna.:baffled: Do tego u mamy a ona co rusz wyciąga jakieś dobre jedzenia dla męża. Marzę o ziemniaczku... A jutro i pojutrze mogę tylko kleiki, dobre i to, już nie mogę się doczekać :eek:

Klavell nie mam pojęcia czy to może być zapalenie ucha, ale lepiej idź sprawdzić do lekarza, bo to mogłoby się jakoś nieciekawie skończyć.

No i dzięki za gratulacje z okazji ząbków :-) Nawet nie było najtragiczniej, czasem Oskar miał napady płaczu bez wyraźnego powodu ale nie dużo bardziej niż zwykle. Chyba jesteśmy uodpornieni :sorry:
 
reklama
czesc! nie mam czasu dzisiaj nadrabiac wiec krotko... kupilam mojemu glodomorowi mleko bebiko 2R i nie wiem przez jaki smoczek je podawac. przez zwykly nie chce leciec a przez trojprzyplywowy leci za szybko :eek:.

sprobuje teraz cos przeczytac. moze uda mi sie nadrobic zaleglosci :happy:.
 
Dziś sprawdziłam na ile Maciuś jest tak naprawdę głodny. Dawałam mu tylko wtedy, gdy już był głodny. Olałam ustalone godziny i o dziwo zjadł mniej niż zawsze, bo od pobudki o 7:40 do 19:40 zjadł 5 razy z piersi, 100 g musu owocowego i 2 razy kaszkę z 2 miarek. Ani razu mleczka mu nie dałam. Czyżby okazało się, że go przekarmiałam:baffled:
 
Dzis bylismy na mini kontroli u lekarza – tym razem panstwowo ! J

Pani na wiesc ze Nastusia ma 5 m-cy i 12 dni powiedziala, ze zartuje bo Nastka wyglada na dziecko co ma okolo 9 m-cy !!!! Powiem wam ze nie raz to juz slyszalam !

Wazy 8620g, jeszcze zebow nie widac ;) , ale byla zachwycona jej rozwojem ruchowym. Patrzyla jej bioderka i powiedziala ze sa ok, ze nie trzeba robic usg, ale tu sie robi choc nie wie dlaczego taka praktyka, no ale jak chce to moge zrobic dla czystosci wlasnego sumienia.

Powiem wam ze wczoraj poszlismy z tym skierowaniem na usg bioderek i jak weszlam to sie zalamalam !!!!! Zapisy tylko na biezaco i ja bylam 45 min wczesniej to juz bylo jakies 40 dzieciatek, oczywiscie kazde z mamusia, z tatusiem, wozek, foteliki.... ledwo tam wjechalismy....!!! Na wdechu doszlam do recepcji gdzie pani powiedziala ze kazde dziecko 10 min.. wiec jakby liczyc musialabym czekac kilka godzin ! Poprostu WYSZLAM ! Nie bede terroryzowac siebie a tym bardziej dziecka ! W dodatku nie bylo tam miejsca na nic, a jeszcze Nastka ma takie dni ze szkoda gadac !

No pisalam na RATY ale jakos sie udalo J
 


Witam
wpadlam na chwilke sie przywidac bo zaraz uciekam na kurs...dzis w nocy bylo troszke lepiej do 4:00 udalo sie Hanifce pospac potem to juz znow katastrofa, placz wiercenie sie....przez to wszystko przez tydzien zapomnialam podawac jej witamine D3...ehhh....
 
I ja sie witam:-)
U nas wczoraj bylo "inaczej" - Stasiu do 12 byl marudny, ale potem - wyczuwajac chyba podly i placzliwy nastroj mamy:wściekła/y:, bo darlam koty z J - zlagodnial, poweselal, krotko mowiac powrocilo moje niezniszczalne dziecko...na jak dlugo? tsss nie zapeszam:-D
Szczepienie nie wypalilo bo lekarka na zwolnieniu i oczywiscie szanowna sluzba zdrowia nie byla na tyle mila zeby mnie o tym fakcie powiadomic...i tak sie tluklam niepotrzebnie.
A za-niebawem idzieMY do kolejnej fanastycznej "instytucji" jaka jest Kosciol i do proboszcza w sprawie chrztu! brrrr..wspominalam wam ze na koledzie dal nam do zrozumienia ze :no:...no i dzis kolejna przeprawa...trzymajcie kciuki kochane, choc moze tu 10tka rozanca by sie przydala? ( ;-)zartuje, wybaczcie jak kogos urazilam ale mam niestety uprzedzenia:baffled:)
Poza tym zaraz ide odwiedzic kolezanke w szpitalu bo urodzila duuuzego chlopaka w piatek. Jednak z powodu znacznego ubytku krwi podczas porodu mloda mama ma powazna anemia a Szymus zoltaczke, tak wiec bidulki musza jeszcze tam troszke zostac...
Pozdrawiam was cieplutko zyczac spokojnego:-p dzionka!
 
Wkoncu przedarlam sie przez wszystkie posty i podsumowujac.
Wszystkim zkluconym z chlopami zycze szybkiego dojscia do porozumienia,a malutkim marudka zeby znowu byly aniolkami.

Gratuluje perelek dla szybkich chlopakow rudej izie i doti:-)

Wszystkim chorutkom szybciutkiego powrotu do zdrowia.

A ja postaram sie byc juz z wami na bierzaco.
 
A ja postaram sie byc juz z wami na bierzaco.

Trzymamy za "słowo" :-):-):-):-)

A my dziś mamy mieć szczepienie tylko nie wiem co z tego wyjdzie bo jak już wcześniej pisałam Igorek troszkę pokasłuje ale nie wiem czy to nadmiar ślinki czy jakieś inne paskudztwo na szczęście zanim podadzą szczepionkę to bada lekarz więc będę wiedziała co i jak.

Hruda trzymam kciuki za koleżankę i jej malucha. Piszesz ze duuuży chłopak to ile waży i mierzy?

MAła-gorzataka
u nas nie dają skierowań na badanie USG bioderek musimy robić na własna rękę ale na szczęście jesteśmy już po dwóch obowiązkowych badaniach i wszystko jest ok więc się cieszę i Tobie również życzę dobrych wyników a na pewno będą:-):-)
 
No, witajcie wieczorkowo!
U mnie dzień intensywny, jakoś tak czasu brakowało na dłuższe pobuszowanie na forum. Teraz Kuba ogląda baję, a męża zagoniłam do usypiania Tymka (ale raczej marne szanse na to, bo słysze, jak mały gada w wózku zamiast zasypiać;-)). A ja postanowiłam teraz napisać, bo potem, po 20:00 to już mogę nie dotrwać. Ostatnio jestem taka padnięta wieczorem...:baffled:


U nas dzisiaj dla odmiany bardziej marudny jest Kuba, normalnie nic tylko się pociąć. Tymek był spokojny do 15:30, bo potem też zaczął wydziwiać. Ale nie dziwię się, z taką pogodą to i ja się czuję do bani. Łeb mi pęka, a nie mogę znaleźć żadnych tabletek przeciwbólowych.

Majandra - w przypadku Tymka niestety sposób na ziewanie nie działa, bo on ziewa dziesięć minut po obudzeniu, a jedyny wskaźnik bycia śpiącym to natężenie marudzenia. Niestety,czasem nie uda mi się zdążyć zanim się nie przemęczy i potem trudno go już ululać. A jeszcze jak jest Kuba w domu to w ogóle tragedia, bo przecież jemu się jadaczka nie zamyka i co wydaje mi się, że najmłodszy śpi to ten go wybudzi, rrrrrrrrrr...

Blimka napisała:
Mój od kilku dni właśnie chwyta się za siurka, zwłaszcza przy kapieli i przewijaniu, troche mnie to stresuje bo się martwię żeby sobie za mocno nie ścisnął:szok:

Ee, ja bym się nie martwiła, jak zaboli to puści:-). Jak czasem widzę, co mój pierworodny wyrabia w kąpieli ze swoim, to aż mnie ciarki przechodzą, a mąż na sam widok blednie, więc chyba póki co takich maluchów to nie boli:-D;-)

Larcia napisała:
moze kup takie specjalne siedzonko do kapieli?Ja takie mam od urodzenia Amandy i dzieki temu nie musze jej trzymac- tak o wiele latwiej wykapac maluszka.

Ja też mam taką foczkę i od urodzenia kąpię w niej Tymka. Ale ostatnio przeżyłam chwilę grozy. Ja mu myję nóżki, a temu mojemu sz-krabowi zachciało się przekręcać na boczek i tak się naprężył na tym siedzonku, że zrobił z całym majdanem fik i zanurkował w wodzie. Dobrze, że byłam przy nim:eek::szok:. Nawet nie płakał tylko był taki zdziwiony, że gdzieś mu się stały grunt obsunął:-). Ale od tej chwili trzymam leżaczek kąpielowy jedną ręką i co chwila patrzę, czy się młodemu znowu przekręcania nie zachciało.

Klavell - zamiast się zamartwiać, wybierz się po prostu z Hanife do lekarza. Jeżeli to ząbkowanie to cię uspokoi i powie, jak łagodzić dolegliwości, a jeśli to zapalenie ucha, to nie wolno tego lekceważyć, bo to leczy się anybiotykiem (w PL takie maleństwa zwykle lądują w szpitalu), może dojść do komplikacji, w tym czasowej lub trwałej utraty słuchu. Ja do objawów zapalenia ucha podanych przez Tygryska dodam jeszcze tylko płacz podczas ssania mleka z butelki, ponieważ ssanie nasila ból, a dziecko piszczy zamiast płakać. Może dojść też do wysięku z ucha lub możesz zauważyć więcej niż zwykle "miodku" w uszach.

Nuśka - ja mam ten sam problem, bo Tymek powinien być szczepiony pod koniec stycznia ale wtedy brał zastrzyki. Jutro minie 14 dni od końca kuracji, a ten łobuziak też mi od czasu do czasu pokasłuje i ma katar. Więc jeszcze trochę się wstrzymam i poobserwuję.

Doti - ja po tej narkozie przy wycięciu woreczka też się źle czułam, wymiotowałam, czułam okropne torsje, miałam temperaturę i w ogóle byłam wypluta. Pół roku wcześniej miałam cesarkę w ogólnym i czułam się po niej zupełnie inaczej i o niebo lepiej. Natomiast we wrześniu, po drugiej cesarce, narkozę zniosłam kiepsko, choć obyło się bez mdłości i wymiotów. Ciężko mnie było postawić na nogi. A ja jestem drugi dzień na diecie wątrobowej... Jakoś daję radę z tym gotowanym i duszonym, choć nie przepadam i tęsknię za schaboszczakiem...:-D;-) Ale gdzieś mnie tam lekko ciśnie pod żebrem... Buuuu... Chyba od sera żółtego na śniadanie...

Hruda - to nie fajnie z tym szczepieniem. He he, a co do uprzedzenia o nieobecności lekarza, przecież tam wszystkim korony z głowy by posapdały, gdyby mieli podzwonić po pacjentach. Nie, no, zbyt wiele oczekujesz od służby zdrowia:-D;-):confused2:Acha, no i oczywiście trzymam kciuki za koleżankę i jej synka. Mam nadzieję, że długo ich nie potrzymają w tym szpitalu. No i powodzenia na polu walki z wiatrakami, czyli z wielebnym;-)
 
reklama
:wściekła/y:Wlasnie wrocilam z pola walki...z proboszczem i brak mi slow, tylko jedno okreslenie mam na tego...Oczywiscie zgody na chrzest Staska nie otrzymalam bo potrzebna jest obecnosc meza, tzn tfuuu jakiego meza? przeciez my tylko jestesmy po kontrakcie, zyjemy w grzechu. Tak wiec moj kontraktowy pan MUSI przyleciec, rzucic prace w uk do sznownego proboszcza po jakis zakichany swistek...a i tez niewiadomo czy po przemowie o zyciu po bozemu ten sie jednak rozmysli...a najbardziej mnie wk...jak na koniec dodal ze" musimy zyc religijnie bo tak jak my dla Kosciola tak on dla nas wiec na pogrzeb nie mamy co liczyc, od tego sa grabarze"(koniec cytatu)...myslalam ze spadne z krzesla. Zaluje ze nie mam w sobie tyle arogancji co ten "duchowny" i dodalabym co o jego religijnosci mysle ja.

Hruda trzymam kciuki za koleżankę i jej malucha. Piszesz ze duuuży chłopak to ile waży i mierzy?
A kolezanka fresh-mamuska zmeczona, blada (pewnie przez te anemie:baffled:) ale przeszczesliwa..i mlekodajna ( tu sie klania moja zazdrosc:sorry:). Synek ( 4600g i 60cm) po "solarium" juz w lepszej kondycji wiec moze jutro wyjda...Ale nawiasem mowiac przyjemnie bylo odwiedzic stare konty i pokazac Stasiowi jak 5 miesiecy temu patrzyl na swiat przez szklane scianki lozeczka szpitalnego hehe

Co do fali terroru naszych milusinskiech moj juz drugi dzien spokojny..tzn teraz od pol godziny slysze jeczenie wydobywajace sie z lozeczka...ale to pikus w porownaniu z wczesniejszym wrzaskiem i placzem...

A na poprawe humoru podarowalam sobie kurtke wiosenna i solidna dawke glutenu ( Ile moge gram na swoj wiek? hehe...) i usmazylam wlasnie 6 racuchow z jablkiem. Amen.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry