• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Wsparcie partnera

reklama
Powiem tak. Jeżeli nic się nie zmieni z kosiniakowym i 500+ i uratujemy swój związek to po porodzie razem będziemy mieć 6700, z czego moja mama już jest tak podniecona faktem, że będzie mieć wnuka lub wnuczkę pierwsza, że ona powiedziała że kupuje wózek i łóżeczko i koniec kropka 😅

Wózek, łóżeczko i fotelik to tyle co NIC.
I ja rozumiem, że zazwyczaj wielu młodych rodziców korzysta z pomocy dziadków, ale naprawdę nie na nich powinno się opierać cały scenariusz rodzicielstwa.
Czy 6700 to dużo? Nie wiem. Może wystarczająco pewnie zależy od potrzeb, natomiast u Was nie tyle jest problem z tym czy to dużo tylko czy w ogóle tyle będzie.
To jest właśnie to o czym mówią dziewczyny, brak pewnych koniecznych decyzji przed podjęciem decyzji o sprowadzeniu człowieka na świat.
Rozumiem, że jesteś w trudnej sytuacji bo Twoje oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością. To bardzo smutne i niesprawiedliwe, ale tak niestety zdarza się często kiedy dziecko ma poprawić jakość słabego związku. Liczę na to, że Twój partner ma po prostu chwilowy spadek formy, ale na wszelki wypadek nie licz na jego pieniądze i potraktuj je jako miłą niespodzianke. Masz jeszcze wiele tygodni by spróbować poukładać sobie życie bez niego (oby te przygotowania nie okazały się konieczne).
I przede wszystkim oszczędzaj ile się da póki dziecka nie ma na świecie
 
Co ma piernik do wiatraka?
Bo wjezdzasz na dziewczynę a sama nie jesteś najlepszym człowiekiem.
Nie martw się o to, poradzi sobie. Zarzucasz jej biedę, nieodpowiedzialność.
Jak dla mnie to ty jesteś nieodpowiedzialna matką skoro nie potrafisz dać córce miłości na tyle na ile potrzebuje. Liczy się dla ciebie tlyko młodsze dziecko.
 
A nie obawialas się, ze nagle partner straci zainteresowanie dziećmi (bo planowanie to jedno i wtedy każdy chce, a spotkanie z rzeczywistością bywa bolesne)?
Oferty wsparcia a to samo wsparcie w rzeczywistości to zupełnie inna kwestia. Nie martwiłam się, ze ludzie zostawia cie na lodzie?

Przecież już Ci napisałam, że nie, i choćbyś milion innych pytań zadała, to ta odpowiedź się nie zmieni :)
Partnera byłam pewna, co już z resztą wcześniej opisałam i nie brałam pod uwagę opcji, że coś się w tej kwestii zmieni.
Jak już wspominałam, byłam lekkomyślna, głupia i nieodpowiedzialna, więc podkreślę jeszcze raz - wtedy NICZEGO SIĘ NIE BAŁAM, NICZYM NIE MARTWIŁAM i NIE PRZEWIDYWAŁAM NAJGORSZEGO :)
 
No a jeszcze fakt, że zazwyczaj chore dziecko = absencja w żłobku = absencja w pracy. I albo bierzesz urlop który jest ograniczony, albo ciśniesz na opiekę na dziecko, przez to wypłata mniejsza i często cierpliwość pracodawcy nadwyrężona. Bywa przesrane

Można się przejechać równo.

Chyba masz stalkerke 😁

Zeby to jeszcze wiedziała, co mówi to byłabym zaszczycona..
 
Bo wjezdzasz na dziewczynę a sama nie jesteś najlepszym człowiekiem.
Nie martw się o to, poradzi sobie. Zarzucasz jej biedę, nieodpowiedzialność.
Jak dla mnie to ty jesteś nieodpowiedzialna matką skoro nie potrafisz dać córce miłości na tyle na ile potrzebuje. Liczy się dla ciebie tlyko młodsze dziecko.

O czym ty mówisz? Pomyliłaś mnie z kimś czy co?

Nie zarzucam ale zadaje niewygodne pytania.
Za co utrzyma dziecko jak facet już powoli zaczyna się wycofywać?
Jak zapewni mu byt skoro sama mieszka jeszcze u mamy? Nie muszę znać odpowiedzi na te pytania ale może autorka sobie pewne rzeczy przemysli i do jakiś wniosków dojdzie?
Mnie to ryba, niech się ludzie rozmnażają ile wlezie ale myśle, ze każdy powinien mieć chociaz szczątkowe pojęcie o niezalezności i odpowiedzialności za własne życie.
 
Przecież już Ci napisałam, że nie, i choćbyś milion innych pytań zadała, to ta odpowiedź się nie zmieni :)
Partnera byłam pewna, co już z resztą wcześniej opisałam i nie brałam pod uwagę opcji, że coś się w tej kwestii zmieni.
Jak już wspominałam, byłam lekkomyślna, głupia i nieodpowiedzialna, więc podkreślę jeszcze raz - wtedy NICZEGO SIĘ NIE BAŁAM, NICZYM NIE MARTWIŁAM i NIE PRZEWIDYWAŁAM NAJGORSZEGO :)

Ok to jeszcze tylko ostatnie pytanko.
Majac tyle lat ile masz i wiedząc o życiu to co wiesz teraz, zrobiłabym to samo?
To nie jest pytanie o to, czy żałujesz, ze urodziłaś dzieci, ze jesteś z tym konkretnym facetem tylko generalnie. Postapilabys ponownie tak samo?
Albo jeszcze inaczej, pozwoliłabys swojej córce na taka decyzje czy raczej bys najpierw spróbowała wyjaśnić co z czym się je?
 
reklama
Chyba zaczynamy wjeżdżać na zależność wieku i doświadczeń względem decyzji o posiadaniu dziecka. Można być "starą" matką z dobrymi pieniędzmi i zniszczyć dziecku życie swoimi demonami z przeszłości, a można być młodą siksą na początku kariery i być dla malucha najlepszą mamą na świecie.
I tak jak mówię, w tym konkretnym przypadku jakoś we łbie mi się ta cała sytuacja nie mieści, tak trochę przesadą jest wykluczanie biedniejszych, młodych matek bez własnego domu.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry