Roszpunko no właśnie ja nie jestem teraz tego taka pewna. Mój mąż w obliczu ostatniej tragedii stał się mi obcym zupełnie człowiekiem. Nagle wszystko się zmieniło. I nie chodzi o to, że pociesza mamusię po śmierci ojca. On po prostu stanął na rzęsach i nie ma nic ważniejszego poza mamusią. Mnie traktuje jak powietrze- przecież powinnam zrozumieć. A ja rozumiem, ale nie do końca, nie wszystko, bo wydaje mi się, że są pewne granice, które on właśnie przekroczył. Może ja po prostu jestem jakaś dziwna, może mi się coś pokiełbasiło i źle mnie rodzice wychowali, a może źle zrozumiałam słowa przysięgi małżeńskiej. Naprawdę byłabym w stanie zrozumieć gdyby to pocieszanie i wspieranie szanownej teściowej było zdrowe, ale nie jest. Zwłaszcza że pozostałe rodzeństwo mojego męża wycofalo się rakiem uznając, że mają swoje życie i swoje rodziny którymi muszą się zająć. Tylko mój mąż nie ma swojej rodziny, bo ja i ciąża zdajemy się w ogóle nie liczyć. Ech....
Ze streszczenia Losiczka dzisiaj wyszła ze szpitala, madlen ma urodzinki syna, katka powinna dzisiaj dostać @, ale póki co jej nie ma, ilonka chyba cały dzień odpoczywa bo po wizycie okazało się, że ma za krótka szyjkę, a marta myśli jak wychować męża tyrana.