dobra... przyznaję się....
nadstawiam karku i tyłka i możecie kopać ile wlezie...
Robiłam własnie porządki przymusowe w biurku bo posiałam jakies dokumenty, no i znalazłam jeden test ciążowy. Cholera. Skoro już tak leżal i leżał i rączki do mnie wyciągał to polecialam... No i dupa blada... Jedna krecha. Ja wiem, że powiecie:
1. nie był poranny mocz,
2. czułość testu niewystarczająca (25)
3. za wcześnie.
Ale nie moje drogie. Dziewczyny robiły kilka dni przed @ i wychodziły jasne, blade kreseczki, a u mnie dupes- nawet cienia cienia nie ma, więc kicha.
I nie nie nie... Nie będzie w tym cyklu dobrze- nie ma @ jest nadzieja. No tak, ale teraz to niech juz przylezie jak najwcześniej i niech się szybko skończy, bo czas nowe staranka rozpocząć.

Durna ja taka i niecierpliwa, a miałam być dzielna, silna wytrzymać do następnego poniedziałku i co???? ja sie pytam po co mi to było? qrcze...
co mnie pokusiło, żeby w tym biurku sprzątac i skąd ten test tam się znalazł (nie pamiętam).
Ale nic tam... Męża musze zacząć ostro gewałcić przez nabliższe dni, bo jak przylezie @ to znów na tydzień mnie wyłączy z życia więc trzeba korzystać póki się da...
Losiczko jeśli tempka nie spadnie jutro to zatestuj i daj nam znaka, nie trzymaj dłużej w niepewności.
Ilonko- Jasia zabieraj do innego pokoju i wszystkie powieszczenia wietrz chociaż po kwadransie kilka razy dziennie, żeby "zarazki" wypędzić.
Pamelo- qrcze drogie strasznie te wizyty w Italii, ale może na jedną jakoś wygospodarujesz kasiurkę, żeby sie upewnić i uspokoić?
a jeśli nie to czekaj do początku stycznia i też będzie dobrze.
