ja wychodzę z podobnego jak wy założenia. Jak moje dziewczynki coś dostają to i ja się odwzajemniam. I tak naprawdę to jest mi głupio gdy ktoś wpada w odwiedziny i przynosi coś dla dzieci a ich dziecko w tym samym momencie nic nie dostaje. Bo przecież ten ktoś mógłby kupić w zamian coś swojemu dziecku.
A co do prezentów na chrzciny.... dla mnie jest w tej chwili nie istotne czy Ala coś dostanie czy nie. Ja chcę ją ochrzcić i to moja sprawa. Zresztą zawsze zadaje sobie pytanie czy ją podaje ze względu na prezenty czy dla wiary i poglądów. Oczywiście dla drugiego więc nie wymagam nic od nikogo. Chrzestny jest obcą osobą, bo w rodzinie nie mieliśmy kogo poprosić, jest tylko po to bo musi być, a chrzestną jest siostra Adama.