lolisza
Fanka BB :)
To ja "zośka samośka" , nie zniosłabym gdyby ktos sie koło mnie po porodzie kręcił i jeszcze swoich rad udzielał odnosnie opieki nad dzieckiem i wychowania, o NIEEE... zadnych teściów, rodziców, ciotek i wujków, babć ani nikogo innego. Będe chodzic po domu w wyciagnietych dresach, nieumalowana i jeść zamrozone wcześniej obiady ale bede robic po swojemu i miec spokój święty, bo tekstów w stylu "a może cieńszą czapeczkę mu załóż", "a może nakarm go teraz", "a może nie kąp go teraz albo nie tak" itp to ja bym nie zniosła, musiałabym psychotropy łykac jak nic a wtedy to d...z karmienia cycem.
Dla mnie mój dom jest moją oazą, ja chcę tu wrócić spokojnie z moim dzieckiem i sie będziemy sami "docierać", M bedzie zakupy robił, może uda mi sie nawet coś ugotować, sprzatac bedziemy na zmiane i jakoś rade damy.
Co do zaangażowania mojego M w opieke nad małym to sie nie martwie, on już by poleciał na spacer jakby miał z kim...
Dla mnie mój dom jest moją oazą, ja chcę tu wrócić spokojnie z moim dzieckiem i sie będziemy sami "docierać", M bedzie zakupy robił, może uda mi sie nawet coś ugotować, sprzatac bedziemy na zmiane i jakoś rade damy.
Co do zaangażowania mojego M w opieke nad małym to sie nie martwie, on już by poleciał na spacer jakby miał z kim...
popieram w 100%, na poczatku rodzice powinni byc sami z malenstwem, u mnie wszyscy sie wchrzanili- moi rodzice mi nie przeszkadzali ale gorzej bylo z zazdrosna tesciowa ktora nie mogla przezyc ze oni sa a ona nie
i przylazila i krew psula swoimi radami. Jeszcze przychodzila ze swoim 4ro letnim synem ktory czesto byl chory, chodzil do przedszkola wiec bylam w strachu zeby jej czyms nie zarazil bo ja calowal itd
a ona uradowana ze to slodkie jak jej synus caluje tygodniowego noworodka
