Aletka: to jest taka mętna zasada jak dla mnie i mało mi pomagała (chociaż też starałam się wg niej postępować

) Ale po pierwsze: dziecko małe jest często jeszcze okryte kocykiem albo pieluchą flanelową. Po drugie: warstwa wartstwie nierówna - warstwa cienkiej bawełny na przykład a poliestrowy polarek.
W lato, kiedy miałam największe problemy z ubieraniem, w ogóle nie miała zastosowania - wszyscy byliśmy w samych gaciach i koszulkach i mieliśmy tyle samo warstw
W sumie na codzień sprawdza się to o tyle, że młody ma zawsze pod spodem body a ja nie, no i to jest ta nasza dodatkowa warstwa.
Poza tym to i tak jest trochę nie tak, bo przecież człowiek ma różne dni - nieraz jest mu ciepło a innym zimno, ktoś ma cały czas zimne ręce, chociaż zimno mu nie jest. Chyba trzeba patrzeć czy niemowlę nie jest spocone ani wychłodzone jedyna rada. (na poczatu robiłam to co 10 sekund

)
Krupka: w szpitalu każdy jest zbyt zajęty żeby zwracać uwage na innych - na pewno nikt nie będzie jakoś dziwnie patrzył na Ciebie

Poza tym wypadki się zdarzają - jak mi Ignac jednego dnia obsikał wszystkie komplety co wzięłam to prosiłam bez krępacji o szpitalne ciuszki położną
NieSamowita: właśnie o tym rozmawiamy, przeczytaj ostatnie posty.
Aga