Ja przy synku kupilam na poczatku jedna mala butelke w razie czego bo planowalam kp. Tylko on byl uparciuch i mial problem z lapaniem przez 2 mce. Jedno przystawianie trwalo 2 godziny a potem samo karmienie juz tylko 20 min. On wkurzony, ja wkurzona ale sie najadal, ladnie spal wiec dalismy rade. Jak sie juz nauczyl zaczelam leczyc zeby i jezdzilam na wizyty 70km w jedna strone + wizyta czasem po 3 godziny wiec nawet zdarzylo sie, ze mlody nie jadl 11 godzin bo wszystko doslownie bylo zle. Mialam przerozne butelki, kubeczki, lyzeczki, strzykawki, nawet calme medeli i nic. On poprostu nie jadl jak mnie nie bylo a wyjezdzalam tylko jak musialam. Teraz mam po synku w sumie calkiem nowy komplet wszelakich butli a nawet smoczkow i innych specyfikow do karmienia. Nauczylam go w koncu butli TT gdy go odstawialam od kp w 9 mcu zycia. Tez nie bylo latwo. Uparciuch z niego. Ze starsza córką bylo calkiem inaczej. Na start mialam komplet butelek aventa i je od razu zaakceptowala. Byla karmiona wylacznie piersia do 8 mca ale studiowalam zaocznie wiec sciagalam i mrozilam pokarm. Smoczka tez od razu zaakceptowala a i z odstawieniem nie bylo wiekszych problemow. Wiec dziewczyny, mozemy sobie planowac i planowac a dzieciaczki i tak sobie same wybiorą ;p