ZuzaJu o mojej diecie mogę dużo powiedzieć (dosłownie), co chwilę jem. Ostatnio nawet podczas kąpieli zrobiłam się głodna i mąż mi przynosił jogurt (bo stwierdziłam, że jedzenie kanapki to przegięcie). Ale staram się rozgraniczać - dużo owoców i warzyw, zupy, jogurty, praktycznie codziennie mogłabym jeść jajecznicę i hamburgery (tydzień temu kupiliśmy grill gazowy, więc myślę, że to z powodu "nowej zabawki" - gorąco polecam!).
Ale na słodkie raczej nie mam parcia, ani przed ciążą nie jadłam tak i teraz, chociaż żelków trudno mi sobie odmówić (szczególnie haribo, albo takie rurki długie - można je kupić w biedronce):-)
quchasia - powiem Ci, że moja dzidzia codziennie chyba z Chodakowską ćwiczy, bo non stop czuje jakiś ruch, napinanie się i parcie na pęcherz (co godzinę biegam do łazienki jak nie częściej). Ale to dobrze, bezpiecznie się czuję wiedząc, że jest taka ruchliwa. Pewnie po porodzie (jak już zacznie chodzić) będę to przeklinać, ale na razie to powód do radości:-)