Dziecko z zespołem Aspergera nie ma opóźnionego rozwoju mowy oraz rozwija się początkowo zupełnie normalnie (a Ty piszesz, że już jako roczne dziecko były symptomy). Piszę to dlatego, że takie zmienianie diagnozy tylko dlatego, że dziecko ruszyło, jest po prostu niewłaściwe... Nie rozumiem, czemu niektórzy (nie chodzi mi o rodziców tylko o teoretycznych specjalistów) to robią. Dziecko ma autyzm. Po prostu. To, że teraz super funkcjonuje, nie znaczy, że nagle jego autyzm przeszedł w zespół Aspergera

, a jedynie, że po prostu poszło do przodu, rozwinęło się, pomogła terapia, ale też widocznie dziecko nialo taki "potencjał".
Nie pisze tego Broń Boże jako uwagę do Ciebie czy jakiś atak, bo przecież to zupełnie nie od Ciebie zależy, że ktoś chce dziecku zmienić diagnozę.
Natomiast jest to nieprawidłowe i niepoprawne. Gdyby dziecko miało zespół Aspergera, jego mowa rozwijałaby się zupełnie normalnie i nie miałoby symptomów na tak wczesnym etapie.
I żeby nie było, sama mam córeczkę z autyzmem wczesnodziecięcym, to nie jest tak, że "nie wiem, ale się wypowiem".