• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Zdjęcia Styczniowych dzieciaczków :):):)

Tak na prawdę to chyba żadna matka nie jest w stanie zapomnieć o swoim zmarłym dziecku, tym narodzonym czy też jeszcze nie narodzonym :-( To straszne doświadczenie :-(
 
reklama
Hm no coz to ja jestem jakas dziwna albo z kosmosu:sorry2::sorry2:Nie zastanawialam sie jak by wygladalo, nie myslalam kiedy nadszedlby dzien porodu, 8 tygodnia ciazy nie utozsamialam z dzieckiem.Pewnie okrutne co pisze:sorry2:no coz, zawsze pisze jakie sa moje poglady neizal;eznie na to czy sa popularne czy nie hehe;-)
 
Skakanka masz prawo do własnego zdania, ja tego smutnego dnia straciłam część siebie, straciłam dziecko, które mogło być teraz ze mną. To było dziecko, mimo iż jeszcze go nie przypominało. Ono miało już serduszko, które widziałam jak bije. Jak mogłabym wymazać z pamięci tą istotkę i uznać, że nigdy nie istniała? Nie wiem, jak można usunąć ciążę, ja na pewno nie potrafiłabym tego zrobić..
 
Hm no coz to ja jestem jakas dziwna albo z kosmosu:sorry2::sorry2:Nie zastanawialam sie jak by wygladalo, nie myslalam kiedy nadszedlby dzien porodu, 8 tygodnia ciazy nie utozsamialam z dzieckiem.Pewnie okrutne co pisze:sorry2:no coz, zawsze pisze jakie sa moje poglady neizal;eznie na to czy sa popularne czy nie hehe;-)
to nie wydaje mi się dziwne- po prostu masz szczęście w nieszczęściu, ja straciłam jedno dzieciątko w dwunastm tygodniu a drugie w dziewiętnastym. Już nie boli, ale pamięć zostaje. Każdy przeżywa to na swój sposób...:-(
 
No tak moze niepotrzebne to drazenie tematu w kolko :sorry2:ale jeszcze podraze :nerd:
Xandi 19t to juz zupelnie cos innego,przynajmniej dla mnie, tym bardziej,że wczesniej tez poronilas i 12 t to tez 4 ttygodnie dluzej,zeby sie przyzwyczaic do mysli,ze sie jest w ciazy...:no:Ja ogolnie jestem osoba sie przejmujaca byle czym, 8t to nie bylo wcale byle co ale co innego gdybym potem nie zaszla juz wcale w ciaze albo notorycznie ronila czy jak sie to nazywa...Lub tez miala przekonanie,ze poronilam z wlasnej winy.Mam po prostu przekonanie,ze ta ciaza od poczatku nei byla zdrowa i nie mogla sie rozwijac.
Co do usuniecia ciazy nie wiem co bym zrobila, mysle,ze jestem na tyle odpowiedzialna,ze nie dopuscilabym do takiej sytuacji,zeby musiala sie nad tym nawet zastanawiac..no chyba,ze tfu tfu nawet nie pisze...Ale dla mnie to kobiety powinny o tym decydowac a nie faceci w sutannach czy w rzadzie...:sorry2:
Watek moze nieodpowiedni ale nie bedziemy zakladac specjalnie pod ten temat;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry