• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Zdjęcia Styczniowych dzieciaczków :):):)

No tak moze niepotrzebne to drazenie tematu w kolko :sorry2:ale jeszcze podraze :nerd:
Xandi 19t to juz zupelnie cos innego,przynajmniej dla mnie, tym bardziej,że wczesniej tez poronilas i 12 t to tez 4 ttygodnie dluzej,zeby sie przyzwyczaic do mysli,ze sie jest w ciazy...:no:Ja ogolnie jestem osoba sie przejmujaca byle czym, 8t to nie bylo wcale byle co ale co innego gdybym potem nie zaszla juz wcale w ciaze albo notorycznie ronila czy jak sie to nazywa...Lub tez miala przekonanie,ze poronilam z wlasnej winy.Mam po prostu przekonanie,ze ta ciaza od poczatku nei byla zdrowa i nie mogla sie rozwijac.
Co do usuniecia ciazy nie wiem co bym zrobila, mysle,ze jestem na tyle odpowiedzialna,ze nie dopuscilabym do takiej sytuacji,zeby musiala sie nad tym nawet zastanawiac..no chyba,ze tfu tfu nawet nie pisze...Ale dla mnie to kobiety powinny o tym decydowac a nie faceci w sutannach czy w rzadzie...:sorry2:
Watek moze nieodpowiedni ale nie bedziemy zakladac specjalnie pod ten temat;-)

skakanka, ja też troszkę drążnę;-) bo dokładnie też tak myślę jak ty. A mówiąc o szczściu w nieszczęściu to miałam na myśli fakt, że po prostu nie zdążyłaś się wtedy poczuć mamą i dla ciebie w tym przypadku to dobrze, bo oszczędziło Ci mnóstwo bólu. Ja też za każdym razem myślałam, że po prostu było coś z dzidzią nie tak i może lepiej się stało, bo potem patrzeć całe życie na chore dziecko albo przeżywać np. to co Moncik,.... serce by mi pękło...
a co do aborcji to ja też nie wiem jakbym się zachowała. Na dzień dzisiejszy to wykluczone, ale najczęściej to sytuacja wymusza zachowania i żadna zdrowo myśląca kobieta dla zabawy tego nie robi.
 
reklama
No właśnie Xandii...I jak zawsze o tym piszę to myślę właśnie o Moncik choć tego nie piszę:no:i że ja nie mam nawet prawa mówić,że straciłam dziecko bo tego nawet nie można porównywać.W 19t zaczęłam czuć pierwsze ruchy:no:ale inaczej juz podchodzilam do drugiej ciazy, nikomu juz nie mowilam jak wczesniej na samym poczatku, w pracy powiedzialam dopiero w czerwcu pod koniec roku szkolnego,ze od wrzesnia ide na L4.Cale mdlosci znosilam potajemnie;-)choc wszystko gadam jak na spowiedzi zwykle:rofl2:;-)
 
skakanka, ja też troszkę drążnę;-) bo dokładnie też tak myślę jak ty. A mówiąc o szczściu w nieszczęściu to miałam na myśli fakt, że po prostu nie zdążyłaś się wtedy poczuć mamą i dla ciebie w tym przypadku to dobrze, bo oszczędziło Ci mnóstwo bólu. Ja też za każdym razem myślałam, że po prostu było coś z dzidzią nie tak i może lepiej się stało, bo potem patrzeć całe życie na chore dziecko albo przeżywać np. to co Moncik,.... serce by mi pękło...
a co do aborcji to ja też nie wiem jakbym się zachowała. Na dzień dzisiejszy to wykluczone, ale najczęściej to sytuacja wymusza zachowania i żadna zdrowo myśląca kobieta dla zabawy tego nie robi.

Dokładnie, Xandii podpisuję się pod tym co napisałaś.
Lepiej że stało się to wcześniej, niż później. Tak musiało być i jestem o tym przekonana. Ale gdzieś tam we mnie siedzi ten ból i smutek.
 
To nasz wczorajszy spacer
karolinka029ie2.jpg
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry