NIe wiem juz od czego zaczac.
Wczoraj Darek zarejestrowal mnie z Majcikiem do lekarza, nasza pediatra nie przyjmuje wieczorem wiec zapisal mnie do jakies innej. No wiec pani stwierdzila ze maja ma zapalenie płuc, tylko jej diagnoza jakas dziwna byla, niechce mi sie pisac wszystkiego co gadala.Napisze tylko jeden jej wywod, po ktorym wiedzialam ze musimy uderzyc jeszcze do innego lekarza. Godz byla 20, majcik zasnela nam w samochodzie wiec tulila mi sie i nie chciala wspolpracowac, spiaca byla itd... wiec pani powiedziala ze to ze ona sie do mnie tuli to niekoniecznie ze ona jeste spiaca tylko ze to moze byc objawem zapalenia płuc.









Wiecej jej wywodow wam daruje. NOrmalnie japa mi opadła.
Jeszcze przy mnie rozmaiwala z recepcja dopiero byla nie mila i krzyczala.
Darek powiedzial jak mu wszystko powiedzialam ze widzial juz po minie Majki ze cos nie tak z facetka. Pani przepisala antybiotylk i uswiadomila mnie ze kuracja trwa 10, ok to sie pytam kiedy mam przyjsc z nia do kontroli to powiedziala ze jak mi sie lekarstwo skonczy. Mam przyjsc bo moze po tych npo 7 dniach okaze sie ze ten antybiotyk jest za slaby i bedzie trzeba zmienic, no to sie pytam dlaczego nie po 3 dniach przyjsc zeby to stwierdzic. No i znow zaczela gadac jakies bzdury......... Wyszlam z recepta i wiem ze ta pani juz nie zobaczy moich dzieci. ........
Zadzownilam zaraz do kolezanki, ktora leczy sie prywatnie u pediatry || stopnia i jest homeopata. Pani bardzo mila przyjela nas chodz juz bylo przed 22. NIe mowilam jej o mojej dzisiejszej wizycie. Tylko powiedzialm ze bylam w sobote na pogotowiu, ze nadal sie utrzymuja objawy itd...... Pani na spokojnie zrobila porzadny wywiad od urodzenia dziecka, jakie lekarstwa brala itd.............. Przebadala Majke no i ma zapalenie oskrzeli. I zalecila postawienie baniek



przepisala tez rozne leki homeopatyczne itd...... Troche dziwne ale jakos wzbudzila moje zaufanie, kobitka rzeczowa mila sympatyczna. Kupilam banki i postawilismy wczoraj wieczorem Majce. Najpierw sie nimi pobawila, no ale bala sie. Plakala jak nie wiem, nie wiem skad ona ma tyle sily, dzis mnie wszystkie miesnie bola. Na 4 banki, jedna trzymala sie troszke krucej niz powinna. Nasmarowalam ja pozniej smalcem gęsim i nalewka bursztynowa i zasnela okolo 23 i obudzila sie dzis po 10 rano. W nocy zakaszlala tylko raz. Dzis ubralam ja w kamizelke, zeby plecy nie przeiwala, nie da sie polozyc do lozka. Bawi sie je, pije, zjadla wszystkie lekarstwa. Banki mamy postawic 2 razy ale z przerwami jednodniowymi. Jesli w ciagu 2-3 dni sie nie poprawi odrazu do kontroli i dostanie wtedy jakis zaszczyk (juz by go wczoraj przepisala ale o tej godzinie dyzur z lekami homeopatycznymi ma tylko jedna apteka w warszawie, i tam nie bylo takiego lekarstwa :-() Jak sie nie pogorszy w piatek do kontroli.
To na tyle. Najgorsze jest to ze nie wim juz sama czy dobrze zrobilam ze postawilam jej te banki, czy lepiej bylo jej dac ten antybiotyk.







Ach no i mam przepis na fajna herbatke na przeziebienia, dla dzieci i doroslych. Nie wiem jak smakuje ale podobno dziala, sprawdzona przez moja kolezanke.
Dobra troche mi lzej bo sie wygadalam.
Najgorsze jest jeszcze to ze nie wiem co o tym wszystkim sadzi Darek, on w homeopatie nie wierzy. Widzialam ze nie jest do tego przekonany :-

-

-

-(
Mama mi powiedziala ze dobrze zrobilam bo kiedys sie tak czlowiek leczyl, banki smalec gesi itp...........
Kurcze ale esej wyprodukowalam ;-)