Witam wszystkie lutowe mamusie !
Przyłączam się do Was, ponieważ byłam na innym forum gdzie cicho strasznie było, więc uciekłam
Przedstawię się pokrótce: za niecałe dwa tygodnie kończę 27lat. W zeszłym roku postanowiliśmy z mężem, że od marca zaczniemy się starać o bobasa. Niestety pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem... lecz drugi strzał okazał się strzałem w 10
Według kalkulatora w internecie datę narodzin naszego Bąbla mamy ustaloną na 7 lutego 2012. U lekarza jeszcze nie byłam, aby nie rozczarować się widokiem "niczego" lub stwierdzeniem, że jeszcze za wcześnie. Wizytę mam zaplanowaną na 21 czerwca, czyli przyszły wtorek. Będzie to ok. 7 tydzień ciąży od ostatniego krwawienia.
Moje objawy ciąży to: brak miesiączki, senność większa niż zwykle (bo ja taki śpioch jestem zawsze, przez moje niskie ciśnienie), od czasu do czasu leciuteńki ból piersi po bokach oraz zdarzały mi się jakby bóle (ale naprawdę delikatne) w podbrzuszu.
Pierwszy test wykonałam 2 czerwca, jeden dzień po spodziewanej miesiączce - pojawił się bladzioch. Drugi test po tygodniu i już krecha pojawiła się zaraz jak kropelka dotknęła paska... i taka gruba wyraźna jakby chciała krzyczeć "Szanowna Pani ! Zaciążyła Pani! "
Jedyne co mnie martwi to to, że głupia się przeziębiłam w ostatni weekend... zatkany nos, katar, bolące gardło, dziś doszedł kaszel (typu "szczekanie) no i niestety 37,5'C przed chwilą ujrzałam ;( Od poniedziałku jestem na zwolnieniu od rodzinnego, ale tylko na 3 dni bo myślałyśmy, że delikatny katar i zaraz przejdzie. Ale coś czuję, że w czwartek z rana do przychodni pójdę po dalsze zwolnienie i inne rodzaje sposobów domowych na leczenie tego świństwa - tak, aby Bąbelkowi nie zaszkodzić...
No to się rozpisałam ...

a miało być krótko...
Jeszcze raz Wam wszystkim gratuluję i ogromnie się cieszę, że jestem Ciężarówką

)))