Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Z Krakowa. A Ty skąd jesteś?Krzynko a skąd ten dr. Pabian ?? bo mój gin ma tak na nazwisko??
z dziewczyn z ktorymi zaczynalam bytnosc na forum juz wszystkie sa dzieciate albo wlasnie zaszly w ciaze a ja dalej nic.... ja juz wysiadam... nie mam sily :--
-
-
-(

Cześć dziewczyny!
Baaardzo dawno tu nie zaglądałam - a raczej nie pisałam, bo zaglądałam od czasu do czasu i podczytytwałam. Widzę, że pojawiło się sporo nowych osób, widzę też, że nie tylko Suri na tym wątku reprezentuje ciężarne.
No i właśnie to jest główny powód, że tak bardzo ograniczyłam internetowe pogaduchy - być może inne babki są w stanie motywować się ciążami innych, ja niestety wprost przeciwnie. Więc tego nie robię, bo nawet na wątkach dla starających się i leczących z niepłodności, mnóstwo ekspertek z brzuszkami...a mnie tego nie potrzeba.
Powiem Wam, że przez te wszystkie miesiące pracuję nad stabilizacją emocjonalną. Staram się myśleć pozytywnie, choć to strasznie trudne, kiedy najpierw tracisz upragnioną kruszynkę, potem 4 miesiące faszerujesz się z Clo - bez skutku, potem kolejne dwa odpuszczasz i wmawiasz sobie, że jak będzie spontanicznie to może coś z tego wyjdzie - też bez skutku... No i tak bez końca - bez efektów. Zaglądam na forum - a tam kolejne szczęśliwe...więc wolę nie zaglądać.
Teraz podeszłam do ostatniej farmakologicznej deski ratunku - biosteronu. Faszeruję się tym 3xdziennie, kochamy się w centrum owulacji, chodzę na monitoring (dziś byłam - wczoraj miałam owu, dwa ostatnie dni z rzędu przytulanko, więc znów mam nadzieje na przyszłość - pewnie głupie, ale mam...)
No i tak planuję najbliższe 3 miesiące. Jak nic nie wyjdzie, to gin stwierdziła, że zostaje nam inseminacja, bo w sumie to innych metod przy pomocy leków już nie ma. Wyniki wszystkie ok - i stały mój, jedyny problem, to podwyższone FHS. Tyle...uf, dawno już się tak nie napisałam.
Ściskam Was mocno Suri, Esch, Lolitka, Alisa i wszystkie inne dziewczyny tu piszące...
Uciekam, bo - tak jak pisałam - nie potrafię motywować się szczęściem innych - zazdroszczę wszystkim tej umiejętności - mnie niestety jej nie dano.



Lena alez ja nie mam zamiaru wogole nikogo besztacMożesz mnie zbesztać jak chcesz![]()

Witaj!I też jeszcze w ciąży nie jestem, ba: nawet starań na nowo nie podjęłam. Po ciężkiej walce z bakteriami, fortunie wydanej na kontrolne badania badań kontrolnych (dla uzyskania wreszcie jednoznacznie ujemnego wyniku) mialam wielką nadzieję w tym cyklu rozpocząć starania. Dziś mialam podglądać pęcherzyki i czekać na owu - nici z wizyty, nici z tego cyklu - leżę z gorączką, na szczęście to nie A/H1 N1... Ciągle wiatr w oczy...