• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

1 DZIECKO PO 30-STCE

DZIEWCZYNKI, TYM RAZEM KAPITAN ANI@K ZWRACA SIĘ DO WAS WSZYSTKICH Z WIELKIM APELEM!!!!!!!!

QŹWA DZIEWCZYNY, NIE WARTO SIĘ DENERWOWAĆ!!!!!!!
DOSTAŁAM DZIŚ WIADOMOŚĆ KTÓRA ZMIENIŁA MOJE PODEJŚCIE DO PEWNYCH SPRAW.. MOŻE JESZCZE NIE TAK DOSADNIE.. ALE NA PEWNO ZOSTAWI SWÓJ ODDŹWIĘK NA JAKIŚ CZAS..

WOLAŁAM CZASAMI PIERDYKNĄĆ DRZWIAMI I WRZASNĄĆ TAK GŁOŚNO ŻEBY MNIE NA DRUGIM KOŃCU ŚWIATA KTOŚ USŁYSZAŁ.. ALE.. CZAS I OKOLICZNOŚCI POKAZUJĄ ŻE NIE WARTO POPADAĆ W PRZESADĘ!!!!
NIE WARTO SIĘ DENERWOWAĆ BO TO MOŻE MIEĆ ZŁE SKUTKI DLA ZDROWIA, DLA SERCA, MÓZGU I INNYCH ORGANÓW!!!!!

ŻE MUSIAŁO TO DO MNIE DOTRZEĆ W TAKI SPOSÓB NO MASAKRA JAKAŚ!!!!!:wściekła/y:

zrezygnowałam ze spinningu bo bez wysiłku miałam mnóstwo nerwów aby spalić kilogramową ilość niepotrzebnych kalorii!!!! a jutrzejsza temp. będzie albo wykraczała poza miarkę termometru albo spadnie do minimum...
kończę właśnie wielką pakę cebulowych czipsów.. ehh życie!!!!

sorki że tak wparowałam.. ale wyć mi się normalnie chce!!!!!
chyba narazie zrezygnuję z forum..:zawstydzona/y: chwilowo nie jestem w stanie racjonalnie myśleć.. a beksy wam tu nie potrzeba..

trzymajcie się laseczki i się nie denerwujcie, bardzo was o to proszę!!!!!!!
 
reklama
yyyyyyy Ani@k ????? :szok: ale o co chodzi????
matko, wez choc słówko wyjaśnien skrobnij bo nie kumam.... co za wiadomość?? :confused:
i nie waz mi sie z forum rezygnowac!!:wściekła/y: jak potrzebujesz-odreaguj, kopnij worek na sali, ale kurna nas nie zostawiaj :blink:!
 
kok.o dzięki!!oj zmiana fryza duzo robi:) ja to nie bardzo przyzwyczajona jestem...bo wiecznie spiete włosy i takie za ramiona albo i dłuższe!!a dzis zaszalałam,z co?!:):)!!!!!!!!!!!!!!!raz się żyje!!!!!!!!!!!!!!!!narazie ok.zobaczymy jak z modelowaniem bedzie:sorry2:ale ..nie poddaje się:)nawet sąsaidka mi poeiedziała,ze slicznie wyglądam!!!!!!!!!!!!:-)wiec chyba jest ok!!!!!w poniedziałek do pracy,wiec zobaczymy co powiedzą..z reszta mnie to nie obchodzi...wazne,zebym ja się dobrze czuła i już:):)
 
witam się i ja!!!
ale co ja tu widzę??? matko jedyna...coś chyba w powietrzu wisi...ja tez jestem rozbita na drobne kawałeczki, od południa nie mogę się pozbierać...ani@k mam nadzieję, że Twój nastroj nie jest podyktowany tym, dlaczego mój padł na pysk...:-(dziś miałam dzień zadumy i przemyśleń...doszłam do takich samych wniosków co Ty. Nie warto się kłócić, krzyczeć, wypruwać sobie żyły, jedno mamy życie, niewiadomo ile nam go zostało...w jednej chwili jesteśmy, za dzień nas już nie ma...kruche to życie...dziś w południe się dowiedziałam, że mój kolega z pracy zmarł w zeszłą sobote. Dosłownie w ciągu 3 dni!!! był młodziutki, 22 lata, zdrowy... tak się wydawało przynajmniej...zawsze uśmiechnięty, pracował jako ogrodnik z kolegą w tym domu, gdzie ja dzieci pilnuje. Dwa tygodnie temu w sobote mieli grilla w domu, w nocy źle się poczuł, wymiotował całą noc i kolejny dzień, myśleli, że zatruł się czymś...w środę trafił do szpitala w stanie bardzo ciężkim, już tracił przytomnośc, nerki przestały funkcjonować, ale w piątek ocknął się, rozmawiał, niby było dobrze, nie pamiętał tylko co się z nim działo od środy. To było w zeszły piątek, jak kończyłam pracę, ten jego kolega mi jeszcze mówił na odchodne, że lekarze mają nadzieję, że mu nerki zaczną pracowac, najgorsza opcja, ze przeszczep, ale nie dopuszczali takiej opcji, bo młody chłopak, silny organizm... i tak w miare w dobrych nastrojach pożegnaliśmy się, a na następny dzień w południe zmarł....jego mama leciała do niego, wylądowała w sobote przedpołudniem, nie zdażyła do niego dojechac...jak dotarli z lotniska prosto do szpitala, trwała 2,5 godz akcja reanimacyjna...ale sie nie powiodła...nie wiadomo co się stało...na razie wiadomo, ze najpierw wysiadły nerki, później watroba, płuca, a na końcu serce...zawał go dobił....jak sie dziś dowiedziałam, to nie mogłam uwierzyć!!!!! dalej jestem w takim szoku, że naprawe jak to pisze, to aż cała się trzęsę....takie tragedie pokazują nam jacy jestesmy malutcy..przyjdzie jakiś czas..nikt nie wie kiedy... i nic już nie można zrobić. W ciągu 3 dni zdrowy, młody chłopak zmarł...lekarze też są w szoku...ale co to teraz da...ehhhh...sorry dziewczyny, że Wam tu smęcę...nie chciałam tego pisać, ale jak ani@k napisała taki post...tak mnie wzięło...
Kochana ani@k napisz co się stało, chociaż kilkoma zdaniami...nie martw sie, że nam tu będziesz smucić czy płakać, w życiu są takie chwile, że się śmieje, ale i płacze...tak więc jakby miało Ci to pomóc choć troszkę, to pisz śmiało!!!! i nawet się nie wygłupiaj z wypisywaniem się!!!! PROSZĘ!!!!!!!
Zmykam Dziewuszki!!! sorrki, ze nie poodpisywałam każdej z osobna, ale nie mam siły...ide winko otworzyć...
Miłego wieczorka!!!!!
 
Ostatnia edycja:
katiuszka wspóczuje :-( a zwłaszcza jego rodzinie:-(
no faktycznie, jak sie czyta o takich zdarzeniach, to człowiek sie głębiej zastanawia nad swoim zyciem. nigdy nie znasz dnia ani godziny kiedy zycie moze zgasnąć. nasze czy naszych bliskich.. ech :-(
młody chłopak..a to co opisałas naprawde wyglada na zatrucie, ale nie np. zepsuta salatka tylko np.jakimis chemikaliami.. nie wiem ...
pewnie w szpitalu sekcje zrobia..
wspoczuje bardzo :-(
 
tak, kok.o zrobili sekcję, ale wyniki za 2 tygodnie, do tego czasu nie wydadzą ciała...aaa z tym też problem...bo ściągnęcie ciała do Polski kosztuje kupę kasy...w pracy u jego dziewczyny ustawili puszkę i pracownicy wrzucają ile kto może...ehhh aż mnie za gardło ściska jak sobie pomyślę o jego rodzinie...zwłaszcza o mamie...jutro Dzień Matki:-(
 
To jeszcze ja "dołożę" ...też mamy poważne problemy w rodzinie ,w tej chwili cały świat nam się przewrócił do góry nogami. Uświadomiłam sobie że życie jest tak wątłe i trzeba się z niego cieszyć , a pieniądze to rzecz nabyta i nie ma nic cenniejszego od życia ukochanej osoby ...:-(
 
reklama
Ani@k-u nie mozesz tak po prostu zniknac, nie nie.

A ja mam juz plamienie i jutro poleci @ jak z kurka. Mam naprawde dosyc. Brzuch mnie boli, znow bedzie nieprzespana noc.
K... wszystko do dupy. Dziewczyny, trace sily na ta walke. Po wakacjach umowie sie do pani ginekolog, ktora leczy nieplodnosc za pomoca medycyny chinskiej.
Kolejny cykl bez clomifen, bo musi byc przerwa. Plus jest ze moge sie opijac winem na wakacjach, ktorego tam jest pod dostatkiem. I tak zrobie, bede szalec do rana, a co:-)
Zalamka jest, ale zycie idzie dalej.

Sciskam Was wszystkie, i trzymam kciuki za II kreski u Zuzanki i Katiuszki. Pa pa
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry