vonka
mama Kubusia
W skrócie opiszę Wam, co takiego się wydarzyło, że uwierzyłam, że w dzisiejszych czasach cuda się zdarzają
Wiedziałam, ze może pomóc tylko Bóg ręką lekarza.
............................. (to był czas od lipca do przedwczoraj-temat na inną opowieść).Po drodze okazało się że są przerzuty.
Przedwczoraj kolejna tomografia. I SZOK. Lekarz kazał się przyglądać zdjęciom, bo takie rzeczy nie dzieją się po chemii: guz z 12 cm. (!!!!!!) długości zmniejszył się do 3cm(!!!!), po przerzutach zostały tylko blizny.Tata czuje się znakomicie!!Jakby nigdy nie chorował.
Wiem, że to jeszcze nie wygrana wojna ale jedna bitwa. Tata jest dziś na kolejnej chemii.
Tylko ja nie zwątpiłam i uwierzyłam w moc modlitwy.I nadal wierzę!!!
Sensi - wspaniała wiadomość:-) :-) tak się cieszę.
Jak widać: dobrym ludziom zawsze świeci słońce. I niech świeci:-)




.
strasznym pesymizmem wieje od Ciebie