czesc babolki:-)
ja na chwilke, poki Mała spi. Przepraszam,ze nie pisze kazdej z Was, ale na szybko przegladam, co sie u Was dzieje.

Ani@k łatwy plan staram sie stosowac, ale mam odwrocona kolejnosc troche, czyli najpierw przewijanie, potem karmienie i potem spanie. Po karmieniu Mlodej lepiej nie ruszać, bo jak sie rozbudzi to potem 2 godz marudzenia są. Ale moze pozniej uda sie wdrozyc plan.
Dziewczyny naprawde poczytajcie w "jezyku niemowlat" dzial dot.rozpoznawania placzu i zachowania dziecka, naprawde mozna wiele zrozumiec z ruchów i rodzaju placzu

.
Niestety nie zawsze mi sie udaje zakumać, czego ona chce, no ale z czasem mysle, ze dojde do wiekszej wprawy.
A poród..no cóz: zaczelo sie jeszcze 3.01 wieczorem (i to prawda, ze TYCH boli nie da sie pomylic z innymi;-)), skurcze co 20-30 min, ale o 3 nad ranem zasnełam. Obudzilam sie o 6 i juz mialam skurcze co 5-7 min, wiec chyba zaczelo sie i za 2 godz zebralismy sie do szpitala.
Trafilam na porodówke i tam spedzilam dalsze 17 godzin. Rozwarcie bardzo wolno postepowło, jak juz ok polnocy mialam parte skurcze to bylo 8cm i ni cholere dalej nie chciało

. Znieczulenia nie chcial lekarz mi podac, bo to jeszcze bardziej spowolniłoby akcje:-(
No i Młoda nie chciała sie ustawic, ciagle sie ruszała i obracała, wiec ok 1 w nocy przyszedl lekarz i zaproponować cesarke. Ja juz bylam tak wykonczona, ze sie zgodzilam od razu

. No i tak 5 stycznia o godz.1:50 wyciagneli Mała. Dostała 7 punktów, bo byla sina, miala słabe napiecie miesniowe i dopiero po jakiejs chwili od wyciagniecia dała pierwsze znaki głosowe. Ale po 3 min miala juz 9 pkt, a potem 10.
No, teraz spi slodko po tym, jak dala mi popalic przez 3 godz

;-).
buziaki dla Was :***