hej dziewczyny!!!
Witam się i ja w kiepskim nastroju

Oczywiście babcia mnie wnerwiła, a jak!!!! bożeee po co ja jej w ogóle opowiadałam co i jak...

A ona, wiadomo, wie lepiej niż wszyscy lekarze świata!!! zaraz te swoje głupie teksty, typu "a po co by go już wyciągali?", "niech sobie tam siedzi jak mu dobrze" - a niby skąd ona wie, ze akurat mu dobrze???? Booo jak ona rodziła (jakies 55 lat temu!!!!) to ją wzięło w środku nocy, wezwali pogotowie, a rano już była moja ciotka

no i co to ma wspólnego ze mną??? aaa bez sensu takie pierdo....nie!!!! Nie znoszę jak mnie ktoś bez sensu pociesza i uspokaja. Mnie uspakajają konkretne argumenty, a nie takie chrzanienie bez sensu!!!! No nic...idę zaraz do kuchni to się wyżyję!!!!
Muma mówisz, ze to był jednak ten czop???

mnie się wydawało, że to będzie wyglądało tak jakby....eee jak to wytłumaczyć...noo taka jakby zatyczka coś podobnego ;-):-) wiesz o co mi chodzi? no że będzie bardziej zbite, taki bardziej stan stały niż ciekły czy galaretowaty

ale faktycznie, to było raz a porządnie, teraz lekkie plamienia tylko. No nic...czekamy na dalszy rozwój wypadków

A jak Oluś po szczepionce? boli go? marudzi? kurcze...czytałam, ale nie załapałam czy coś napisałaś...coś nie tak z moim mózgiem
zuzanka ojjj strasznie mi przykro z powodu zachowania Twojej Młodej:-( wiem, jak sie czujesz...tyle wsadziłaś serca, opieki, czasu, miłości....noi co by tu nie gadać-pieniedzy tez...przecież nic nie jest za darmo, a Młoda ubrać się lubi, pomalować, wyjść gdzieś, a to wycieczki...No ale nie o tym...Ty się zamartwiałaś o nią, troszczyłaś, żeby miała dobre warunki, żeby jej było lżej w życiu...a ona teraz fochy stroi...Powiem Ci, ze często tak jest...niestety...W głowach i dupach sie gówniarzom przewraca, wydaje im się, że wszytko im się należy za nic, a jak coś sie zacznie od nich wymagac, to już wielka obraza i mają jakieś chore poczucie, że wielka krzywda im się dzieje!!! Dla pocieszenia...powiem Ci, ze moi bracia w Austrii to samo wyprawiają. To znaczy jeden, ten 18-letni tak wariuje nadal, drugi 25-letni już siadł na dupie i spokojnie sobie mieszka u mamusi. Ale też były jazdy, bo tak jak u Ciebie, mama wymagała tylko od nich nauki albo pójścia do pracy, w pokojach im sprzątała, prała, gotowała, ciuchy czyste na półeczkę, a oni tylko brali i tyle. W końcu zaczęła się buntować, bo chłopy po 2 metry a nic nie robią oprócz bałaganu, a ona w końcu ich matka, do tego przeciez dalej pracuje. No i jak zaczęła od nich wymagac pomocy w domu, i co jeszcze śmieszne-zdbuntowała się, ze nie będzie obsługiwać coraz to nowszych dziewczyn moich braci, bo one prawie że tam już mieszkały, jadły obiadki itp. No to po tych mamy pretensjach zaczęli się stawiać i grozić mamie, ze sie wyprowadzą. A mama na to, to się wyprowadzcie, jesteście stere konie, to zobaczcie jak to jest być na swoim. Zarobić na utrzymanie, ogarnąć wszystko samemu. No i ten młodszy poszedł do swojej dziewczyny, ale po 3 miesiącach już był w domu z podkulonym ogonem i przeprosinami. Mało tego błagał mamę o przyjęcie go z powrotem na łono domu

A starszy w ogóle się nie wyprowadził!!! gdzie by miał tak dobrze jak u mamy. A kilkanascie lat temu, zaraz jak ich mama zabrała do Austrii, to ten starszy nie bardzo chciał tam być, to powiedział mamie, ze wraca do taty do Polski i tam będzie chodził do szkoły. A z moim ojcem to wiecie...No i co? był pół roku, opuścił sie w nauce, bo nie miał go kto przypilnować, nie był tak zadbany jak u mamy i już po 3 miesiacach przenosili z powrotem papiery do austrackiej szkoły. A taki był mądry!!!
Sorry za długą opowieść...ale Muma ma rację, może nie walcz z nią, nie zmuszaj do zostania, niech idzie do rodziców, niech sie sama na swojej skrze przekona i odczuje różnicę. Gwarantuję, że jak ma odrobinę zdrowego rozsądku i rozumu, to szybciutko wróci i to z bukietem róż na przeproszenie!!! inaczej, jak ją siłą zmusisz, to ciągle będzie Ci pokazywała, że jest u Ciebie, ale wcale tego nie chce, tylko musi...A takie życie na codzień...kiepska sprawa. Wydaje mi się, ze powinnaś z nią porozmaiawiać, pwowiedzieć jej, ze jak naprawdę tego chce, niech idzie. Trudno...wiem, ze to ciężkie i czujesz się zawiedziona...ale nic innego chyba nie możesz zrobic. Bo nawet jakbys pogadała z rodzicami, zeby oni jej powiedzieli, ze nie może do nich wrócić, bo coś tam...to ona nadal będzie uważała, ze jest u Ciebie za karę, że musi...a to nie o to chodzi, nie? No cięzka sprawa...ale mam nadzieję, ze wszystko dobrze sie zakończy...A wiesz co jeszcze sobie pomyśłałam? może jej chodzi o tą adopcje? może jak już wie, ze to lada chwila, to poczuła się tak jakby odrzucona? może tak naprawdę nie chce wracac do mamy, tylko myśli, ze jak będziesz miała teraz dziecko, to dla niej już nie ma miejsca? cholera wie, co takim nastolatkom siedzie w głowie??? no nic...trzymam kciuki, zeby wszystko dobrze sie skończyło!!!!!
Gatto dzięki!!! jak czkawką Julek ćwiczy sobie płucka, to niech mu się czka na zdrowie

Kciuki za wizytę!!! daj znac co i jak!!!!