reklama

9-latek a miłosć

Wczoraj mój 9-letni syn po powrocie ze szkoły bez przerwy z kimś sms-ował, gdy próbowałam podpytac z kim tak pisze zauważyłam, że się zawstydził i oczywiście nie odpowiedział na pytanie. Kiedy już poszedł spac zajrzałam w jego telefon (wiem , ze to naruszanie prywatności i nie powinno się tego robić). Sms-y były do dziewczyny z tekstami które mnie powaliły: np. "Dzisiaj wyglądałaś ładniej niż zwykle", "Kocham cię mój kwiatuszku", " Kocham cię nad życie". Czy to normalne, żeby 9-latek tak się zakochał? Ja do dziś jestem w szoku, dla mnie to jeszcze małe dziecko a teksty tych smsów ... jakby należały do niezłego dorosłego bajeranta. Proszę Was o pomoc- może niepotrzebnie się martwię... sama już nie wiem.
 
reklama
Hej, ja mam 11 latka i 9 latkę, którzy też juz zaczynają. Syn od września "ma" już 4 dziewczynę:szok:. Wczoraj wpisywał się w jej pamiętnik i pokazał mi wierszyk - było tam , że ją kocha. Za pierwszym razem byłam zdołowana, że mój "mały" synek, że coraz bardziej odchodzi ode mnie. Teraz jakoś się uspokoiłam;-)Widzę, że jeszcze długo nim to nastąpi. Dzieci naśladują inne. W klasie syna jest boom na bycie zakochanym. do tej pory nie myślał w takich kategoriach o koleżankach. Ma dużo zajęć,trenuje 2 x w tygodniu. I duuuuuzo gadamy razem z mężem. Opowiadamy swoje doświadczenia, przestrzegamy przed odpowiedzialnością m.in za słowa. I traktujemy poważnie wszystkie jego odczucia. Trzeba podejść do tego z dystansem. Będzie dobrze:tak:;-)
 
Jak już zostało to zaznaczone, nasze dzieci faktycznie nie traktują "związków" z taką pieczołowitością jak my. I dobrze, bo to dzieciństwo, a przecież częścią dzieciństwa jet zabawa w dorosłość, więc ja bym uznała takie szkolne miłości jako kolejną próbę imitacji tego dorosłego życia :) Niemniej jednak sama dzisiaj wracam z niemałym rozrzewnieniem do podstawówkowych miłości.

I myślę też, że nie należy zapominać o tym, że w takich sytuacjach emocje są bardziej intensywne, dlatego może nie warto ich ignorować, a już w ogóle - negować.
 
Dzieci są różne, jedne zako****ą się już w wieku przedszkolnym, inne w podstawówce, to są takie chwilowe zauroczenia, fascynacje. Na trwałe związki przyjdzie jeszcze czas.

Z moich własnych doświadczeń mogę dać taki przykład, moja koleżanka, rówieśniczka miała "chłopaka" mając tylko 7 lat, co prawda "chodzili" ze sobą 1 lub 2 dni, no ale to się nazywało, że jest z kimś, więc reszta na podwórku plotkowała o ich "związku". Ja chłopców traktowałam raczej jak rywali, za wszelką cenę chciałam wszystkim udowodnić, że ja dziewczyna mogę być równa, a nawet i lepsza np. we wspinaniu na drzewa. Podobało mi się kilku kolegów, ale nie na tyle by się zakochiwać i "być" z nimi, wystarczyło mi, że sobie raz na jakiś czas na nich popatrzyłam na podwórku lub w szkole. Pierwszego chłopaka miałam dopiero mając lat 15 (jesteśmy razem już prawie 10 lat), więc w porównaniu z wieloma moimi koleżankami, to dosyć późno, no ale cóż wcześniej jakoś nie byłam zainteresowana "związkami". Tak więc widać, że różnie to bywa z tymi pierwszymi miłościami.

Moja córcia ma 8 lat i jak na razie nie wspominała nic, że ma "chłopaka". Jedynie, że ten kolega ją lubi, bo przynosi jej ciasteczka, cukierki i zaprasza do siebie do domu, a tamten kolega jej nie lubi, bo jej dokucza. Dziś przyszła ze szkoły i opowiadała, jak to wyszło jej z wróżb, że kocha ją kolega, który jej dokucza. Przeżywała, że tak się modliła, by go nie wylosować i stało się coś strasznego, bo go wylosowała.

Myślę, że nie należy dzieciom zabraniać takich "miłostek", a tym bardziej śmiać się z tego wszystkiego, bo to może zranić uczucia malucha, który straci do nas zaufanie i jako nastolatek nic nam nie powie o swoich miłościach. Trzeba starać się już teraz budować z dzieckiem taką więź, by za kilka lat samo przyszło do nas i się zwierzyło ze swoich wzlotów i upadków w dziedzinie miłości.
 
Ja dostawalam lisciki na lekcjach w 4 klasie od "chlopaka" podobasz mi sie itp...a teraz telefon zastapil listy wiec mysle ze nie ma sie co dziwic
 
reklama
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry